• facebook
  • rss
  • Za kim ten list gończy?

    Wojciech Ostrowski

    |

    Gość Płocki 09/2016

    dodane 25.02.2016 00:00

    Jak niezwykłe bywały życiowe drogi żołnierzy wyklętych, pokazują losy Czesława Czaplickiego, ps. „Ryś”. W tym roku minie 10 lat od jego śmierci.

    Urodził się we wsi Zacisze koło Przasnysza. W czasie niemieckiej okupacji on i jego pięciu braci aktywnie działali w podziemnych strukturach Narodowych Sił Zbrojnych. Stanisław, ps. „Sęk”, poległ po wojnie w walce z funkcjonariuszami UB. Czesław po ukończeniu konspiracyjnej podchorążówki został kierownikiem organizacyjnym w komendzie NSZ powiatu przasnyskiego oraz zastępcą dowódcy oddziału Akcji Specjalnej.

    Prowadził działalność wywiadowczą, sabotażową i dywersyjną przeciwko wojskom okupanta. Po zajęciu Mazowsza przez Armię Czerwoną i „wyzwoleniu” chciał kontynuować naukę w szkole średniej. Liczne aresztowania wśród jego konspiracyjnych towarzyszy broni przez Urząd Bezpieczeństwa skłoniły go jednak do zmiany planów i podjęcia walki z nowym wrogiem. Był jednym z organizatorów i najaktywniejszych uczestników słynnego ataku na areszt Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Krasnosielcu 1 maja 1945 r., podczas którego uwolniono 42 żołnierzy NSZ i AK. Później, jako dowódca oddziału leśnego, uczestniczył w wielu akcjach przeciwko komunistycznemu aparatowi bezpieczeństwa. Po rozwiązaniu oddziału, poszukiwany przez UB, przez 18 lat ukrywał się w różnych miastach Polski. Nie zdecydował się na opuszczenie kraju, twierdząc, że ojczyzny i matki nie opuszcza się, kiedy potrzebują pomocy. Kilkakrotnie zatrzymywany przez funkcjonariuszy UB i MO, zdołał uniknąć aresztowania. W Szczecinie po przesłuchaniu wykorzystał nieobecność strażnika i niezatrzymywany przez nikogo... wyszedł z komisariatu. Posługiwał się dokumentami na różne nazwiska, najdłużej występując jako Zbigniew Rylski. Pod tym nazwiskiem odbył służbę wojskową, podczas której wzbudził tak wielkie zaufanie dowództwa, że powierzono mu kierowanie... tajną kancelarią jednostki. Dochodziło do groteskowych sytuacji, kiedy poszukiwany listami gończymi „Ryś” nie tylko miał dostęp do ściśle tajnych dokumentów, ale także jeździł służbowo do... Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Po zakończeniu służby wojskowej wrócił do Wrocławia, w którym osiadł na stałe i założył rodzinę. Jeszcze przed ślubem zwierzył się przyszłej żonie ze swoich tajemnic. Aby uniknąć aresztowania, nie kontaktował się z rodzeństwem i rodzicami, zdając sobie sprawę, że mimo upływu lat mogą być nadal inwigilowani. Nie dane mu było uczestniczyć nawet w pogrzebach matki i ojca. Kiedy w 1963 r. odwiedziła go siostra, okazało się, że podczas podróży ktoś jej dyskretnie towarzyszył, i już dzień później „Ryś” został aresztowany. Skazany na 15 lat więzienia, dzięki amnestii wyszedł na wolność po pięciu. Choć nie udało mu się uniknąć aresztowania, nie podzielił tragicznego losu wielu żołnierzy wyklętych poddawanych brutalnym torturom, mordowanym i więzionym w bez porównania trudniejszych niż on warunkach. Po powrocie na wolność pracował we wrocławskich przedsiębiorstwach i ukończył studia ekonomiczne. Od 1980 r. aktywnie działał w NSZZ „Solidarność”. Internowany po wprowadzeniu stanu wojennego, po zwolnieniu kontynuował działalność związkową w podziemiu. Był jednym z założycieli Polskiej Ligi Obrony Praw Człowieka. Po 1989 r. działał w organizacjach kombatanckich oraz w ZChN i AWS. Dopiero wtedy, w wolnej Polsce, możliwy był – jak pisał w swoich wspomnieniach „Poszukiwany listem gończym” – jego powrót ze „śmietnika historii”, gdzie wyrzuciła go komunistyczna propaganda.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół