• facebook
  • rss
  • Raper, bokser i Pan Jezus

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 10/2016

    dodane 03.03.2016 00:00

    Ksiądz i dwóch chłopaków „Wyrwanych z niewoli” świadczyli z mocą wśród rypińskiej młodzieży o takiej mocy Ewangelii, która stawia na nogi i daje nowe serce.

    Pomyśl, czy nie jesteś gościem z parasolką, który skutecznie chroni się w życiu przed deszczem łaski Bożej. Może nawet dużo się modlisz, ale nie chcesz się zmienić. Pomyśl, czy przez życie nie ciągniesz za sobą ludzi, którym nie chcesz przebaczyć. Tylko Jezus, tylko On może cię dotknąć miłością i zmienić kierunek twego życia!

    – mówili z przekonaniem i entuzjazmem Jacek Zajkowski i Piotr Zalewski. Od 7 lat jeżdżą po Polsce, spotykają się z młodzieżą i dają świadectwo „Wyrwanych z niewoli” – bo tak się nazywa ich projekt ewangelizacyjny. Do Rypina przyjechali na dwa dni, aby spotkać się z młodzieżą w Zespole Szkół nr 3, w Zespole Szkół Miejskich, Liceum Powiatowym i Gimnazjum w Kowalkach w ramach szkolnych rekolekcji wielkopostnych. Towarzyszył im ks. Maciej Szeszko, salwatorianin z Trzebnicy, dyrektor Ruchu Młodzieży Salwatoriańskiej. – Ćwiczcie się w wyrzeczeniach, bo kto z was, używając języka ze świata sportu, nie chciałby grać w lidze mistrzów? Dlatego nie zgadzajcie się, nie zadawalajcie się, aby grać tylko w „okręgówce”! – przekonywał Piotrek. – Posłuchajcie uważnie i weźcie to do siebie – Jezus po imieniu mówi do mnie i do ciebie: „Wybawiłem twój grzech, bo miałeś umrzeć, ale Ja ciebie ocaliłem. Nie bój się więc teraz oddać Mi twoje grzechy i rany!” – akcentowali ewangelizatorzy. I tak prostym i bezpośrednim językiem mówili dalej: – Czym jest świętość? To znaczy wstać jeden raz więcej niż upadłem. My od ponad siedmiu lat żyjemy w radości z Bogiem i walczymy, idąc po różach i kolcach – dodali Jacek i Piotr. – Młodzież szuka konkretów i autentycznego świadectwa, dlatego na rekolekcje zapraszamy ludzi z „mocnym świadectwem” – mówi s. Krzysztofa, pasterka, która katechizuje w Zespole Szkół Miejskich w Rypinie. – Nawet temat tych rekolekcji jest konkretny i intrygujący: „Zwariuj, aby żyć”, ale tak pozytywnie, dla Jezusa – dodaje s. Krzysztofa.


      Piotr Zalewski jest autorem książki-świadectwa „Wyrwani z niewoli”
    ks. Włodzimierz Piętka /Foto Gość
    Ks. Włodzimierz Piętka: Z jakim przesłaniem idziecie do młodych?

    Piotr Zalewski: Idziemy ze słowami św. Pawła: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5,1). Odnajdujemy się w nich w całej pełni. Ja i Jacek jesteśmy osobami uzależnionymi, ale nazwaliśmy się „Wyrwani z niewoli”, bo od siedmiu lat tak naprawdę żyjemy na nowo. To słowo św. Pawła jest więc adekwatne do naszego doświadczenia, bo wiemy, że tylko Jezus, i nikt inny, daje prawdziwą wolność.

    Gdy czyta się świadectwo waszego nawrócenia, chciałoby się porównać Was do Szawła, który gwałtownie się nawrócił pod Damaszkiem...

    W pewnym sensie to było nagłe nawrócenie, choć jest to też duże uproszczenie, bo proces naszego nawracania trwa cały czas. Rzeczywiście, był ten impuls Bożej miłości, gwałtownej, ale potem była bardzo ciężka praca. Tak, z jednej strony jest radość, ale z drugiej jest świadomość, że siedem lat temu założyłem rękawice, aby walczyć na życiowym ringu. Teraz walczymy, ale wcześniej leżeliśmy znokautowani przez grzech. I nagle zobaczyliśmy Jezusa, który nas podnosi i zobaczyliśmy, gdzie jest źródło mocy. Wraz z Nim i dzięki Niemu możemy teraz prostować nasze życie. I znowu, dzięki Niemu, trafiamy do wielu młodych ludzi, by mówić, że jest nadzieja nawet w beznadziei.

    Głosicie kerygmat, który brzmi...

    ... że Bóg kocha nas za darmo. Tęskni za nami, stoi przed naszymi drzwiami, tylko że klamka jest po naszej stronie, wybór jest po naszej stronie. Jesteśmy grzesznikami, kochanymi i ściganymi przez Boże Miłosierdzie, ale paradoksalnie, to my decydujemy o tym, czy Bóg nam przebaczy.

    Jakie pytania stawia Wam młodzież, gdy słucha takiego przesłania?

    Idziemy do nich z rapem – to jest muzyka, którą zajmuje się Jacek. Najpierw w ten sposób chcemy do nich dotrzeć, i widzimy, że to ich porusza, jest im bliskie. W rozmowach indywidualnych otwierają się i często jest to ich pierwsze szczere wyznanie spraw nawet bolesnych. Wtedy my ich kierujemy dalej, radzimy: „Idź do spowiedzi, daj sobie pomóc, idź na terapię, zrób konkretny krok”. Jesteśmy takim budzikiem, elektrowstrząsem, bo w słowach bezpośrednich, oczywiście nie wulgarnych, chcemy im pokazać inną perspektywę, mówimy prosto w twarz. I widzimy, że wtedy, dzięki łasce Bożej, wielu się budzi i otwiera. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół