Nowy numer 48/2020 Archiwum

Trampolina do zdrowia

Są kolorowe, wyposażone w sprzęty kojarzące się raczej z zabawą niż nauką. Czy powstające w szkołach sale integracji sensorycznej to edukacyjna moda, czy jednak forma koniecznej pomocy dziecku?

Jak to działa?


Sala sensoryczna, bez względu na stopień wyposażenia, przypomina przyjemny pokój zabaw. Mogą tu być różnego rodzaju równoważnie, huśtawki, piłki, trampoliny, materace, beczki terapeutyczne, zjeżdżalnie, drabinki do wspinania się.
– Dzieci często same wybierają ulubioną czynność, która sprawia im przyjemność. Na przykład mamy tu taką dziewczynkę z autyzmem, która sama bierze hamak, zakłada go i kładzie się w nim. Ale nie jest to tylko zabawa. Jako terapeutki musimy je delikatnie stymulować i popychać do tych czynności, które są dla nich trudne. Dzięki temu, co sprawia im przyjemność, np. huśtanie się, możemy je bardziej zmotywować do innych działań – mówią Anna Palińska i Małgorzata Zdunowska-Pająk z ZS nr 3.
Dzieci rozwijają zmysł dotyku na przykład poprzez trzymanie i rozpoznawanie różnych przedmiotów, przypominających niemowlęce zabawki, z plastiku, z gumy, o różnej fakturze. Na huśtawkach i trampolinach wyrabiają równowagę i postawę ciała. Wykonują ćwiczenia z wykorzystaniem szarfy (przeprowadzanie jej od dołu ciała do góry) czy koła hula-hop. Na specjalnie przygotowanych fragmentach materiałów z suwakami i rzepami uczą się czynności rozpinania czy zawiązywania.
Taka terapia sensoryczna trwa od pół roku do dwóch lat i skuteczna jest przede wszystkim u osób z prawidłowym rozwojem intelektualnym.


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama