Nowy numer 27/2020 Archiwum

Nasze karawaki

Dzięki wielu ciekawym pracom od naszych Czytelników, dokumentującym krzyże morowe i ich historie, można stworzyć niezwykłą mapę naszej diecezji, wyznaczonej przez te znaki wiary przodków.

Dziś wiele z nich to już bardzo stare, zniszczone, schłostane deszczem i wiatrem i spalone słońcem krzyże. Tak jak ten z ul. Zarzecznej w Płocku-Imielnicy, o którym pisze w nadesłanym do nas zgłoszeniu pan Krzysztof: „Z historii wiem tylko tyle, że został ufundowany w II połowie XIX wieku na granicy ówczesnej wsi Ośnica i Borowiczki. Stoi blisko miejsca wpływu Słupianki do Wisły. Stan bardzo zły, ale już rozmawiałem z ks. proboszczem z Imielnicy na temat odnowienia, czy też postawienia nowego krzyża w tym samym miejscu... Okazja niestety sama się pojawiła”.

Epidemia, z jaką mierzymy się w tym roku, przynajmniej do pewnego stopnia uświadomiła nam, czego w nieporównywalnie gorszych warunkach bytowych doświadczali ludzie dawniej. Mieszkańców Mazowsza w poprzednich wiekach nieraz dziesiątkowały cholera, dżuma, tyfus, ospa.

To właśnie wtedy stawiano charakterystyczne krzyże z dwiema poprzecznymi belkami, tzw. karawaki. Upamiętniały ofiary morowego powietrza, a jednocześnie były znakiem, który miał oddalać choroby. Ta niezwykła mapa diecezji, wyznaczona przez sfotografowane przez uczestników konkursu karawaki, rysuje się od Gąbina, a nawet Świniar (choć to już nie nasza diecezja) przez Płock, okolice Sierpca, Płońska, Żuromina, Tłuchowa, ziemię ciechanowską, Mławę, po Czernice Borowe w okolicach Przasnysza. To piękny, poruszający zbiór obiektów drewnianych lub metalowych. Niektóre są ukryte lub niemal zespoliły się z drzewami. Tak jak krzyż morowy ze wsi Bendorzyn (parafia Bożewo) na zdjęciu młodej uczestniczki konkursu, Darii z Mochowa. „Karawakę skrywają splecione konary trzech kasztanowców. Jest to prawdopodobnie oryginalna karawaka sprzed niemal 100 lat, ponieważ jest ona widoczna na archiwalnych mapach z 1915 r.” – czytamy w opisie.

Nasze mazowieckie karawaki są świadectwem dramatycznych losów pokoleń, które nas poprzedziły. Zaraza zabierała czasem całe wioski. Taką historię, jak przekazuje w opisie do nadesłanego zdjęcia pani Marzena ze wsi Gromadzyn (gmina Sochocin), upamiętnia stojący tam krzyż morowy. „Powstał ku pamięci ofiar epidemii cholery. Wówczas cała wioska wymarła. Kilka lat temu został odnowiony przez państwa Szymankiewiczów, u których krzyż stoi na działce” – napisała pani Marzena.

Często są jedyną pozostałością po cmentarzach cholerycznych – tak jak figurka w miejscowości Grzebsk (okolice Mławy). „O cmentarzu tym niewiele wiadomo. Umiejscowiony został w pobliżu wsi, obecnie na polu uprawnym znajduje się jedynie figurka przedstawiona na zdjęciu. Najprawdopodobniej cmentarz skrywa ofiary cholery z epidemii końca XVIII bądź początku XIX wieku” – napisał w komentarzu do swojego zdjęcia konkursowego Jakub z Mławy. O ich historii mówią lokalne kroniki, dokumenty, ale i tradycja ustna przekazywana z pokolenia na pokolenie, o czym dali świadectwo niektórzy z naszych czytelników w konkursowych zgłoszeniach.

Pan Igor, który sfotografował karawakę z początku XX w. ze Starczewa Wielkiego (teren Skołatowa), stojącą w miejscu poprzedniczki, pisze tak: „Jak przekazała nam w opowieściach rodzinnych nieżyjąca już śp. Helena z Cywińskich Karwowska urodzona w tej miejscowości w 1902 r. – krzyż ten stoi, by upamiętnić ludzi zmarłych na cholerę z terenu obecnej gminy Dzierzążnia, którzy tam byli pochowani; obecnie jest to początek wioski – wtedy, w XIX wieku, był to teren poza wsią. Pierwszy krzyż został postawiony, gdy epidemia cholery dotarła na ziemię płońską”. Dalej pan Igor cytuje zapisy archiwalne: „Wiosną 1831 r. wybucha w Płońsku i okolicach epidemia cholery, na którą umiera ponad 300 osób. Epidemia cholery trwała prawie do końca 1831 r.”.

Szczery i autentyczny dowód przekazywanej tradycji ustnej w rodzinie daje w swoim zgłoszeniu konkursowym siódmoklasista Paweł, który nadesłał fotografię karawaki stojącej w miejscowości Wasiły Zygny (parafia Duczymin). „Krzyż ten znajduje się na takim kopcu, jak mówi moja babcia, a jej mówiła jej mama i babcia, że tam są pochowani ludzie, którzy masowo umierali na cholerę...”. Jak pisze Paweł, powołując się na słowa babci, by nie roznosić zarazy, chowano ludzi... nawet z łóżkami. Przy tej karawace modlitwa trwa do dziś. „Od lat zawsze przy tym krzyżu modli się ksiądz i mieszkańcy, gdy objeżdża pola i odprawia Mszę św. Każdego roku uczestniczę w tej Mszy” – napisał Paweł.

O swoją karawakę dbają też mieszkańcy wsi Dąbrówki (parafia Borkowo Kościelne), o czym wspomina młoda uczestniczka konkursu Julia. To jeden z wielu krzyży morowych na ziemi sierpeckiej, wielokrotnie nawiedzanej przez epidemię cholery. Na zdjęciu Julii karawaka z Dąbrówek skierowana jest w niebo. Tak jak żarliwa modlitwa ludzi z ubiegłych wieków, którzy w najtrudniejszych chwilach powierzali się Bogu. oprac.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama