Nowy numer 49/2020 Archiwum

Na pielgrzymce: warto iść, bo Maryja słucha

Na pielgrzymim szlaku spotyka się nieprzypadkowych pątników. Wśród nich są Kinga z Sikorza, Iza z Dobrzykowa i pani Grażyna z Woźnik.

Na pielgrzymce: warto iść, bo Maryja słucha   Kinga i Iza. ks. Włodzimierz Piętka /Foto Gość

Kinga i Iza są uczennicami płockiej Małachowianki, za rok czeka je matura. Idą więc z prośbą o zdanie egzaminu dojrzałości i w osobistych intencjach. Poznały się już wcześniej, bo od trzech lat są stypendystkami Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia. – Byłybyśmy sobie obce, bo przecież gdzie indziej mieszkamy, a jednak przez fundację, przez szkołę i przez pielgrzymkę zacieśniamy przyjaźń – mówią zgodnie. Dla nich to druga pielgrzymka i choć w tym roku trwa ona tylko jeden dzień, to – jak podkreślają – i tak warto iść.

– Szkoda, że nie zawiąże się głębsza więź i poczucie wspólnoty między pielgrzymami. Szkoda, że trzeba po tym jednym dniu wracać, ale i tak warto – mówią. Ale jak zauważają, w drodze jest ten sam klimat, pieśni i modlitwy, ten sam trud – i tylko inna świadomość, że to wszystko krótko trwa. Tym bardziej tegoroczna pielgrzymka jest cenna, jak podkreślają.

Na pielgrzymce: warto iść, bo Maryja słucha   Pani Grażyna. ks. Włodzimierz Piętka /Foto Gość

Dla pani Grażyny z Woźnik pielgrzymka jest "ważnym pokarmem duchowym", na który czeka przez cały rok. W tym roku szła po raz drugi. – Nie bałam się koronawirusa, bo gdzie jest Jezus i Maryja, tam jesteśmy bezpieczni. Idę na pielgrzymkę i ufam Bogu, że wszystko będzie dobrze – mówi pątniczka z Woźnik.

Pani Grażyna dzieli się też chętnie swoim świadectwem zażyłej relacji z Matką Bożą. – Wszystko zaczęło się od peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w mojej parafii pięć lat temu. Wtedy sama Maryja przewróciła wszystko do góry nogami w moim życiu. Ona pozmieniała wszystko na lepsze: począwszy od mojego życia osobistego i zawarcia sakramentu małżeństwa, bo wcześniej miałam lęki i opory – zwierza się pani Grażyna.

W czasie peregrynacji usłyszała o Bractwie Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej i o comiesięcznych spotkaniach na Jasnej Górze, w czasie których uczestnicy składają swój konkretny akt zawierzenia Maryi z tego wszystkiego, co aktualnie przeżywają, uczestniczą we wspólnej modlitwie, katechezie i słuchają świadectw. Pani Grażyna jest animatorką tej wspólnoty w rejonie płockim i co miesiąc organizuje wyjazd do Częstochowy. Jak podkreśla, nigdy nie brakuje uczestników tego wyjazdu.

– Na Jasną Górę zaprasza nas Matka. W tej drodze do Niej liczy się wszystko: i trud drogi, intencje, ofiara, modlitwa i śpiew. Maryja nauczyła mnie śpiewać, bo wcześniej nie miałam odwagi, nie mogłam się wewnętrznie przełamać. I wiem, że Ona nie odpuszcza, lecz wyprasza o wiele więcej, niż my prosimy. Już wielokrotnie doświadczyłam, zwłaszcza w pierwsze soboty miesiąca, jak Matka Boża "sypie" łaskami. Jej upodobaniem jest również słuchanie modlitwy dzieci za rodziców – dodaje pani Grażyna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama