• facebook
  • rss
  • Gdyby zabrakło miłosierdzia...

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 15/2016

    dodane 07.04.2016 00:00

    10 kwietnia przypadają urodziny bł. bp. Leona Wetmańskiego. I choć mijają lata od jego chrztu i męczeńskiej śmierci, to jednak słowa i przykład pozostają na zawsze aktualne.

    Jest płockim świętym „od miłosierdzia”, którego warto bliżej poznać, zwłaszcza w tym Roku Świętym, gdy mija 130 lat od jego urodzin w Żurominie i 75 lat od męczeńskiej śmierci w Działdowie.

    Ksiądz od serca

    Zachował się akt chrztu, spisany w parafii św. Andrzeja Apostoła w Lubowidzu: „Działo się 18 kwietnia 1886 roku. O godzinie 10 rano stawił się Adam Wetmański, młynarz z Żuromina 36 lat, w obecności Franciszka Sznytra, gospodarza lat 42, i Franciszka Welenca, młynarza 30 lat, obydwóch z Żuromina. Ukazali nam dziecko płci męskiej urodzone w Żurominie 10 kwietnia tego roku o godzinie 10 rano z jego prawej małżonki Korduli z Chądzyńskich lat 30. Chłopcu temu dano na chrzcie udzielonym przez ks. Aleksandra Rzewnickiego, wikariusza z Żuromina, imię Leon, a rodzicami chrzestnymi byli Franciszek Sznyter i Pelagia Chądzyńska”. Zachowało się również świadectwo rodzonej siostry przyszłego biskupa, Heleny, złożone przed ks. Wacławem Jezuskiem o ich matce: gdy spodziewała się dziecka, postanowiła pielgrzymować do Gietrzwałdu z intencją, aby jej maleństwo, jeśli będzie to chłopiec, zostało księdzem. „Tym proszonym chłopcem był mój brat Leon” – wyznała Helena Krajewska, z domu Wetmańska. Stan duchowny wybrał również jej drugi brat, Henryk. Leon przyjął święcenia kapłańskie w 1912 r. z rąk bp. Antoniego Juliana Nowowiejskiego. Gdy wybuchła wojna, a młody kapłan studiował w Petersburgu, angażował się w pomoc ubogim i dotkniętym przez wojnę. Gdy w 1918 r. powrócił do Polski, został ojcem duchowym i kierownikiem tylu dusz w seminarium, u sióstr pasjonistek, służek czy w Stowarzyszeniu Pań Miłosierdzia. Z tą duchową i pełną miłosierdzia wrażliwością poszedł w 1928 r. w biskupstwo, aż do męczeństwa w Działdowie w 1941 roku.

    Bo świat odszedł od miłości...

    Warto przytoczyć zachowane fragmenty jego nauk, choćby tej wygłoszonej na rozpoczęcie pierwszych rekolekcji w nowo powstałym zgromadzeniu sióstr pasjonistek: „Zadzwoniono w waszym domu, by powołać was na święte ćwiczenia, byście poznały wolę Bożą – byście wasze gorące serca złożyły Bożemu Sercu i Jego Matce Najświętszej (...) Zadzwoniono w niebie, bo w skromnej kapliczce św. Józefa zebrała się grupka wielkich serc, pragnących złożyć swe życie u stóp Krzyża Chrystusowego i pod tym znakiem, wsparte mocą Tego, które za nie złożył Bogu Ojcu swe życie, iść przez życie z godłem Męki Chrystusowej, według swych konstytucji. (...). Zadzwoniono i w piekle, lecz nie w srebrne dzwonki, ale zawyła złość szatańska, przekleństwo i nienawiść do nowego dzieła Chrystusowego, do Jego Oblubienicy, Kościoła Świętego i do każdej z was, że od tej chwili wydajecie siebie na ofiarę, życie swe przygotowujecie na walkę i trud – na walkę z szatanem, światem i własną wolą” – głosił o. Leon 25 sierpnia 1921 roku. „Dziś w szczególny sposób kapłanowi potrzebne jest ukochanie cnoty ubóstwa i w sobie, i w innych (...). Przez prawdziwe ukochanie cnoty ubóstwa zachowa kapłan to, czego wymaga cnota celibatu – wyjścia z rodziny, aby »służąc żołnierką Bogu, nie wikłać się sprawami świeckimi«. Cnota posłuszeństwa uczyni kapłana posłusznym w całej pełni ewangelii Chrystusowej” – tak pisał w 1936 roku do księży. W 1939 r. ukazał się zbiór 52 konferencji bp. Leona Wetmańskiego pod wspólnym tytułem: „Miłosierdzie”. Już wkrótce nakładem Płockiego Instytutu Wydawniczego ukaże się reprint tej książki. We wstępie do niej bp Leon pisze: „Świat dzisiejszy daleko odszedł od miłości Chrystusowej (...). Dzieje się to najwięcej może dlatego, że miłość Chrystusowa jest za mało rozumiana. Nawet wyznawcy Chrystusowi mało wnikają i sercem rozważają miłość i jej dzieła (...). Kto zatem chce uzdrowić bardzo cierpiący organizm Ciała Mistycznego Chrystusa, ten nie uczyni tego bez praktyki miłosierdzia”. I jeszcze jeden ważny fragment z tego dzieła: „Pan Bóg przez swoje miłosierdzie w najwyższym stopniu ujawnia swą wszechmoc. Wszelkie cuda – to dzieło miłosierdzia Bożego, które wszechmoc wykonuje. I w człowieku najwyższa doskonałość w stosunku do bliźnich ujawnia się przez miłosierdzie (...). Czym byłby suchy rozum człowieka, gdyby go miłosierdzie nie wsparło, nie dało mu elastyczności i subtelności. Czym byłaby wola ludzka, gdyby wykonywała tylko to, czego od niej wymaga tylko martwa sprawiedliwość, gdyby miłosierdzie nie dawało jej entuzjazmu, polotu i głębi. Wreszcie czym byłoby uczucie, gdyby pozostało wśród własnych bezcelowych porywów, gdyby miłosierdzie nie wskazało mu właściwego przedmiotu – poświęcenia się dla bliźniego wyłącznie do wyżyn heroizmu?” – czytamy w „Miłosierdziu” bł. bp. Wetmańskiego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół