• facebook
  • rss
  • Nie reforma jest najtrudniejsza

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 36/2017

    dodane 07.09.2017 00:00

    Katecheza w szkole staje się coraz większym wyzwaniem, dlatego wciąż potrzeba nauczycieli z pasją i świadków.

    Stopniowo maleje liczba nauczycieli religii i coraz mniej młodych ludzi decyduje się na studia teologiczne, by potem uczyć w szkole. Katecheta to przecież nie tylko ktoś, kto wykłada wiedzę religijną, chociaż pracuje na tych samych zasadach co inni nauczyciele.

    Przypominano o tym podczas dorocznych spotkań przed nowym rokiem szkolnym w Płocku, Ciechanowie i Pułtusku. – Musi być człowiekiem pogłębionej modlitwy – mówił ks. dr Artur Janicki w trakcie Mszy św. rozpoczynającej zjazd katechetów w stolicy diecezji. Dyrektor nowych Szkół Katolickich w Płocku przestrzegał przed traktowaniem katechizowania tylko jako źródła zarobku i byciem rzemieślnikiem. – Bez świadectwa skuteczność katechezy słabnie, zmierzając w stronę zera – zauważył.

    Ten rok jest wyjątkowy, bo wchodzi reforma szkolnictwa, która w środowisku nauczycieli wzbudziła wiele niepokojów i spory opór. Dla katechetów nie brakuje etatów; musieli oni natomiast otrzymać nowe misje kanoniczne do nauczania religii w związku z reorganizacją szkół. Trudniejsze niż reforma jest samo katechizowanie. Nie jest to łatwe w dzisiejszym, coraz bardziej zlaicyzowanym społeczeństwie – co przyznają sami nauczyciele – ale warto dać szansę młodym i mimo trudności budować mosty porozumienia.

    – W ubiegłym roku szkolnym zrobiłam ankietę w gimnazjum. Było tam pytanie: „Czy byłeś chociaż raz w czasie Bożego Narodzenia w kościele?”. Pozytywną odpowiedź dało tylko 19 proc. uczniów. To wiele mówi. Dlatego myślę, że nasze katechizowanie musi być ewangelizacją i głoszeniem kerygmatu. To znaczy każdy temat, który mamy zaproponowany, powinniśmy przekazywać kerygmatycznie i za każdym razem starać się prowadzić te dzieci do Jezusa – uważa s. Krzysztofa, pasterka z Rypina.

    – W dzisiejszym świecie w środowiskach szkolnych katecheta ma bardzo odpowiedzialne zadanie. Jesteśmy nie tylko nauczycielami, ale mamy prowadzić dzieci i młodzież do wiary. A to jest możliwe tylko wtedy, gdy sami będziemy świadkami wiary. My mamy największego Nauczyciela – Chrystusa, który jest dla nas wzorem – mówi katechetka Ewa Molińska, również z Rypina.

    – W życiu wielu rodzin tematy religijne schodzą na dalszy plan, dlatego uczniowie często przyznają, że ostatni raz byli w kościele, kiedy byli bierzmowani, a na religię chodzą, bo tak każą rodzice. My musimy tę mentalność zmieniać i mówić im, że bez Pana Boga nie da się żyć. Czy to się udaje? Ja myślę, że to się okaże dopiero po latach. Dam taki przykład – miałem ucznia, który był dosyć trudnym chłopakiem. Pewnego razu zobaczyłem go w moim kościele parafialnym. Przyszedł do mnie do zakrystii (bo jestem nadzwyczajnym szafarzem Eucharystii) i podał mi rękę. Mówi, że się ożenił i od pewnego momentu sprawy religijne stały się bardzo ważne dla niego – mówi Stefan Swat, który uczy w płockiej budowlance.

    Padają też takie opinie, że to nie dzieci czy młodzież są trudni, ale dorośli. – Trzeba dać młodym szansę i oprzeć relację z nimi na zaufaniu – dodają inni uczestnicy płockiego spotkania. Tym relacjom edukacyjnym nauczyciel–uczeń poświęcono w psychologii i pedagogice wiele teorii, o których przypomniał ks. Artur Janicki w referacie wygłoszonym w trakcie spotkania. Relacja ta jest zawsze ukierunkowana na spotkanie i wymianę, wyjaśniał, a nauczyciel musi mieć wśród swoich kompetencji m.in. zdolność dialogu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół