Nowy numer 18/2021 Archiwum

Z Krasnego do Szczecina. Wspomnienie bp. Jana Gałeckiego

27 kwietnia zmarł biskup senior diecezji szczecińsko-kamieńskiej Jan Gałecki. Pochodził z naszej diecezji i często podkreślał, jak wielką rolę w kształtowaniu się jego powołania odegrał dom rodzinny.

Urodził się w 1932 r. w Zalesiu, w parafii Krasne, w rodzinie rolniczej. Jak sam przyznawał, miał dość trudne dzieciństwo, gdyż przypadło ono na czas II wojny światowej. "W czasie okupacji przez pełne 5 lat uczył mnie mój ojciec, mimo groźby wywiezienia do obozu w Oświęcimiu. Pamiętam, jak zrobił mi zeszyt z worka po cemencie i każdego dnia wraz z siostrą musiałem nauczyć się czytać jedną stronę z jakiegoś czasopisma oraz napisać całą stronę z rachunków i języka polskiego. Przyniosło to owoce po wojnie, bowiem najpierw trafiłem do klasy drugiej, a za trzy tygodnie do... klasy piątej!" – wspominał po latach bp Gałecki.

Katechizmu uczyła go starsza o dwa lata siostra, a Pierwszej Komunii św. udzielił mu ukrywający się ksiądz, który odprawił Mszę św. przy małym stoliku w swoim pokoju. "Później naszego księdza rozstrzelano i musieliśmy szczególnie w okresie wielkanocnym chodzić wiele kilometrów, by się wyspowiadać, uczestniczyć we Mszy św. i przyjmować komunię" – opowiadał po latach biskup Jan. "Wtedy wszyscy uzmysłowiliśmy sobie, co to znaczy brak posługi kapłańskiej w życiu praktykującego katolika. W niedzielne przedpołudnie klękałem do rodzinnej modlitwy" – wspominał.

Podkreślał, że największy wpływ na jego życie i wychowanie religijne oraz patriotyczne mieli rodzice. "To oni ugruntowali we mnie nieugięte zasady życia i postaw moralnych" – przekonywał. Zapamiętał, jak nauczyciel z gimnazjum w Makowie Mazowieckim nachalnie próbował nakłonić go i jego kolegów do wstąpienia do komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej. "Złośliwie pytał, dlaczego nie należymy: »Czy matka nie pozwala ci na to, a może ksiądz zabrania? Nie słuchaj się matki, bo ona jest sprzed 1939 r., a teraz jest Polska komunistyczna i Kościoła także nie będzie«. Wróciłem do domu i spytałem mamy: »Czy ja mam ciebie nie słuchać?«. Mama się rozpłakała i powiedziała: »Tak rób, jak cię rodzice nauczyli! Czcij ojca swego i matkę swoją!«" – opowiadał hierarcha.

"Jestem najgłębiej przekonany, że na moje powołanie kapłańskie wpłynęła religijna atmosfera domu rodzinnego" – zaznaczał bp Gałecki. Uważał, że łaskę powołania zawdzięczał postawie rodziców, temu, co w nim zaszczepili, przykładowi ich życia, modlitwy i szacunku do każdego człowieka. W pamięci mocno utkwiły mu codzienne wieczorne wspólne modlitwy całej rodziny.

Po wojnie był w ministrantem, należał też do krucjaty eucharystycznej. Zapamiętał, jak podczas wizytacji parafii biskup zapytał ministrantów, kto z nich zamierza zostać w przyszłości księdzem. "Sądzę, że od tego biskupiego pytania zaczęło się w moim sercu formować powołanie do stanu duchownego. Już wtedy rozumiałem, jak wielki jest głód duszpasterskiej służby. Zapewne Bóg tak kształtował moje wnętrze, bym został Chrystusowym kapłanem" – dzielił się bp Jan.

Głos powołania odezwał się w latach nauki w gimnazjum w Makowie Mazowieckim. Z jednego z czasopism religijnych dowiedział się o ogromnych potrzebach pracy kapłańskiej na Pomorzu Zachodnim. "Odwiedził nas wtedy także administrator apostolski w Gorzowie Wielkopolskim, który zachęcał młodych do wstępowania do Niższego Seminarium Duchownego w Słupsku. Pojechało nas w sumie trzech z tego gimnazjum. Po maturze mogłem wrócić w swoje strony, ale pomyślałem, że jeśli już tu przybyłem i istnieje tutaj takie zapotrzebowanie na księży, to postanowiłem wstąpić do seminarium w Paradyżu" – wspominał. "Mój proboszcz chciał, żebym został w Płocku, ale mówi, że jeżeli tam idziesz, to bardzo dobrze, bo tak jak słychać księży nie ma, a ludzie są religijni i pobożni" – podkreślał w rozmowie z Radiem Szczecin z okazji półwiecza swojego kapłaństwa.

W 1974 r., po 17 latach pracy jako wikariusz, proboszcz oraz w kuriach diecezjalnych w Gorzowie Wielkopolskim i Szczecinie, ks. Jan Gałecki został biskupem pomocniczym diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Sakrę biskupią otrzymał z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego. Jednym ze współkonsekratorów był biskup płocki Bogdan Sikorski.

Biskup Gałecki dobrze zapamiętał, jak zareagowali rodzice, kiedy przekazał im wiadomość, iż papież Paweł VI mianował go biskupem. "Mama przyjęła tę papieską decyzję ze łzami w oczach. Wtedy uzmysłowiłem sobie, że kapłaństwo zawdzięczam cichej, pokornej, modlitewnej i ewangelicznej postawie swoich rodziców, a najbardziej matce" – zwierzał się hierarcha.

Wśród ordynariuszy, których wspomagał swoim doświadczeniem bp Gałecki, był abp Zygmunt Kamiński, wcześniejszy biskup płocki. W 2004 r. bp Jan Gałecki został wyróżniony przez Starostwo Powiatowe w Przasnyszu statuetką "Przasnyskiego Koryfeusza".

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama