• facebook
  • rss
  • Macie zdrowe oczy?

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 27/2017

    dodane 06.07.2017 00:00

    – Wierzymy, że ten film będzie narzędziem ewangelizacji – mówili współtwórcy niezwykłego dokumentu podczas płockiego pokazu.

    Nieczęsto zdarzają się takie pokazy filmowe w kinie – bez natarczywych reklam, ale z modlitwą, świadectwem, błogosławieństwem. Taka właśnie była projekcja – jedyna w Płocku, w Novym Kinie „Przedwiośnie” – filmu „Outcasts”, pokazywanego w Polsce pod tytułem „Szare Anioły”. Odbyła się niedawno dzięki inicjatywie ks. Krzysztofa Rucińskiego i wspólnoty dorosłych, istniejącej przy płockiej farze.

    Rzecz o stosunkowo młodej, bo liczącej kilkanaście lat Wspólnocie Braci Franciszkanów Odnowy, która powstała w Stanach Zjednoczonych (Franciscan Friars of the Renewal) i prowadzi misje w różnych częściach świata, w najtrudniejszych środowiskach, wśród wyrzutków (ang. outcasts). Są w nowojorskim Harlemie i Bronksie, w Hondurasie, w jednym z irlandzkich miast o najwyższej statystyce przestępstw, w angielskim podupadłym Bradford i w Niemczech. Szarymi Aniołami nazywani są od koloru habitów. W Irlandii podejrzewano, że to jacyś przebrani komandosi, policjanci... Tymczasem ich jedyną bronią (a ataków, czasem i fizycznych, nie brakuje) jest miłosierdzie. Film w reżyserii nowojorskiego twórcy Josepha Campo, założyciela studia filmowego Grassroots Films (którego polskim oddziałem jest grupa medialna Dobre Korzenie), powstawał 10 lat i jest opowieścią zarówno o ojcach franciszkanach, jak i o ludziach, wśród których pracują. – Ci wszyscy wyrzutkowie, ci ludzie z marginesu wyrazili zgodę na pokazywanie ich w tym filmie i prosili o modlitwę. Chcieli, żeby przykład ich życia posłużył innym ludziom, by nie wpadli w tę samą pułapkę – wyjaśniali po płockiej projekcji bracia Maciej i Tadeusz Sykowie, przedstawiciele polskiego oddziału Grassroots Films. Uczestniczyli w produkcji tego dokumentu i pokazują go w różnych miejscach Polski. – Joe Campo jest osobą świecką, całe życie pracuje z franciszkanami. W maju przyjechał pierwszy raz do Polski z ojcami. Spędzili tu osiem dni. Powiedzieli nam, że czegoś takiego na świecie nie widzieli: „w Polsce ludzie mają wciąż zdrowe oczy”. Byli pod wielkim wrażeniem naszego kraju – opowiadali bracia Sykowie. Film jest produkcją w prawdziwie amerykańskim stylu: ze świetnymi zdjęciami, montażem i mocną muzyką, która podbija atmosferę poszczególnych ujęć. Pokazuje całe zło tego świata w pigułce: skrajna bieda, narkomania, prostytucja, utrata wolności – więzienie. Dzięki globalizacji współczesny widz to wszystko zna; podobnych obrazów widzi się przecież setki w wiadomościach, filmach fabularnych i dokumentalnych. Ktoś powie, że to już nas nie wzrusza. Siła filmu „Outcasts” leży w przesłaniu miłosierdzia, które bezkompromisowo, autentycznie, prawdziwie franciszkańsko, a w Polsce można rzec – albertyńsko, niosą bracia – Szare Anioły. Poznajemy ich trochę w filmie, ale tak naprawdę pozostają w cieniu swojej misji przywracania ludziom zepchniętym na margines ich godności. Jeden z braci, który pracuje w więzieniu w Hondurasie, wyznaje, że sam był kiedyś dwukrotnie w więzieniu. – Bracia wiedzą, o czym mówią. Niektórzy z nich też kiedyś sami sięgnęli dna – opowiada Tadeusz Syka. Wspólnota Franciszkańskich Braci Odnowy jest bardzo żywotna, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Są nowe powołania, także z Polski: ojcowie Mariusz, Albert i Marek. – Napiszcie do ojców, że widzieliście ten film, że się za nich modlicie – zachęcali bracia Sykowie w Płocku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół