• facebook
  • rss
  • Tu nie ma idoli

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 19/2017

    dodane 11.05.2017 00:00

    W ubiegłą sobotę w Gostyninie królowała muzyka chrześcijańska – prawie 30 grup walczyło o statuetki i laur w przeglądzie.

    Kilkuset wykonawców przyjechało do Gostynina, do parafii św. Marcina, na XXIV Sacrosong diecezji płockiej. Podczas przesłuchań zabrzmiał śpiew, ale i dźwięk sporej liczby instrumentów – skrzypiec, gitar, fletów, trąbki, keyboardu, perkusji. Każda grupa miała trudne zadanie: w zaledwie dwóch utworach musiała pokazać pełnię swoich umiejętności.

    – Pod względem muzycznym festiwal daje możliwość sprawdzenia się na tle innych grup, a pod względem duchowym – to kolejna szansa na głoszenie Ewangelii poprzez śpiew – mówi Jakub Jabłoński, który prowadzi zespół młodzieżowy Solo Dios Basta w parafii pw. Świętego Krzyża w Płocku. – Sacrosong ma dwie płaszczyzny. Jeśli w ogóle do muzyki chrześcijańskiej podchodzimy tylko jak do muzyki, to jest to rzecz bardzo płytka. Ale jeśli to ma jakieś głębsze podłoże, to jest to prawdziwe. W muzyce chrześcijańskiej nie można nikogo oszukać – uważa Bogdan Banaszczak, kierownik zespołu Totus Tuus z Bielska, gitarzysta i aranżer. – Sacrosong – czy w tym roku, czy 3 lata temu – pokazuje, że rzeczywiście muzyka łagodzi obyczaje. Sacrosong to faktycznie nie tylko rywalizacja czy oklaski, ale sama niezwykła atmosfera przyjaźni, wymiany doświadczeń i wspólnego śpiewania na chwałę Bogu. Z finału przeglądu na długo zapadnie w pamięć niespodziewany muzyczny prezent, jaki zgotował chór ze Skrwilna zwycięzcy w swojej kategorii – chórowi Lira z Nasielska – śpiewając specjalnie dla nich. Jak łączyć muzykę i wiarę, od lat z powodzeniem pokazuje zespół Moja Rodzina z Glinojecka, który dał energetyczny koncert przed ogłoszeniem wyników całego konkursu. Zdobywcami I miejsca w swoich kategoriach wiekowych zostały: schola dziecięca Gwiazdeczki Michała z parafii św. Michała Archanioła w Płońsku, zespół Totus Tuus z parafii św. Jana Chrzciciela w Bielsku oraz chór Lira z parafii św. Wojciecha w Nasielsku. – Jaka jest recepta na taki sukces? Trzeba pracować, być autentycznym i mieć duchowe podłoże – odpowiadają kierownicy zespołów. – Ja bardzo się cieszę z młodzieży, z tych gimnazjalistów, którzy z nami śpiewają. Bo te młode głosy zmieniają brzmienie chóru. Bogu dziękuję codziennie za nich. Modlę się za tych, którzy są, i tych, których może jeszcze Pan Bóg nam podeśle – dodaje Joanna Ostaszewska, organistka w parafii w Nasielsku i kierownik Liry. Na co dzień wszystkie te grupy i zespoły służą w parafiach, przygotowując oprawę muzyczną liturgii. – Zwykle śpiewamy podczas Mszy św. Mamy świadomość, że to nie my jesteśmy najważniejsi. Najważniejszy przychodzi do nas. My jesteśmy, by pomóc ludziom się modlić, poprzez muzykę i emocje, historię, którą ona przekazuje. Nasz zespół jak każdy przeżywa swoje wzloty i upadki. Jest tu trochę jak w rodzinie, możemy się pokłócić, ale gdy ktoś nas atakuje, wtedy stajemy murem za sobą – mówią Magda, Damian i Paweł z zespołu Hava Nagila w parafii św. Stanisława Kostki w Rypinie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół