• facebook
  • rss
  • Skończyło się na strachu

    Agnieszka Otłowska

    |

    Gość Płocki 47/2016

    dodane 17.11.2016 00:00

    W miejscowym kościele doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Ogień zadymił dwa pomieszczenia zakrystii; zniszczeniu uległa część instalacji elektrycznej.

    Tuż po godz. 15 jedna z parafianek powiadomiła mnie, że coś dzieje się w kościele, bo ulatują czarne kłęby dymu – opowiada o wydarzeniach z niedzieli 6 listopada ks. Henryk Szwajkowski, proboszcz parafii św. Jana Chrzciciela w Kroczewie.

    – Szybko tam poszliśmy. Natychmiast odłączyliśmy dopływ prądu, a gdy otworzyliśmy drzwi do zakrystii, było tam wielkie zadymienie. Podobnie w kościele. Straż pożarna z Płońska i Nowego Dworu Mazowieckiego w specjalistycznych kombinezonach dostała się do wnętrza kościoła, by otworzyć główne drzwi. Cała świątynia wypełniona była dymem i sadzą. Ugaszono pożar przy tablicy rozdzielczej, wentylatorami usunięto zadymienie i wtedy można było dokonać oględzin wnętrza. Niestety, zniszczenia okazały się znaczne. Musimy liczyć się z malowaniem świątyni – mówi ks. proboszcz Szwajkowski. Parafia powiadomiła o zdarzeniu firmę ubezpieczeniową, która oszacuje straty. – Myślę, że będą one opiewały na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zapewne będziemy musieli wynająć specjalistyczne firmy do posprzątania ścian i sklepienia. Na szczęście nie ucierpiały w pożarze ani malowidła ścienne, ani obrazy. Na pewno czeka nas wymiana całej elektryki, malowanie pomieszczeń zakrystii, a także wymiana części szat liturgicznych – dodaje ks. proboszcz. Dym, który przedostał się do kościoła, zabrudził jedynie ściany świątyni. Wysoka temperatura częściowo zdewastowała pomieszczenie zakrystii oraz w znacznym stopniu zniszczyła instalację elektryczną. – Przyczyną zajścia było zwarcie instalacji w skrzynce elektrycznej obok zakrystii. Na szczęście nie doszło do pożaru, skończyło się tylko na strachu. Było więcej dymu niż ognia, który nigdzie się nie rozprzestrzenił – mówi st. kpt. Karol Kierkowski, oficer prasowy Mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej. – Nikt nie ucierpiał. Freski i obrazy są tylko zabrudzone. Teraz wielu parafian przychodzi i ogląda zniszczenia. Czeka nas wiele pracy i mobilizacji w parafii – mówi ks. Henryk Szwajkowski. – Kiedy przyszłam do kościoła na Mszę o 17.00, zobaczyłam mnóstwo zastępów straży i zrozumiałam, że coś się dzieje. Gdy dowiedziałam się, że w kościele jest akcja gaśnicza, bardzo się przestraszyłam i zdenerwowałam – mówi Barbara Kościńska z Kroczewa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół