Nowy numer 30/2021 Archiwum

Palec i księga

Czy powstające pod Przasnyszem figury autorstwa rzeźbiarza z Ukrainy staną się słynne nie tylko na Mazowszu?

– Nigdy nie myślałem, że może do nas trafić rzeźba z takim rozmachem, tej wielkości. To wiąże się z dużymi kosztami. Pan Aleksander przygotował gipsowy model, który bardzo mi się spodobał, poruszył mnie. Pomyślałem wtedy: jeśli tego nie zrobimy, to chyba będzie grzech zaniedbania. Dobrze, niech się dzieje wola nieba. I Pan Bóg nam pobłogosławił. Znalazł się sponsor, który pokrył dużą część kosztów – rodzice, którzy stracili dwoje dorosłych dzieci w wypadku samochodowym. Co ciekawe, realizacja przedsięwzięcia trwała zaledwie 10 miesięcy. Jego efekt wzbudza podziw. – W odlewni w Gliwicach dyrektor powiedział, że taki posąg mógłby stać w Warszawie – wspomina rzeźbiarz. – Ta figura coś w sobie ma – uważa ks. Gajewski. – To nie jest jakaś plastikowa, chińska masowa produkcja, która cieszy na krótko. Moim zdaniem to jest dzieło sztuki, które może nam ułatwiać przeżywanie wiary, to dzieło przede wszystkim religijne, a dopiero potem artystyczne. Kiedy koło niego przechodzę, to też sobie westchnę do św. Mateusza. Jest mi łatwiej pomodlić się przed tą figurą niż przed obrazem, który jest w kościele. Święty Mateusz prawą ręką wskazuje wejście do świątyni. – Jakby pytał: „A ty do kościoła przychodzisz?” – żartuje twórca. – Wszystkim bardzo się to podoba, a mówiąc serio – on pokazuje nam drogę do zbawienia. – Pan Aleksander tego nie wiedział, ten gest nie został przez niego zamierzony – wyjaśnia ks. Andrzej. – Św. Mateusz pokazuje na kościół, bo jest ewangelistą Kościoła. Jego Ewangelia jest uważana za Ewangelię podkreślającą znaczenie Kościoła wspólnoty w drodze do zbawienia. Pokazuje na kościół, trzymając w drugiej ręce swoją Ewangelię. Uczy, że i Kościół, i Ewangelia są nam potrzebne w drodze do zbawienia. W pracowni mistrza powstają już kolejne dzieła, więc o ich autorze zapewne jeszcze nie raz usłyszymy. •

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama