Nowy numer 48/2020 Archiwum

Powrót wyklętych

„Nie opłakała ich Elektra, nie pogrzebała Antygona. I będą tak przez całą wieczność w głębokim śniegu wiecznie konać” – fragment wiersza Herberta „Wilki” dobitnie oddał tragedię losów bohaterów, których nazwiska na zawsze miały zostać wymazane z polskiej historii.

Dotknąć prawdziwie historii


– Pochowano ich nie dość, że bez należytych honorów, to jeszcze potajemnie. To nawet nie były pogrzeby! Po prostu zrzucano ich do dołów i zasypywano ziemią. Do 1989 roku w tym miejscu było śmietnisko – przyznaje Magdalena Kolendo-Dobrzyńska, wolontariuszka, która uczestniczy w pracach ekshumacyjnych na warszawskich Powązkach w ekipie dr. Krzysztofa Szwagrzyka. – Bliscy zamordowanych nie mieli możliwości spokojnego przeżycia żałoby czy zapalenia świeczki na ich grobach, bo nawet nie wiedzieli, gdzie spoczywają. Czuję się w jakiś sposób odpowiedzialna za odkłamanie tej historii i przywrócenie należnego szacunku naszym bohaterom – stwierdza. – Pierwszego dnia po zakończonej pracy płakałam. To nie było metaforyczne dotykanie historii, ale dosłowne. Miałam w rękach najświętsze dla Polaków szczątki bohaterów, żołnierzy wyklętych – mówi ze wzruszeniem Kolendo-Dobrzyńska, wymieniając przedmioty, jakie znajdowano w dołach śmierci: szczoteczki do zębów, grzebienie, pozostałości po skórzanych paskach, butach, klamrach, pokrowce na okulary oraz medaliki z wizerunkami Matki Boskiej.
Pani Janina Lewicka życzyłaby sobie, by szczątki jej brata Zygfryda trafiły do zbiorowego grobu. – Wspólnie walczyli, to niech wspólnie będą też pochowani – mówi.


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama