GN 43/2020 Archiwum

Wielkanoc w pasiakach

Świadectwo. Zbliża się 70. rocznica wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Dachau. 29 kwietnia będą tam pielgrzymować księża z całej Polski. Na czele 10-osobowej delegacji z diecezji płockiej stoi bp Roman Marcinkowski.

Był to najstarszy z obozów koncentracyjnych, bo powstał już w 1933 roku. Niemcy traktowali go jako wzorcowy. Stał się on centralnym ośrodkiem eksterminacji duchowieństwa w okupowanej Europie, szczególnie polskich księży. W Dachau uwięziono 1777 polskich księży diecezjalnych i zakonnych. Wśród 1030 zamordowanych tam 868 to polscy kapłani.

W Dachau zginęło 26 księży z diecezji płockiej. Byli duszpasterzami w: Poniatowie, Opinogórze, Ciechanowie, Płocku, Suserzu, Zarębach, Zycku, Dobrzykowie, Rościszewie, Skrwilnie, Dobrzyniu n. Drwęcą, Raciążu, Baboszewie, Rypinie, Szczawinie Kościelnym, Radzikach, Sannikach, Dulsku, Zawidzu Kościelnym, Solcu, Sokołowie, Baranowie, Pacynie i Pułtusku.

„Nie musimy tragizować”

Wchodząc do płockiej katedry, napotkamy znaki i miejsca, które mówią o tożsamości Kościoła na Mazowszu; będą nimi: Drzwi Płockie, kaplica królewska, zachowane kamienne ciosy z romańskiej katedry i znajdująca się obok nich wielka tablica upamiętniająca biskupów i księży, którzy zginęli w czasie II wojny światowej. To długa lista 116 księży. Najwięcej z nich zginęło w Działdowie i Dachau.

Warto w tym miejscu przytoczyć słowa kard. Stefana Wyszyńskiego, który w 1967 r. był w Działdowie. Słowa z jego kazania szczególnie odnoszą się do ofiary księży męczenników z naszej diecezji: „Gdy dziś wspominamy dzieje męczenników Bożych, myśli nasze i uczucia kierują się ku pierwszemu, zabitemu na tej ziemi Wieczystemu Kapłanowi, Jezusowi Chrystusowi. (...) On nas wyzwolił, dał wolność synów Bożych, okazał miłość, nauczył ofiary. Dlatego też nie tragizujemy, gdy rozważamy śmierć Chrystusa na krzyżu, radujemy się, ponieważ widzimy zwycięstwo miłości. Dlatego nie smucimy się, gdy wspominamy w dziejach, że przez trzy wieki Kościół był prześladowany. Nie musimy też tragizować dziś, gdy wspominamy przeszło dwa tysiące polskich kapłanów, którzy polegli w obozach koncentracyjnych albo wyszli z nich kalekami na całe bolesne, trudne życie” – mówił Prymas Tysiąclecia.

„Zmartwychwstania doczekałem...”

Wśród zamordowanych w Dachau był m.in. ks. Józef Chyczewski, proboszcz z Suserza, który trafił do Dachau w grudniu 1940 roku. Otrzymał numer 22648 i został skierowany do ciężkiej pracy, szykanowany karnymi ćwiczeniami. „Był silny i odporny ciałem i duchem (...) chętnie pomagał, szczególnie słabszym kolegom, podtrzymywał wielu na duchu” – pisze o nim ks. prof. Michał Grzybowski. „W marcu 1942 r. przeniesiony został do robót na plantacjach. Było niezwykle zimno, a praca była ciężka. Trzeba było ciągnąć ogromny wał, kopać w błocie rowy od 6 rano do 6 wieczorem. Straszliwy głód i zimno zrobiły swoje, organizm coraz bardziej opadał z sił. W końcu marca już ledwie chodził. Obozowe przeżycia Wielkiego Tygodnia, jakie tego roku urządzono księżom, były niezwykłą męczarnią i przyczyniły się u wielu do rychłej śmierci. Wśród ostrego deszczu z gradem, mroźnego wiatru esesmani urządzali procesje wielkotygodniowe. Rozebranych więźniów trzymano godzinami na mrozie. W Wielką Niedzielę od wczesnego rana ganiano księży po placu apelowym. Do przyjaciela, który zapytał go, jak się czuje, ks. Chyczewski odpowiedział: »Zmartwychwstania doczekałem, ale to już koniec mojego życia, pomódl się za mnie«. Zmarł latem tego samego roku” – zapisał współwięzień ks. Józef Kossakowski.

Do męczeńskiej śmierci szczególnie przygotowywał się ks. Franciszek Flaczyński, proboszcz ze Skrwilna. W 1938 r. ukazała się w Płocku przetłumaczona przez niego książka J. Grimala „Jezus Chrystus kapłan i ofiara”. Można powiedzieć, że na tej książce właśnie kształtował on swój charakter i życie duchowe. Rozmyślanie męki Pańskiej było jego stałą praktyką duchową. I tak było również w czasie wojny. Został aresztowany już w październiku 1939 roku. Przez współwięźniów księży w Rypinie, Oborach, Grudziądzu, Stutthofie, Oranienburgu i Dachau przewodniczył w modlitwach, odprawiał Drogę Krzyżową, krzepił dobrym słowem.

Tam serce się wylało

Wymowne świadectwo zachowało się o ks. Leonie Kulasińskim, kapelanie szpitala Świętej Trójcy w Płocku. Aresztowany w 1940 r., był więziony w Działdowie, Dachau i Gusen, a następnie ponownie w Dachau. W czasie pobytu w obozie był spokojny i pogodny – tak go zapamiętano. W Dachau, podobnie jak wielu innych płockich księży, był poddany pseudomedycznym eksperymentom. Ale miał niezachwianą, dziecięcą ufność i miłosierdzie, i dobroć Bożą. Taka postawa była jeszcze bardziej widoczna w chwili śmierci. Umierał, jak zeznał m.in. ks. Józef Góralski z Płocka, z radością, że będzie oglądał Boga, za którym tak tęsknił. Zmarł w listopadzie 1941 roku.

Nie można nie wspomnieć wśród męczenników Dachau ks. Stefana Zielonki, wikariusza i prefekta w Pułtusku. W obozie wyróżniał się postawą duchową: nigdy nie tracił nadziei, nie upadł na duchu, miał wrodzoną wesołość i żartobliwość, przez co dźwigał na duchu współwięźniów. Zapamiętano, że to on przyczynił się w dużej mierze do tego, że w ukryciu i dla wtajemniczonych odprawiono w obozie Msze św. w Boże Narodzenie 1941 roku. W 1943 r. ks. Zielonkę spotkał Gustaw Morcinek – jego postawę w obozie opisał w swoich wspomnieniach. W styczniu 1945 r. zgłosił się ks. Zielonka jako ochotnik do obozowego szpitala do chorych na tyfus. Tam po kryjomu przygotowywał chorych na śmierć, spowiadał i udział im Wiatyku. Wreszcie sam zapadł na tyfus i zmarł 15 lutego 1945 roku.

Obóz w Dachau przeżyło 31 księży, wśród nich ks. Józef Góralski – późniejszy dyrektor Niższego Seminarium Duchownego w Płocku i ks. Lech Grabowski – dyrektor Muzeum Diecezjalnego i profesor WSD. Obaj byli tam poddawani pseudonaukowym eksperymentom – wszczepiono im malarię.

Z czasu obozowej gehenny zachowało się kilka luźnych kartek z myślami, modlitwami i spostrzeżeniami ks. Grabowskiego. Tak pisał 6 sierpnia 1944 r.: „Nadeszła chwila moja. Całym sercem i umysłem moim tęsknię za Tobą, Panie, Boże mój. (...) I w tym oto momencie wyrywa mi się pytanie nie wyrzutu, ale błaganie pełne: czy Ty, Wszechmogący Boże, który dajesz mi się do rozkoszowania, a ja tego całą duszą pragnę – nie możesz spełnić tego Mocą swoją...”.

Artykuł powstał m.in. na podstawie „Martyrologium duchowieństwa diecezji płockiej w latach II wojny światowej 1939–1945” ks. prof. Michała Grzybowskiego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama