Nowy numer 21/2018 Archiwum

Lepiej zrozumieć naszych ojców

W dyskusji o Polakach i Żydach w czasie II wojny światowej nie wystarczy liczyć sprawiedliwych i szmalcowników. Trzeba czegoś więcej...

Jaka pamięć dopisuje się do żydowskich pamiątek, których tak wiele na północnym Mazowszu i Ziemi Dobrzyńskiej? Co mówią świadkowie i miejsca sprzed 75 lat?

Wołał do Boga o litość

Celestyn Chodup, 97-letni mieszkaniec okolic Makowa Mazowieckiego, dobrze pamięta czas okupacji niemieckiej, gdy istniało w tym mieście żydowskie getto. Wspomina wstrząsającą scenę, którą widział jako młody chłopak. Był to rok 1941, jesień. Grupa kilkudziesięciu Żydów z getta pracowała w okolicy, kładąc bruk. Po wolnym dniu nie stawili się na roboty. Niemcy okrutnie ich ukarali.

– Ustawili ich w dwuszeregu i zaczęło się. Była taka wnęka i pod ścianą budynku stała skrzynia wielkości metr na metr, wysokości 70 cm. Każdy od pierwszego do ostatniego podchodzić musiał do tej skrzyni, spuszczał spodnie i kładł się na skrzynię. Dwóch policjantów żydowskich stało z jednej i drugiej strony z batami i ich biło. Żyd Żyda musiał bić i to z całej siły, bo było widać, że to nie żarty. Bili po gołym ciele, a czterech Niemców patrzyło na to i śmiało się. Ten, który wytrzymał ból, nie krzyknął, dostał mniej. Ale ten, którzy krzyknął z bólu, to już wołał do Boga o litość.

Po tym wszystkim, jak wspomina dalej pan Celestyn, żandarmi poszli, a Żydzi wychodzili z getta z wodą. Płakali i obmywali tych pobitych. On sam znalazł się wtedy w pobliżu, bo tak jak inni rolnicy z okolic Makowa przywiózł do getta ziemniaki.

Pamięta też wywózkę mieszkańców getta najpierw do Działdowa, a potem do obozu koncentracyjnego, w czerwcu 1942 roku. – Żandarmi batami wyganiali Żydów, jak bydło, z getta do ulicy Przasnyskiej... W czasie jazdy Żydzi musieli wsiadać na wozy, a wozy się nie zatrzymywały. Staruszkom, takim, którzy nie mogli wsiąść o swoich siłach, pomagali młodsi Żydzi, wciągając za ręce i nogi – wspomina Celestyn Chodup.

Sprawiedliwi zapamiętani

Nie ma pełnego obrazu o tamtych czasach, jeśli obok głosu o niekwestionowanych krzywdach narodu żydowskiego nie powie się świadectwa o Sprawiedliwych. Warto przypomnieć słowa Janiny Hery-Asłanowicz, współautorki książki „Polacy ratujący Żydów. Słownik”, jakie padły podczas jednego ze spotkań w Muzeum Żydów Mazowieckich w Płocku w cyklu „Choćby jedno życie, choćby kromka chleba...”. Przyznała ona wtedy, że „Słownik” rodził się ze zdenerwowania pojawiającymi się oskarżeniami w kierunku Polaków, uznawanych w mediach i publikacjach zarówno zachodnich, jak i rodzimych za „współwinnych Holocaustu”. – Dostaję artykuły z gazet zachodnich, w których piszą, że nie było Niemców, tylko „naziści”, hitlerowcy to właściwie byli Polacy – mówiła.

Wspomniany cykl spotkań to przedsięwzięcie, które pozwala odkrywać heroiczne postawy, których nie brakowało. Były to historie takich osób jak ojciec płocczanina Jana Gawryłkiewicza, Antoni Gawryłkiewicz, który ukrywał 16 Żydów i zapłacił za to ogromną cenę (śmierć ojca i brata), czy rodzina Gortatów z Czerwińska, która ocaliła żydowską dziewczynkę Marię Glickman. Zresztą duża część społeczności Czerwińska, w którym istniało getto, zapisała piękną kartę w ratowaniu Żydów, o czym wspominano przy okazji spotkania na temat losów M. Glickman. I wielu z takich autentycznych Sprawiedliwych nie ma swojego drzewka w Instytucie Yad Vashem.

Rachunki krzywd

– Nigdy nie zapomnę uporu, z jakim chciałem przed laty wydobyć od bliskiego mi księdza z naszej diecezji opowieść o ratowaniu Żydów przez jego rodziców w ich rodzinnym domu. Był wtedy małym chłopcem. Z tego, co wiem, jego rodziny na szczęście nie dotknęły żadne niemieckie prześladowania z tego powodu. Z niezrozumiałych dla mnie względów faktowi temu towarzyszyła trauma, bo po wielu latach, już jako starszy ksiądz, nic nie chciał mówić na ten temat – wspomina ks. prof. Ireneusz Mroczkowski, płocki etyk i moralista.

– Kiedy dziś dyskutuje się o winie Polaków, tragedii starszych braci w wierze oraz liczy się sprawiedliwych i szmalcowników, najbardziej potrzebna jest modlitwa wdzięczności za każdego sprawiedliwego, który w jakikolwiek sposób pomagał Żydom w czasie wojny, ale także konieczna jest modlitwa przebłagalna za każdego członka naszych wspólnot, który nie tylko nie był bohaterem, ale przyczynił się do jakiegokolwiek cierpienia swojego sąsiada. W ten sposób wyrównają się rachunki krzywd. Wtedy też lepiej zrozumiemy naszych ojców, obronimy godność narodu i państwa i otworzy się nadzieja na braterskie współżycie z potomkami tych, którzy przeżyli Holokaust – twierdzi ks. Mroczkowski.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma