Nowy numer 49/2020 Archiwum

Pamięć im, kochanie i błogosławieństwo

Stał się cud, a nasze ziemie i nasi przodkowie byli jego świadkami!

To miała być apokalipsa: 100-tysięczna armia wroga była gotowa, aby uderzyć na Warszawę. Równocześnie lub nieco wcześniej miał być wykonany wielki manewr oskrzydlający, polegający na zupełnym okrążeniu stolicy. Działo się to wszystko od początku sierpnia 1920 r., a teatrem wojennym stało się m.in. północne Mazowsze.

Drugi Lwów

Gdy bolszewicy zajmowali kolejne ziemie, w Płocku trwała podziwu godna mobilizacja: „Imieniem diecezji płockiej błagam nie pozostawiać Płocka...!” – pisał bp Nowowiejski do gubernatora wojskowego mianowanego na czas oblężenia przez wroga. W diecezji trwały modły, organizowano procesje, śpiewano suplikacje, a rzesze ludzi szły do spowiedzi i Komunii św. Wśród zaciągających się do polskiej armii nie zabrakło również uczniów Niższego Seminarium Duchownego i alumnów niższych święceń płockiego Wyższego Seminarium Duchownego. W katedrze zorganizowano ciągłe modlitwy przy ołtarzu św. Stanisława Kostki, a co godzinę księża głosili pokrzepiające ludzi kazania. Organizowana była pomoc dla armii, zarówno przez werbunek ochotników, jak i zbieranie datków i ofiar. O tym, jak ofiarni byli wtedy mieszkańcy Płocka, świadczy wiersz „Płocczanom”, napisany przez świadka tamtych wydarzeń por. Pierwocha-Połomskiego: „Niechaj ci będzie, płocki ludu,/ na wieki wieków dziękczynienie,/ iżeś owoce swego trudu/ zniósł na Ojczyzny twej skinienie (…)./ W starych archiwach pozostanie/ i na pamiątkę wieczną rzeczy,/ że dali dowód dziś Płocczanie/ jak swą Ojczyznę mają w pieczy”. 18 sierpnia wpadli do Płocka bolszewicy. Ulice i skrzyżowania zamieniły się w barykady, pojawiły się okopy, a do obrony miasta w znacznej mierze stanęli jego mieszkańcy i harcerze. Dlaczego Płock był tak ważny? Bolszewikom chodziło o zdobycie mostu na Wiśle i przerzucenie przez niego całego korpusu jazdy, aby zagrozić Warszawie od zachodu. „20-godzinny pobyt hordy bolszewickiej w Płocku zużyty został wyjątkowo na krzywdzenie mieszkańców, rabunek mienia publicznego i prywatnego. (...) Było kilkadziesiąt wypadków gwałtów dokonanych na kobietach i dziewczętach w mieście. Najjaskrawsze jednak piętno hańby pozostawili po sobie bolszewicy w Płocku przez zamordowanie dwudziestu kilku chorych żołnierzy ze szpitala garnizonowego oraz pohańbienie sanitariuszek” – czytamy w „Kurierze Płockim” sprzed 100 lat. Walki o Płock i utrzymanie tej pozycji w polskich rękach niektórzy nazwali „drugim Lwowem”. I to właśnie Lwów i Płock zostały potem odznaczone przez marszałka Piłsudskiego za niezwykłe bohaterstwo. W swoich wspomnieniach gen. W. Sikorski napisał, że „w walkach tych prowadzonych przy współudziale patriotycznej ludności cywilnej, która samorzutnie wzniosła barykady na ulicach miasta, zginęło dwie trzecie jego stałej załogi. Miasto zaś samo poniosło niezwykle ciężkie ofiary”. Temu wielkiemu bohaterstwu towarzyszył i wspierał je Kościół. „Kapłan ani podczas zarazy, ani podczas wojny uchodzić nie może. W takich razach trzeba być bohaterem. Gdyby ktoś, quod Deus avertat, opuścił stanowisko swoje, niech wie, że naraża się na kary kościelne i pozbawienie swego zaszczytnego urzędu pasterza” – pisał bp Nowowiejski w orędziu z 11 sierpnia. I rzeczywiście, wszyscy księża wraz ze swoim biskupem pozostali w oblężonym Płocku. Potem powtarzano, że Płock ocalał dzięki opiece patrona diecezji św. Stanisława Kostki. Był nawet pomysł, aby w mieście wystawić pomnik-kopiec z figurą św. Stanisława.

Zdobyte plany i szyfry

Wielu historyków podkreśla, że wydarzenia na północnym Mazowszu taktycznie i psychologicznie przygotowały zwycięstwo nad bolszewikami. Historycy mówią też o krwawych walkach na linii Narwi i Wkry oraz o brawurowej szarży 8. Brygady na Ciechanów 15 sierpnia, która miała istotny wpływ na losy Bitwy Warszawskiej. Rzeczywiście, gdy 14 i 15 sierpnia walka srożyła się na przedpolach Warszawy, militarny przełom dokonał się również na północ od stolicy, dzięki 5. armii gen. Sikorskiego na linii rzeki Wkry. Wtedy też oddział gen. Karnickiego zajął Ciechanów. „Karnicki zdobył sowieckie plany i szyfry” – pisze znany, polsko-angielski historyk Norman Davies w książce „Orzeł Biały, Czerwona Gwiazda”, poświęconej wojnie polsko-sowieckiej. „Jego rajd miał ogromne znaczenie psychologiczne. Ciechanów – niegdyś siedziba książąt mazowieckich, miasto pojawiające się w powieściach Sienkiewicza i w epickich wojnach z zakonem krzyżackim – był owianą legendą nadgraniczną twierdzą. Jego zdobycie – choćby tylko na parę godzin – wzbudziło radość w polskich szeregach, a przerażenie w bolszewickich”. Przede wszystkim jednak szarża i zniszczenie radiostacji przerwały sowiecką łączność, co było niebagatelne dla dalszych losów Bitwy Warszawskiej. Chlubnym świadectwem tamtych dni były walki pod Arcelinem, Borkowem czy Sarnową Górą, upamiętnione na tablicach przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Gdy minęła wojenna nawałnica, 3 i 4 września bp Nowowiejski chciał sam się przekonać o ogromie strat i krzywd wyrządzonych przez najazd bolszewicki. Otrzymawszy od gen. Hallera do dyspozycji auto, odwiedził parafie: Bielsk, Drobin, Raciąż, Strzegowo, Mławę, Przasnysz, Ostrołękę, Ostrów, Wyszków, Pułtusk, Nasielsk i Płońsk. To była długa podróż po rozległej diecezji, która właśnie przeżyła sowiecką nawałnicę.

Na ziemi i w niebie

W kościele w Serocku znajduje się dość nietypowy obraz przedstawiający Cud nad Wisłą. Ale nie o scenę batalistyczną w nim chodzi, bo tak naprawdę jest to obraz symboliczny. Został zainspirowany malowidłem z papieskiej kaplicy w Castel Gandolfo i przedstawia interwencję Matki Bożej w czasie walk roku 1920. W wyobraźni artysty nie była to tylko batalia na bagnety, ale prowadzona z krzyżem i różańcem w ręku, jakby była walką między wiarą i niewiarą, między dobrem i złem. Obraz został umieszczony w kościele w 2000 r. z inicjatywy ówczesnego proboszcza ks. prał. Jana Kasińskiego. – Chciałem, aby młode pokolenie wiedziało o tym, co się wydarzyło tak niedaleko od nas. Obraz ma wymiar symboliczny, ale przypomina również o tym, że w Serocku są pochowani bohaterowie tamtej wojny – dodaje ks. prał. Kasiński. Są wreszcie niezliczone miejsca pamięci rozsiane po całej diecezji, czasami trochę ukryte i zapomniane, jak chociażby figura Chrystusa Frasobliwego w Rzeczkach Wólkach k. Ciechanowa. Jest to w rzeczywistości mogiła dziesięciu „Obrońców Ojczyzny, którzy po ciężkich znojach i krwawych walkach, i po wyparciu stąd wroga, 19 sierpnia 1920 r., tu, w tej ziemi, chwilowy spoczynek znaleźli. Pamięć im, kochanie i błogosławieństwo”. Gdy w Płocku przez długi czas zastanawiano się, komu ma być ostatecznie poświęcony pomnik wdzięczności za wiktorię roku 1920, i jaką formę ma on mieć, ks. Aleksander Rzewnicki, pracownik Konsystorza Płockiego, tak pisał: „Niech więc stanie pomnik Zbawicielowi na chwałę, niech da sposobność, przy jego poświęceniu, ofiarowania Sercu Jezusowemu całego Płocka, a może Zbawiciel łaskawie go przyjąwszy ożywi wiarę jednych, podniesie patriotyzm innych i Płock zajmie poczesne miejsce wśród obywateli odrodzonej Ojczyzny”.• Korzystałem z: ks. Michał M. Grzybowski, Wojna polsko-rosyjska 1920 r. w Płocku i na Mazowszu, Płock 1990.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama