• facebook
  • rss
  • Od zawsze tęskniła za ciszą

    s. Donata Koska

    dodane 02.11.2016 15:16

    Wspominamy siostrę Marię Goretti od Krzyża, klaryskę kapucynkę, urodzoną w diecezji płockiej, byłą opatkę klasztoru w Przasnyszu, zmarłą w 2016 roku.

    Siostra Maria Goretti od Krzyża (Teresa Bandurska) urodziła się 30 marca 1957 r. w Gąsocinie, k. Ciechanowa. 22 czerwca 1975 r. wstąpiła do zgromadzenia elżbietanek i pracowała jako katechetka. Pragnęła jednak życia ukrytego przed światem i 26 sierpnia 1987 r. przeszła, jako zakonnica, do klasztoru klarysek kapucynek w Przasnyszu. 10 marca 1991 r. złożyła w nowym zakonie w Przasnyszu śluby wieczyste na ręce opatki - matki Pii Tworzydło. W latach 2006-2009 służyła wspólnocie jako opatka klasztoru. Odznaczała się usposobieniem radosnym, była przystępna, otwarta na rodzinne kontakty z siostrami. Sama wychodziła z propozycją pomocy i służby. Kochała Boga, ludzi, przasnyski klasztor i zakon kapucyński, otaczała szacunkiem kapłanów. Podjęła się w klasztorze wielu remontów, m.in. w ciągu 3 lat kadencji przełożeńskiej, wymieniła okna w całym klasztorze, zakupiła i zainstalowała nowy piec do centralnego ogrzewania i nowe grzejniki.

    W 2012 r. jednej z sióstr przasnyskich przysłała swoje świadectwo ukrycia z Chrystusem w Bogu. "Od dzieciństwa – pisała - tęskniłam za ciszą. Byłam szczęśliwa, gdy milczałam, gdy mogłam wsłuchiwać się w ciszę. Nie słuchałam radia, nie oglądałam telewizji, miałam upodobanie w przebywaniu w świątyniach – tam słyszałam milczenie Boga. Nie było dnia bez nawiedzenia naszego Pana w Najświętszym Sakramencie, do wyjątkowych należały dni w tygodniu bez Mszy św. Próbowałam też posługi samarytańskiej, no i musiałam się uczyć.

    To było Boże wołanie, delikatne, mocne zaproszenie do oddania się Panu. Głos Boga – Miłości, która nigdy nie ucichnie, bo »miłość nigdy nie ustaje« (1 Kor 13,8). Nie był to dla mnie wysiłek, prowadziła mnie Niepokalana i Jej Boski Syn.

    Byłam przekonana, że przyjeżdżając do Przasnysza, wśród kontemplacyjnych, milczących mniszek, będę bliżej Boga. Nadal nie zmieniłam zdania. Liczyłam i liczę na Boga. Jestem pewna, że On mnie tu posłał. Bez Bożej pomocy nie sposób pojąć tajemnicy naszego z sobą obcowania. Wiem, że moje oddanie się Bogu we wspólnocie mniszek klarysek kapucynek ma wyrastać z dwóch płomieni, jak pisał we wstępie do naszych konstytucji ówczesny generał kapucynów ojciec Flavio Roberto Carraro: »miłości wzajemnej i solidarności z siostrami i braćmi w świecie, przeżywającymi swoje radości i cierpienia«. Mam czuć się głosem ich wszystkich przed Obliczem Boga.

    Nie przychodziło mi zbyt łatwo przyjęcie reguł zamkniętej wspólnoty. Św. Klara jako podstawę życia wspólnego wskazuje nam miłość bliźniego, którą sama się kierowała. Ona w siostrach widziała obraz samego Chrystusa i dawała świadectwo służebnej postawy.

    Przyjechałam do klasztoru w Przasnyszu o godzinie 3 po południu, w godzinie konania Pana Jezusa. Postanowiłam, że moje życie będzie uwielbieniem zbawczej Męki Chrystusa. To takie franciszkańskie i klariańskie".

    31 października 1994 r. siostra M. Goretti wyjechała do klasztoru kapucynek w Ostrowie Wielkopolskim. Tam zachorowała. Choroba trwała kilkanaście lat. Zmarła 9 lipca 2016 r. w wieku 59 lat. Spoczywa na cmentarzu w Ostrowie Wielkopolskim.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół