Nowy numer 43/2020 Archiwum

Od zamku do zamku

W pokazach rycerskich i turniejach uczestniczą przez cały rok. Płock ma swoich prawdziwych rycerzy i białogłowy – dla nich wędrówka w czasy średniowiecza to hobby i codzienność.

Rok próby

W czasie ich występów usłyszeć możemy o historii bractwa, zobaczyć inscenizację rycerskich pojedynków na miecze, a przede wszystkim obejrzeć pokazy strzelania z kuszy historycznej do specjalnej tarczy. Ale strzelają też do niedźwiedzia, jelenia i oczywiście – jabłka. – Każdy ma swoją kuszę. Rzecz jasna, musimy mieć stosowne zezwolenia. To nie jest tak, że każdy może strzelać – wyjaśnia Bogdan Kruk, dowódca PDK. – Kobiety też strzelają. Jeżeli jest to kusza lekka, to dają radę same ją sobie naciągnąć. A jeśli cięższa, to ktoś z nas pomaga w jej naciągnięciu – dodaje. Do turniejów przygotowują się zwykle na strzelnicy. Aby na stale zagościć w drużynie, najpierw trzeba być w nowicjacie. – Wstąpienie do naszego bractwa nie jest takie proste, bo kandydatem jest się przez cały rok. Przede wszystkim taki chętny musi trochę popracować, wziąć udział w różnych naszych akcjach. Ten okres jest dosyć długi, ale jeśli ktoś przetrwa cały rok, to wiemy, że się nadaje – wyjaśnia. Jednym z ważniejszych celów bractwa jest promowanie dziedzictwa historycznego Płocka w kraju i za granicą. – Byliśmy już w Kanadzie, we Francji, odwiedziliśmy także Niemcy. Cały czas jeździmy na turnieje, które mniej więcej co tydzień odbywają się na różnych zamkach w kraju. Po wszystkim są też biesiady i oczywiście pieczenie prosiaka, ale najważniejsza jest pasja i przyjacielska atmosfera, która łączy ludzi – mówi Bogdan Kruk.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama