• facebook
  • rss
  • Z komórką i laptopem do Jezusa?

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 42/2017

    dodane 19.10.2017 00:00

    To była pierwsza, polsko-islandzka inauguracja nowego roku akademickiego w WSD w Płocku.

    Na 423. inauguracji obok biskupów Piotra Libery i Mirosława Milewskiego stanął przy ołtarzu, a później w seminaryjnej auli, bp Dawid Tencer z Reykjaviku. Od tego roku akademickiego w murach płockiego WSD rozpoczynają formację do kapłaństwa pierwsi dwaj alumni dla jego diecezji.

    Pochodzą z Łomianek i Mogilna, a więc spoza diecezji płockiej. Będą pełnoprawnymi klerykami naszego seminarium i studentami UKSW w Warszawie, ale jeśli wytrwają do końca – zostaną wyświęceni na kapłanów dla Kościoła na Islandii. To forma współpracy między dwoma diecezjami oraz konkretny znak wsparcia, jakiego udziela nasza diecezja skandynawskiej wspólnocie. Przypomnijmy, że od trzech lat pracuje już na wyspie ks. Grzegorz Adamiak, pochodzący ze Strzegocina, z naszej diecezji. Do ślubowania i immatrykulacji stanęło łącznie pięciu alumnów pierwszego roku: dwóch kształcących się dla Kościoła na Islandii i trzech – dla naszej diecezji. Ci ostatni pochodzą z parafii św. Józefa w Makowie Mazowieckim (jedna osoba) oraz parafii św. Michała Archanioła w Płońsku (dwie osoby). W czasie immatrykulacji z rąk ks. prof. UKSW dr. hab. Tomasza Wielebskiego, prodziekana ds. nauki i komunikacji na Wydziale Teologicznym UKSW, odebrali indeksy studenckie. Uroczystą inaugurację poprzedziła Msza św., w czasie której bp Piotr Libera mówił o potrzebie stawania się uczniem Jezusa: – Oto pierwsze zadanie, które staje przed każdym z nas. I nie ważne, czy ktoś jest klerykiem pierwszego roku, profesorem z wieloletnim stażem czy biskupem. Każdy z nas jest wezwany, aby być, a raczej stawać się nieustannie uczniem Jezusa. Albo chrześcijanin jest uczniem, albo w ogóle nie jest chrześcijaninem. Bez wątpienia do takiej właśnie postawy kształtowane są serca seminarzystów przygotowujących się do kapłaństwa. Nie da się przecież nauczać innych i prowadzić ich drogą Ewangelii, jeśli samemu tą drogą się nie idzie, wsłuchując się jednocześnie w głos Zbawiciela, Boskiego Mistrza – mówił biskup płocki. – Co zrobić, aby młody człowiek, z komórką lub laptopem w ręku, zechciał i dziś usiąść u stóp Jezusa i słuchać Go? – pytał w czasie uroczystej inauguracji ks. Marek Jarosz, rektor WSD. – Przyszli kapłani pójdą do człowieka „nasyconego fizycznie, ale głodnego miłości i osamotnionego”. Będą mniejszością, która pójdzie do środowisk, w których często z ironią i szyderstwem patrzy się na wartości duchowe, a śmiechem unieważnia się świadectwo męczenników. Możecie stać się w przyszłości przedmiotem śmiechu i ironii, ale niech nie zwycięży w was postawa rezygnacji i poddania się – zwracał się ks. rektor do swych alumnów. Jest ich 30. Pięciu przygotowuje się na ostatnim roku do przyjęcia święceń kapłańskich, pięciu jest na roku pierwszym. Co ciekawe, żadem z kleryków I roku kształcących się dla naszej diecezji nie jest tegorocznym maturzystą. To wszystko budzi jeszcze większą troskę i rodzi pytania o stan powołań w naszej diecezji. – Dziś paradoksalnie młody człowiek potrzebuje więcej czasu, aby dojrzeć i rozeznać swoje powołanie. Z drugiej strony, nie wystarcza już tradycyjny przekaz wiary, który młodzi otrzymywali dawniej w parafii i rodzinie. On dziś wydaje się za słaby. Młodzi szukają silniejszych bodźców i doświadczeń. Oczekują spektakularności. Często najcenniejsze dla nich są doświadczenia graniczne, takie, które diametralnie zmieniają życie. To dla nich ma wartość. Chętnie słuchają świadectw, które pokazują przejście z jednego ekstremalnego doświadczenia w drugie, dlatego nie jest w cenie ewolucyjny rozwój duchowości i wiary, który dopiero w systematycznej formacji seminaryjnej chcemy im zapewnić – mówi ks. rektor w rozmowie z „Gościem”. Gdzie więc szukać ludzi młodych i poszukujących, myślących o kapłańskiej drodze życia? Zdaniem ks. rektora, należy zwrócić szczególną uwagę na duszpasterstwo akademickie, na wspólnoty działające w Kościele, na młodych samotnych, poszukujących i pracujących, wreszcie na ludzi młodych wędrujących, m.in. w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę. – Ostatecznie powołanie jest Bożym darem i wezwaniem, ale naszym zadaniem jest siać dobre ziarno świadectwa i wytrwałej modlitwy. Nie od razu szukajmy owoców. Tu potrzeba czasu i oczyszczenia – dodaje ks. rektor Marek Jarosz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół