• facebook
  • rss
  • Miejsce jedyne

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 16/2017

    dodane 20.04.2017 00:00

    Jest jak Kalwaria, gdzie Jezus nam przebaczył, a z Jego serca wypłynęły krew i woda, „na przebłaganie za grzechy nasze i zbawienie świata”.

    W pierwszą niedzielę po Wielkanocy spełnia się życzenie Pana Jezusa, aby uczcić Jego niezgłębione miłosierdzie. A pragnienie to wyraził On w Płocku.

    – To miejsce jest uprzywilejowanym konfesjonałem diecezji i przestrzenią, gdzie obficie przepływa łaska. Mam przed sobą obraz kobiety, która, gdy kiedyś wszedłem do kaplicy, leżała na posadzce i całowała ją. Dla niej to miejsce jest święte. Jej zachowanie bardziej mi uświadomiło, że tu Jezus naprawdę działa i rozlewa łaski. Modlitwie, adoracji, spowiedzi i Mszy św. w tym miejscu towarzyszy szczególna łaska ufności w niezgłębione Boże miłosierdzie – mówi z przekonaniem ks. Andrzej Pieńdyk, rektor sanktuarium na Starym Rynku. – Widzę wzruszenie u ludzi, którzy słuchają historii o objawieniach Pana Jezusa w Płocku. Wielu pyta konkretnie o celę, szukając tego miejsca z 22 lutego 1931 roku. Ale są też i tacy, którzy przychodzą do nas z „Dzienniczkiem” otwartym na nr. 47, gdzie są słynne słowa: „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa...”. W tym miejscu wielu uczy się zawierzenia, wyjeżdżają z większym pokojem, bo przecież sam Pan Jezus uczył tu św. s. Faustynę zaufania – mówi s. Weronika Trojanowska ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, która zajmuje się przybywającymi do sanktuarium pielgrzymami. Wśród nawiedzających sanktuarium jest pani Małgosia z Płocka, która często przynosi ze sobą róże. Siostra Weronika stawia je zazwyczaj w podziemiach wznoszonej świątyni, przy obrazie Jezusa Miłosiernego, tuż obok budowanej wieży przyszłego kościoła. – Docenia ona, jak ważne i święte jest to miejsce, a – co ciekawe – te róże bardzo długo zachowują świeżość. Już sama nie wiem, czy to zasługa mikroklimatu, czy to łaska, że te róże bardzo długo zachowują świeżość, przez wiele tygodni – mówi s. Weronika. Wielu prosi o zdrowie, wiarę dla dzieci, naprawę relacji małżeńskich, uzdrowienie z chorób nowotworowych. – Kilka lat temu przyjechała do nas pewna pani z gorącą modlitwą, aby małżeństwo jej syna nie rozpadło się. Po roku wróciła pełna radości z wysłuchanej modlitwy. I teraz co roku wraca, aby dziękować, a za każdym razem przyjeżdża z inną osobą, aby opowiedzieć jej o tym świętym i wybranym miejscu – opowiada siostra. Był też młody człowiek, który w tym miejscu modlił się ze swoją rodziną o uwolnienie od uzależnienia od hazardu. I tu został wysłuchany. Podobnych historii wysłuchanych modlitw, ale przede wszystkim umocnionej ufności w Boże miłosierdzie jest bardzo wiele. – Bóg, który objawił swą nieskończoną miłość i miłosierdzie na Kalwarii, powiedział do s. Faustyny: „Córko, pomimo mojej bolesnej męki dusze giną”. A więc nasze sanktuarium jest powrotem do Kalwarii. W miejscu, gdzie Bóg przypomniał nam, że nas kocha i jest miłosierny, zachęca nas do konkretnej odpowiedzi przez modlitwę, słowo i czyn. Często powtarzam pielgrzymom, że obraz Jezusa Miłosiernego jest jak fotografia, którą podarowujemy osobie kochanej i której nigdy nie powinniśmy stracić. Ten obraz mówi mi, że powinniśmy kochać, aby nie stracić drugiej osoby i często powtarzać proste: „Jezu, ufam Tobie” – dodaje s. Weronika. Rok temu w Niedzielę Miłosierdzia Bożego ofiary zbierane na tacę w całej diecezji zostały przeznaczone na budowę sanktuarium, która trwa nieprzerwanie od maja 2015 roku. – Od kwietnia do końca grudnia 2016 r. wykonaliśmy konstrukcję żelbetową części kościoła zawierającej prezbiterium. Złożyły się na to słupy i ściany nośne parteru, strop nad parterem naw bocznych, ściany nośne głównej nawy kościoła, wszystkie ściany i stropy okalające prezbiterium. Całość została zwieńczona stropem nad nawą główną i stropem nad prezbiterium – mówi Jacek Dobrzyński, kierownik budowy. W 2017 r. rozpoczęto wznoszenie konstrukcji części kościoła bezpośrednio przylegającej do istniejących budynków, w których mieści się dotychczasowe sanktuarium i klasztor sióstr. – Wykonano słupy i ściany żelbetowe parteru, klatkę schodową i szyb windowy do poziomu II piętra. Ponadto zostały wykonane roboty żelbetowe i murarskie na poziomie parteru domu pielgrzyma. Od kilkunastu dni trwają również prace związane ze wznoszeniem ścian murowanych zewnętrznych od ul. Piekarskiej, które stanowić będą elewację kościoła – dodaje Jacek Dobrzyński. Warto dodać, że kto był w sanktuarium 22 lutego w 86. rocznicę pierwszych objawień Pana Jezusa Miłosiernego i teraz, po dwóch miesiącach, znowu tam się wybiera, zauważy wyraźny postęp prac przy budowie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół