Nowy numer 44/2020 Archiwum

Pamiętamy rok 1863

W czasie największego z polskich powstań narodowych stoczono 1229 bitew i potyczek, w tym około 100 w naszym regionie. Jak Ziemia Dobrzyńska i północne Mazowsze pamiętają dziś o swoich bohaterach sprzed 155 lat?

Cmentarz parafialny w Krzynowłodze Wielkiej: tam został pochowany Marcjan Rżygałowski, powstaniec roku 1863. "W kamienny pomnik wmurowana jest fotografia w mundurze przysługującym weteranom powstania styczniowego, niżej przymocowana jest żeliwna tablica, z napisem: »Ś.P. Marcjan Rżygałowski, weteran podporucznik. Żył lat 95, zmarł 18 lipca 1937. Za czyn dla kraju nagrody nie trzeba, gdy duch powstańca w zaświaty uleci, skreślcie nad grobem przepustkę do nieba 1863-ci. Cześć Jego Pamięci«" – czytamy na stronach portalu historii ożywionej: dobroni.pl. Podobnych mogił będą setki w naszej diecezji. Warto ich w tych dniach poszukać.

Na naszym terenie walki roku 1863 i 1864 wiążą się przede wszystkim z postacią gen. Zygmunta Padlewskiego. Był jednym z inspiratorów wybuchu powstania, naczelnikiem Warszawy i powstańczym naczelnikiem w guberni płockiej. Przeszedł szlak bitew i potyczek od Uniecka, przez Myszyniec, Drążdżewo i Radzanowo. Aresztowany przez Rosjan pod Borzyminem k. Rypina, został stracony w Płocku 15 maja 1863 roku. Przypomina się również postać Tomasza Kolbego, który był komendantem powiatu przasnyskiego w powstaniu. Opracowana przez Stanisława Zielińskiego "Mapa bitew i potyczek 1863–1864 w Królestwie Kongresowem" wylicza takie miejsca. Oto niektóre z nich: Gąbin – 26 stycznia, Gostynin – 28 stycznia, Sierpc – 8 lutego, Radzanów 21 marca, Zeńbok – 15 marca, Rzęgnowo – 24 sierpnia, Kołaki – 16 stycznia 1864, czy wreszcie trzy bitwy pod Rydzewem k. Ciechanowa – 8 marca, 5 maja, 8 września 1863 r.

– W nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku w Płocku nie powiódł się atak powstańców – mówi ciechanowski historyk Jacek Hryniewicz. – To samo działo się w Przasnyszu, Pułtusku, Makowie, Lipnie. Powstanie nieuchronnie musiało przekształcić się w wojnę partyzancką. Tak się działo w okolicach Rydzewa k. Ciechanowa. Najpierw powstańcy zostali zaatakowani przez oddział rosyjski: 120 piechurów i 45 kozaków. Bitwa kończy się klęską Polaków i ucieczką w kierunku Przasnysza. Po raz drugi 5 maja ok. 80 Polaków zostaje zaatakowanych przez ponad 800 Rosjan. – Przez 2,5 godz. Kolbe z 18 żołnierzami odpiera ataki Rosjan, umożliwiając odwrót pozostałym – opowiada Jacek Hryniewicz. – Ginie 17 powstańców, w tym dowódca. Ta bitwa nosi miano mazowieckich Termopili. Trzecie, ostatnie starcie pod Rydzewem miało miejsce 8 września. – Rosjanie zaskoczyli oddział kawalerii narodowej dowodzony przez Ziembińskiego. Polacy uciekali, przytomność zachował tylko dowódca grupy żandarmerii Jan Mościcki, stryj przyszłego prezydenta RP Ignacego Mościckiego. Poległo 13 powstańców, w tym Jan Mościcki. Szczęśliwie ocalał ojciec przyszłego prezydenta – Faustyn Mościcki. Trafiony w pierś przeżył, bo kula zatrzymała się na noszonym przezeń metalowym krzyżyku – opowiadał Hryniewicz. Inna ważna i krwawa bitwa na tym terenie związana była z Zygmuntem Padlewskim. To starcie w Zeńboku. – Doszło do niego 15 marca. Kozacy otoczyli wieś i przypuścili frontalny atak. Polacy przedzierali się w kierunku Klic, a około stu strzelców broniło się w kościele i w płonących zabudowaniach gospodarczych. Zginęli wszyscy, broniąc się do ostatniego naboju, ocalając resztę oddziału – mówi Jacek Hryniewicz.

– Władze powstania liczyły na wsparcie narodowego zrywu ze strony duchowieństwa. Ich ważnym sojusznikiem okazali się zakonnicy rozsiani po różnych klasztorach. Właśnie struktura zakonna sprzyjała konspiracji, stąd też tak znaczny w tych wydarzeniach był udział zakonników. A więc co robiło duchowieństwo? Oprócz zachęcania do wstępowania do oddziałów powstańczych, niektórzy duchowni byli dowódcami takich oddziałów lub ich doradcami – mówi ks. prof. Michał Grzybowski. – Mieli wykształcenie, rozeznanie, kontakty. Gromadzili i przechowywali fundusze na broń i aprowizację. Organizowali szpitale powstańcze, a najczęściej spełniali funkcje kapelanów. Nic więc dziwnego, że po upadku powstania właśnie duchowni drogo zapłacili za spełnienie patriotycznego obowiązku. Wszystkich, którym udowodniono udział w powstaniu, aresztowano, osadzano w kazamatach twierdzy Modlin lub w więzieniu w Płocku, gdzie czekały na nich surowe kary.

Ks. prof. Grzybowski przypomina nazwiska niektórych z aresztowanych duchownych: ks. Andrzej Bartosiewicz, lat 45, proboszcz parafii w Malużynie. Aresztowany we własnym mieszkaniu w grudniu 1864 r., następnie przewieziony do aresztu w Przasnyszu. W wykazie aresztowanych powstańców napisano, że "brał udział w powstaniu, utrzymywał stosunki z jego inspiratorami, zbierał wśród ludzi rewolucyjne podatki", ukrywał się poszukiwany przez władze carskie. Skazany na osiedlenie na Syberii. Z zesłania powrócił w 1874 r.; ks. Ludwik Braun, dziekan powiatu płońskiego, proboszcz w Drobinie. – Aresztowany 1 maja 1864 r., oskarżony o zbieranie podatków dla powstania, osadzony w twierdzy modlińskiej – wyliczał ks. prof. Michał Grzybowski. – Do parafian rozsyłał odezwy Rządu Narodowego o nadaniu chłopom gruntów; ks. Jan Gronkiewicz, proboszcz w Rościszewie k. Sierpca. Aresztowany w maju 1863 roku. Oskarżony o odczytanie w kościele parafialnym manifestu Rządu Narodowego nadającego ziemię włościanom. W czerwcu 1863 roku skazany na 10 lat katorgi. Do diecezji nie wrócił. Osiadł w Galicji koło Lwowa; ks. Wincenty Gutowski, administrator parafii Szydłowo k. Mławy. Aresztowany już po upadku powstania – w 1865 r. Zarzut: "mawiał w kościele podburzające kazania, którymi przygotowywał ludność do powstania przeciwko rządowi", ganił dwóch mężczyzn, że zdradzili miejsce pobytu powstańczej partii, zabraniając im wejścia do kościoła i każąc w kruchcie modlić się za zabitych powstańców. Pozbawiony wszystkich "praw stanu" i zesłany na Syberię; ks. Adam Kosiński, proboszcz parafii Unieck – aresztowany pod zarzutem przyjmowania przysięgi i niesienia posługi religijnej powstańcom z oddziału Tomasza Kolbego; ks. Feliks Kowalski, Lutocin. Oskarżony o odczytanie w kościele manifestu Rządu Narodowego, namawianie parafian do wstępowania w powstańcze szeregi. Skazany na karę śmierci przez powieszenie, później karę zamieniono na katorgę; ks. Augustyn Krużmanowski, Glinojeck. Mówił "podburzające" kazania, błogosławił powstańczą partię, ofiarował jej sztandar. Skazany na 10 lat katorgi, zmarł na wygnaniu.

Po klęsce insurekcji władze carskie skasowały 13 klasztorów w diecezji płockiej, pozostawiając tylko dwa. Warto podkreślić, że ta niezagojona rana po wyrzuconych zakonnikach i puste klasztory w bardzo wielu przypadkach do dziś są niemym świadkiem tamtych wydarzeń.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama