Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ks. Jarosław Tomaszewski o wierze, która się nie kończy

Przeczytaj rozmowę z naszym misjonarzem w Urugwaju o "mrówczej pracy" i duszpasterstwie, które szuka nie tłumów, ale "tego jednego, który się nawraca".

Praca na misjach ma sens. To prawda, że nie jest łatwo, ale tamtejszy Kościół odradza się teraz z ludzi, którzy nigdy wcześniej nie byli katolikami. To Kościół, który jest mniejszością, ale przez to jest niezwykle ciekawy, to Kościół młodych ludzi - mówi ks. dr Jarosław Tomaszewski.

Ks. Włodzimierz Piętka: U nas jest teraz zima, przynajmniej w kalendarzu, a jak to wygląda w Urugwaju?

Ks. Jarosław Tomaszewski: Styczeń i luty to najgorętsze miesiące w roku, jest tam teraz bardzo wilgotno, a temperatura dochodzi do 40 stopni. Jest to więc czas wakacji.

A w Kościele?

Z racji, że są wakacje i urlopy, nie ma kolędy, tak jak w Polsce. Ale nie tylko z tego względu. Urugwaj jest krajem laickim i ateistycznym, co zostało wpisane także do konstytucji. To kraj, który został "przeżarty" ideologią laicką i masońskim duchem. A więc Boże Narodzenie jest nazywane "tradycyjnym dniem rodzinnym", Trzech Króli – "dniem plaży". Takie przeinaczanie świąt kościelnych, zmienianie ich nazw i znaczenia rozciąga się na cały rok, na przykład Wielki tydzień jest nazywany "tygodniem turystyki". To próbowano robić we Francji w czasie rewolucji, podobnie dzieje się w Urugwaju.
Laicyzm więc mocno odcisnął się na tym narodzie. Urugwaj jest najbardziej laickim krajem Ameryki Łacińskiej. W Kościele katolickim jest ochrzczonych 42 proc. Urugwajczyków – to największa ze wspólnot wyznaniowych w kraju. Ateizm jest proponowany już w szkole jako jedyny racjonalny styl życia.
Kłopotem Urugwaju była też teologia wyzwolenia, która "ukąsiła wewnętrznie" także Kościół. To kolejny problem.

O polskim Kościele mówimy, że jest w kryzysie. Czy możemy się czegoś nauczyć z doświadczenia Kościoła w Urugwaju?

Wydaje mi się, że Kościół w Urugwaju najgorsze ma już za sobą. Posłużę się przykładem międzydiecezjanego seminarium duchownego w Montevideo, w którym jestem wychowawcą kleryków. Jest to jedyne seminarium w kraju, które przygotowuje kandydatów do kapłaństwa dla 11 diecezji. Obecnie przebywa w nim 23 kleryków. Mam nadzieję, że pod koniec lutego, na nowy rok akademicki przyjmiemy 5 kandydatów.
Na tak mały kraj - to wiele. Większość z nich nie pochodzi z rodzin katolickich. Taki był ich wybór po nawróceniu, które przeżyli, po rekolekcjach. Są oni starsi, głównie mężczyźni po 30., wśród nich 38-letni policjant. Formacja takich osób jest wymagająca, bo gdy opada pierwszy zapał, trzeba przejść do formacji stałej, aby zapał ich nawrócenia stał się wytrwałością i stałością w powołaniu.

Czy bycie księdzem z diecezji płockiej, z formacją naszego seminarium i doświadczeniem naszego duszpasterstwa pomaga w pracy w Ameryce Łacińskiej

Oczywiście, że tak. Bardzo to docenia kardynał z Montevideo. W kazaniach często odwołuje się do przykładu Polski mówiąc, że tylko wtedy, gdy naród będzie wolny i katolicki – powstanie na nowo.
Często rozdaję ludziom obrazki Jezusa Miłosiernego, które otrzymałem w płockim sanktuarium. Rozdałem też kilka obrazów, które znajdują się w kilku kościołach. W Urugwaju ludzie są podatni na stany depresyjne, jest wiele samobójstw. Gdy nie ma punktu oparcia, jedyną deską ratunku zostaje tylko Boże Miłosierdzie. Wiele o nim im mówię.

--------------------------------------------------

Ks. Jarosław Tomaszewski pochodzi z Mławy. Święcenia kapłańskie otrzymał w 2001 roku. Od sześciu lat jest misjonarzem w Urugwaju: był proboszczem w trzech parafiach, obecnie pracuje jako wychowawca kleryków w seminarium duchownym w Montevideo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama