• facebook
  • rss
  • Z Płocka i okolic na Jasną Górę

    Agnieszka Otłowska Agnieszka Otłowska

    dodane 07.08.2016 23:07

    - Pielgrzymka, to całe moje życie - przyznaje jeden z pątników grupy biało-czerwonej.

    Na szlaku odwiedzamy grupę biało-czerwoną, najliczniejszą grupę XXXV pieszej pielgrzymki z Płocka na Jasną Górę. Grupa obejmuje dekanaty: Płock-Wsch., Płock-Zach, Bodzanów i Bielsk. Niektórzy z nich znają tą trasę doskonale, bo wędrują nią co roku, inni idą po raz pierwszy. - Mamy swoje prywatne intencje. Chcemy dziękować i prosić – mówią.

    - Po raz 13. jestem na pielgrzymce, ale po raz 4. wędruję na niej jako przewodnik – mówi ks. Marek Wiśniewski, przewodnik grupy. – Moją radością jest to, że właśnie grupa biało-czerwona jest największą w tegorocznej pielgrzymce. Cieszę się, że mamy ogromy zespół muzyczny, w który zaangażowanych jest ponad 20 młodych ludzi. To oni regularnie przez cały rok spotykali się, by teraz posługiwać w czasie tego marszu. Ich rola jest tutaj nieoceniona, bo nie ukrywajmy, zdecydowanie łatwiej pielgrzymuje się, kiedy wspólnie śpiewamy. Codziennie przypominam pątnikom, że są tutaj na rekolekcjach. Zwracam im uwagę, że pielgrzymka to nie rajd, ani wyprawa, ani też forma spędzenia wolnego czasu. Dlatego tak ważne jest wyruszenie na pielgrzymkowy szlak z intencją – zwraca uwagę ks. Marek. – Ludzie, którzy niosą w swoim sercu wszystkie ważne sprawy, chcą Pana Boga o coś prosić, albo przeprosić. Za pośrednictwem Maryi, zanoszą także modlitwy za swoich bliskich. Ludzie bardzo chętnie korzystają z sakramentu pokuty, zadają pytania odnośnie tematu dnia czy głoszonych katechez. To dla mnie osobiście wielka radość, że jesteśmy potrzebni tym ludziom. Widać, że młodzi ludzie chcą szukać Pana Boga, tęsknią za Nim, poszukują czegoś głębszego, ale chcą to robić we wspólnocie – zwraca uwagę ks. Wiśniewski.

    Jak podkreśla ks. Marek młodzież, która brała udział w ŚDM w Krakowie, odniosła się do słów papieża Franciszka, który wzywał młodych ludzi do walki z bólem, z niewygodą. – Papież obudził w młodych silnego ducha walki. Walki na poziomie duchowym. Tutaj na pielgrzymce ta walka ujawnia się doskonale – dodaje.

    – Pielgrzymka, to całe moje życie. Wędruję po raz 35. do tronu Matki Bożej – przyznaje Wiesław Jędrzejak, porządkowy z grupy biało-czerwonej. – Wszystko zaczęło się dość przypadkowo. Przybyłem na szlak, bo kolega brał ślub. I tak poczułem bakcyla, aby wracać tutaj, co rok. Sierpień jest czasem, kiedy wiem, że na szlak ciągnie mnie Maryja. To Ona dokonuje rzeczy niemożliwych. Zmienia moje plany w pracy, robi wszystko, abym mógł ponownie do niej wrócić w codziennym pielgrzymowaniu. To, co mnie ciągnie na ten szlak, to atmosfera. To również trwanie we wspólnocie, gdzie wszyscy potrafią zwracać się do siebie ciepło i serdecznie, choćby zwrotem: "bracie, siostro" – mówi Wiesław. – Cieszę się, że mam okazją iść do Maryi i dziękować za Jej nawiedzenie w mojej parafii. Zanoszę wiele intencji, szczególnie za rodzinę, znajomych, bliskich. Trzeba iść na pielgrzymkę choćby raz, aby poczuć tę niezwykłą siłę, która nami kieruje w codzienności – dodaje Jędrzejak.

    - Idę w grupie biało-czerwonej już 21. raz – przyznaje Katarzyna Stangret, która od wielu lat posługuje w grupie medycznej. Jak przyznaje, jest to forma zarówno służby, jak i wolontariatu. – Bycie w grupie medycznej to dodatkowa służba i trud, ale także wiele radości w niesieniu pomocy innym. Jest niezwykła świadomość tego, że dzięki tej pomocy, ktoś może ten swój pielgrzymkowy szlak kontynuować – dodaje. Jak mówi, pielgrzymka jest dla niej czasem, kiedy może oderwać się od codzienności, zgiełku pracy. - To czas, kiedy mogę nabrać duchowej siły i móc potem przez cały następnym rok pracować, i wykonywać z swoje obowiązki z uśmiechem i radością, ale przede wszystkim wzrastać duchowo. Najbardziej na szlak, ciągnie mnie to pragnienie w sercu, którym jest spotkanie z Panem Bogiem i świadomość, że tyle od niego otrzymuję, ale również to, że pragnę odwdzięczyć się Maryi za nawiedzenie. Jedna noc to zdecydowanie za mało, aby oddać Jej to wszystko, z czym, na co dzień się zmagamy – przyznaje.

    - Na pielgrzymkę wybrałam się pierwszy raz - mówi Monika Kołodziejka. – Nigdy nie miałam jakiegoś specjalnego przesłania. W miarę upływu czasu znalazła się intencja, z którą podejmuję trud. Należę do najliczniejszej grupy, w której czuję wspaniale i jestem z nią związana. Idzie mi się bardzo dobrze – dodaje Monika. - Wybrałam się na szlak, tuż po Światowych Dniach Młodzieży. Ten jeden temat, jaki łączy te dwa wydarzenia, to miłosierdzie. Dlatego w tym roku powinniśmy odkrywać to miłosierdzie na nowo, ponieważ słuchamy wielu katechez w czasie drogi, i w każdej z nich miłosierdzie odkrywane jest zupełnie inaczej. Z różnych stron dowiadujemy się, o czym ono świadczy i jak je możemy odczytywać – zauważa.

    - Myślę, że Światowe Dni Młodych były uwielbieniem, a ta pielgrzymka jest prośbą. Temat sprawia, że chce się przeżyć to miłosierdzie. Przez co, jak nie przez miłosierdzie, człowiek może dojść do zbawienia? Na pielgrzymce dopiero człowiek dostrzega, że żyje we wspólnocie, ale często w tej wspólnocie codziennej nie dostrzegamy wielu rzeczy, których tutaj doznajemy. Myślę, że nawet zwroty "bracie, siostro", sprawiają, że czujemy się dla siebie bliscy i troszczymy się o siebie. Warto to odnieść do spraw codziennych – zwraca uwagę pątniczka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół