Nowy numer 43/2020 Archiwum

Zburzony kościół, zabici księża

Chyba najboleśniej ze wszystkich parafii diecezji wojna uderzyła w Gostynin. Dziś jednak powoli rodzi się nadzieja, że gostynińscy kapłani może kiedyś zostaną wyniesieni na ołtarze.

Trzeba było aż 80 lat od ich śmierci i takich wyzwań, jakie stoją dziś przed Kościołem i księżmi, aby ukazać na nowo tych czterech księży: proboszcza Apolinarego Kaczyńskiego, który do końca ufał, że „Bóg jest, był i będzie”, ks. Antoniego Dubasa – niezapomnianego kaznodzieję i duszpasterza dzieci i chorych, ks. Stanisława Krystosika – pierwszego księdza lotnika w przedwojennej Polsce, propagatora abstynencji i duszpasterza harcerzy oraz ks. Kazimierza Stankiewicza – zaangażowanego w misje, o którym powiedziano w Gostyninie: idealny pracownik w konfesjonale. O nich napisał po wojnie ks. Wacław Jezusek, że „tworzyli zgrany zespół, prześcigający się w gorliwości przy boku ks. dziekana Kaczyńskiego, który był wyrozumiałym ojcem dla młodych księży”.

Trzej młodzi wikariusze byli kolegami z tego samego rocznika święceń – 1935. Były między nimi przyjaźń i silna kapłańska solidarność. Gdy zaczęła się wojna, nie opuścili parafii, ludzi i swego proboszcza, a w momencie największej próby, gdy Niemcy aresztowali ks. Kaczyńskiego, oni ofiarowali się w zamian za jego wypuszczenie na wolność. Ich ofiara została przyjęta i dopełniła się 1 grudnia 1939 r. w lesie k. Woli Łąckiej. – W Polsce nie było podobnych przypadków tak wielkiej ofiary, którą złożyliby wszyscy księża pracujący w jednej parafii w czasie ostatniej wojny – mówi ks. Henryk Seweryniak o ich męczeństwie.

– Od kilku lat zajmuję się tym tematem i traktuję to zadanie jako misję lokalnego teologa związaną z badaniem okoliczności życia i śmierci trzech księży z mojego rodzinnego miasta. Księża, którzy poszli na śmierć za swojego proboszcza, i ten proboszcz, to moi osobiści święci i chciałbym, żeby kiedyś zostali wniesieni do parafialnego kościoła i ogłoszeni błogosławionymi – powiedział niedawno ks. Seweryniak w rozmowie z Moniką Białkowską, dziennikarką „Przewodnika Katolickiego”.

Zwykłe i niezwykłe były te cztery kapłańskie życiorysy. Ks. A. Kaczyński pochodził z diecezji łomżyńskiej, ks. A. Dubas z Łodzi, ks. K. Stankiewicz z Sokołowa Podlaskiego, jedynie ks. S. Krystosik był z parafii Wąsewo (dawniej to była nasza diecezja, obecnie zaś łomżyńska). Trzej wikariusze wybrali jednak płockie seminarium, prawdopodobnie z powodu wysokiego poziomu intelektualnego. Święcenia kapłańskie otrzymali z rąk abp. Antoniego Juliana Nowowiejskiego, późniejszego męczennika z Działdowa, i przez cztery lata pracowali jako wikariusze: ks. Dubas w Sierpcu i Gostyninie, ks. Krystosik w Wyszkowie i Gostyninie, zaś ks. Stankiewicz w Pomiechowie, Krzynowłodze Wielkiej, krótko w Bieżuniu, a następnie w Gostyninie.

Młodzi księża mieli swoje kapłańskie pasje do pracy z dziećmi, młodzieżą i chorymi, do działalności misyjnej i abstynenckiej, do harcerstwa i lotnictwa. Wszystko jednak przerodziło się w heroiczną postawę wierności i solidarności kapłańskiej, gdy razem ofiarowali się za swego sędziwego proboszcza i razem z 26 innymi mieszkańcami Gostynina ponieśli 80 lat temu śmierć. Gdy ginęli, „po każdej z trzech serii strzałów z karabinów ręcznych następowały pojedyncze strzały rewolwerowe. Po pierwszej serii strzałów słychać było krzyki: »Jezu«, kilkakrotnie: »Jezus, Maryja«. A po drugiej i trzeciej serii wszystkie krzyki zamilkły. Jak wynika ze świadectw i dokumentów ekshumacji, ciała trzech księży były szczególnie zmaltretowane” – zanotował ks. Wacław Jezusek.

10 lat temu ukazała się książka ks. prof. Henryka Seweryniaka i Łukasza Zielińskiego o gostynińskich męczennikach. Ks. Seweryniak dotarł do dokumentów znajdujących się w Archiwum Diecezjalnym w Płocku, m.in. pozostawionych przez ks. Wincentego Helenowskiego, pierwszego powojennego proboszcza w Gostyninie. Korzystał też z opracowań płockich historyków: ks. prof. Michała Grzybowskiego i ks. Tadeusza Żebrowskiego. Natomiast drugi z autorów Łukasz Zieliński rozmawiał z osobami, które jako dzieci były naocznymi świadkami tamtych wydarzeń. Od kilku lat funkcjonuje na Facebooku FrontPage Męczennicy z Gostynina, na którym są dokumentowane na bieżąco inicjatywy i publikacje mające na celu upamiętnienie czterech bohaterskich kapłanów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama