GN 48/2020 Archiwum

Niebo, gdy dziecko mówi: „Mama”

To w domu trzeba się nawzajem ratować. I należy to robić codziennie, bo terapii potrzebują nie tylko najmłodsi, ale również ich rodzice.

W całym procesie terapeutycznym potrzeba dużo cierpliwości, nadziei, obecności i wrażliwych gestów – mówił na konferencji w Ciechanowie dr Piotrowicz. Stwierdził też, że w terapii ważna jest spójność i powtarzalność ćwiczeń, a nie ich liczba. – Gdy zauważamy, że coś złego się dzieje z dzieckiem, unikajmy pokusy gonitwy terapeutycznej: od jednego specjalisty do drugiego, od jednej metody do drugiej. Uważam, że zwiększenie liczby ćwiczeń dla dziecka nie prowadzi do sukcesu. Niech ich będzie mniej, ale nich będą częściej powtarzane. Warto pracować nad jedną umiejętnością. Po prostu: zrób mniej, aby dziecko mogło zrobić więcej – radził Radosław Piotrowicz. – Zależało nam, aby rodzice poznali instytucje, do których mogą się zgłosić, jeśli zaobserwują niepokojące objawy u swoich dzieci. Aby nauczyciele, terapeuci i pielęgniarki wiedzieli, jak pokierować rodzicami takich dzieci. Chodzi też o budowanie świadomości w społeczeństwie, aby jak najwcześniejszej podjąć interwencję terapeutyczną w przypadkach zagrożenia niepełnosprawnością, a tym samym zapobiegać jej skutkom w przyszłości – powiedziała Maria Majewska z Fundacji Pomocy Dzieciom, Młodzieży i Dorosłym Niepełnosprawnym „Być jak inni”, organizatorka ciechanowskiej konferencji.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama