Nowy numer 32/2020 Archiwum

"Czasem wolałabym być sprinterką"

O zawodzie, który się kocha i sukcesie, trudniejszym niż porażka mówiła campowiczom aktorka Agata Kulesza, nagradzana m.in. za role w "Róży" i "Idzie".

W dorobku filmowym Agaty Kuleszy ostatnich lat, przypieczętowanym wieloma nagrodami, przeważają trudne role kobiece. - Kamera widzi we mnie smutek - wyjaśniała podczas Campo Bosco w Czerwińsku, którego była specjalnym gościem. Jednak, jakby wbrew emploi aktorki, było to swobodne, pełne humoru spotkanie, choć dotyczące spraw poważnych. Młodzież pytała m.in. o jej początki w tym zawodzie, przygotowania do trudnych ról i scen, o strategię radzenia sobie z krytyką i internetowym hejtem, czy o przenikanie się życia i pracy na planie.

- Nie mam "hollywoodzkiej" opowieści o tym, jak wybrałam aktorstwo - przyznała filmowa "Róża". - Ja byłam nieśmiałym dzieckiem, takim, co do sklepu chodzi z kartką, którą podaje sprzedawczyni. Ale zawsze miałam gen występowania na scenie. Lubiłam chodzić do teatru. Miałam 16 lat, gdy pewien chłopak z mojego liceum dostał się do szkoły teatralnej. Zobaczyłam wtedy, że to jest możliwe. Wcześniej wydawało mi się nieosiągalne; panowało takie przekonanie, że trzeba mieć znajomości. Wtedy pomyślałam: „a może…”. Pojechałam kilka razy do szkoły na konsultacje. Sama przygotowywałam teksty, nikt mnie nie prowadził - wspominała swoje pierwsze kroki ku aktorstwu. Po ostatnich głośnych rolach, przyznała, że bywa zaczepiana na ulicy, choć nie zawsze rozpoznawana…- Jest to z reguły przyjemne. Ludzie myślą, że skądś mnie znają. Kiedyś goniła mnie pewna pani, która powiedziałam, że znamy się z sanatorium… - opowiadała ze śmiechem Agata Kulesza.

A na poważnie - aktorstwo to zawód nieprzewidywalny, w pewnym sensie narcystyczny, przyznała, ale ona bardzo go lubi, za różnorodność i możliwość prowadzenia równoległych żyć. - Sukces jest dużo trudniejszy niż porażka. Sukces było mi bardzo trudno przeżyć, bo miałam wrażenie, że zostałam jakoś odarta z moich zdań, moich odczuć i że jestem jakąś pozycją. Muszę się wypowiadać, ustawiać do zdjęć, udzielać wywiadów - dzieliła się z młodzieżą na Campo Bosco, przyznając, że nie lubi aktorskiego blichtru: pozowania na ściankach, wbijania się w szpilki i sukienki, bo to jest… nudne. - Najlepiej czuję się, gdy jestem swobodna, nie lubię wysokich obcasów, sukienek w które czasem muszę wejść. Najbardziej kobieco czuję się w dresie… jestem dresiarą - żartowała.

Jednym z nieodłącznym aspektów aktorstwa jest bycie ocenianym, poddawanym krytyce. - Czasem mówię, że wolałabym być sprinterką, bo w biegach mierzy się czas i mówi - jest najlepsza, albo przedostatnia. Tutaj tego nie ma. Można oceniać nas, jak się chce. Te czasy hejtowania są dosyć potworne - mówiła aktora, przyznając, że unika czytania opinii na swój temat. - Tak jest z pornografią; jak ktoś zobaczyć po raz pierwszy takie zdjęcie, to ono zostaje z nim do końca życia. Są też takie zdania, które zostają w głowie na długo - zauważyła.

Agata Kulesza mówiła też o budowaniu ról, o swoich kobiecych trudnych postaciach, m.in. w "Sali samobójców", "Róży" i "Idzie". - Ja przygotuje się do głównych dużych ról w ten sposób, że penetruję jakiś temat, czytam książki. Później konstruuję postać. Po Róży rzeczywiście był taki słaby czas dla mnie, ale nie było to związane z tym, że nie wiedziałam, kim jestem. Kiedy zajęłam się tym tematem, ogarnął mnie smutek. Pomyślałam, że nie jesteśmy w najlepszej kondycji, jako ludzie, skoro na świecie dzieją się takie rzeczy - mówiła na Campo Bosco. Zapytana o oskarowy film "Ida", uznawany za kontrowersyjny, broniła produkcji Pawła Pawlikowskiego, zwracając uwagę, że nie jest to dokument, ale film o wyborach i ludzkim losie.

Padło też pytanie, odwołujące się do nietypowej mowy aktorki, podczas wręczenia Orłów 2017 za drugoplanową rolę kobiecą w filmie "Jestem mordercą", którą zaczęła od słów: "Agata Kulesza jest katoliczką, Iza Kuna jest ateistką, a Agata Buzek jest chuda…". - Nie, nie mam problemów z tym, że jestem katoliczką. Nie doświadczam jakiejś nagonki. Ja potrafię być też krytyczna wobec Kościoła. Mam koleżanki ateistki - potrafimy razem żyć i razem rozmawiać - przyznała.

Młodzież pytała też o jej rady, wskazówki dla kobiet. - Nie odważyłabym się komuś doradzać. Ale jest dla mnie jedna rzecz, kiedy myślę o ludziach - to kwestia szacunku do drugiego człowieka. Nieważne jak ktoś wygląda, jak mówi, musi być dobrym człowiekiem i szanować innych - mówiła aktorka.

Campo Bosco to cykliczne spotkania młodych ludzi w Czerwińsku, w duchu św. Jana Bosko. Ten festiwal to wspólna modlitwa, zabawa, warsztaty i ciekawe, inspirujące spotkania ze znanymi ludźmi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama