Nowy numer 14/2021 Archiwum

Smutne przebiśniegi

Zimą cichną leśne ścieżki, nie ma grzybiarzy, smakoszy jagód, mniej jest spacerujących, ale nadal piętrzą się śmieci – kto je tam wyrzuca?

Statystyki z poprzednich lat mówią, że przeciętny Polak produkuje ok. 336 kg śmieci rocznie – dużo, choć i tak jesteśmy na końcu niechlubnej listy państw Unii Europejskiej, które wytwarzają najwięcej odpadów. Tylko czy ten ranking uwzględnia śmieci pozostawione w rowach i lasach? Pomimo działań mających uszczelnić system gospodarowania odpadami, nadal nie znaleziono sposobu na tzw. dzikie wysypiska. Ten problem często dotyczy lasów. Sprawcom wydaje się, że są bezkarni. Nic bardziej mylnego. Teraz w ściółce, w starym pniu, ukryte są fotopułapki, które znacznie ułatwiają strażnikom leśnym monitorowanie lasu. W tłumaczenie, że coś „upadło przypadkiem”, już nie uwierzą.

– Wysłane zostaje powiadomienie, np. na telefon strażnika, który nadzoruje dany obszar. Reakcja jest natychmiastowa i często udaje się pochwycić sprawcę. Ludzie są z reguły zaskoczeni i zawstydzeni, ale śmiecą pomimo informacji o terenie monitorowanym. Zimą pojawia się więcej śmieci wielkogabarytowych. Podjeżdża auto, z którego ktoś wyrzuca części samochodowe z warsztatu albo gruz z budowy. To tak jakby ktoś przyjechał i wyrzucił te śmieci pod naszym domem. Lasy to wspólne dobro, ale my odpowiadamy za ten teren. Niestety, śmieci przybywa. To chyba kwestia mentalności. Mają zostać zwiększone kary za zaśmiecanie – mówi Alfred Mesjasz, zastępca nadleśniczego z Nadleśnictwa Łąck, licząc, że uderzenie po kieszeni nauczy ludzi odpowiedzialnego zachowania.

Z fotopułapek korzystają także samorządy. Informują o tym np. charakterystyczne tablice zakazujące zaśmiecania, które widać, gdy wjeżdża się na teren gminy Załuski. Dodatkowo promuje się tu postawy proekologiczne. W ubiegłym roku pracownicy urzędu wspólnie z mieszkańcami Wilam uczcili 30 lat polskiej samorządności, sprzątając dzikie wysypisko śmieci. – Chcemy raz na kwartał wspólnie porządkować kolejne sołectwa. Chodzi o dobry przykład. Nawet gdybyśmy postawili na terenie gminy 200 fotopułapek, to jeśli nie będzie odpowiedzialności i świadomości społecznej, nic to nie da. Niestety, nie zmienia się za bardzo sytuacja dzikich wysypisk w lasach. Likwidujemy jedno, powstają kolejne, ale nie poddajemy się – mówi Kamil Koprowski, wójt gminy.

Ostatnie lata przyniosły wiele zmian w systemie gospodarowania odpadami. Znowelizowana w 2011 r. ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach właśnie na samorządy nakłada obowiązek m.in. przygotowania i wdrożenia systemu zapewniającego selektywne odbieranie odpadów komunalnych. Gminy zawierają umowy z mieszkańcami, natomiast przedsiębiorcy muszą zrobić to we własnym zakresie. Jak podejrzewa Marta Kretkiewicz, główny specjalista w Wydziale Inwestycji i Rozwoju Gminy Zakroczym, nie jest wykluczone, że część tych nielegalnych wysypisk jest wynikiem szukania oszczędności, a przy tym niskiej świadomości ekologicznej.

– Problem jest złożony. Lasy zaśmiecane są przez mieszkańców objętych systemem odbioru odpadów, a także pochodzą od osób przebywających na terenach sezonowo, rekreacyjnie. Tak naprawdę część ludzi ma nawyki, które trudno zmienić. Nie mają świadomości, że to przecież wspólne dobro. Chcemy o tym przypominać, organizując akcje takie jak „Sprzątanie świata”. W ubiegłym roku urzędnicy dołączyli do młodzieży szkolnej w Wojszczycach i wspólnie sprzątali pobliskie lasy. Ważne sprawy jednoczą ludzi, a dbałość o środowisko powinna się do nich zaliczać – uważa M. Kretkiewicz. Podkreśla również, że jeżeli w te działania zaangażuje się daną społeczność, to zwiększa się odpowiedzialność zbiorowa, pojawiają się osoby, które pilnują porządku i wykształcają się dobre nawyki na przyszłość.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama