• facebook
  • rss
  • Aż chce się żyć!

    dodane 01.10.2015 00:00

    Przez dwa tygodnie byli opiekunami krzyża i ikony Matki Bożej Salus Populi Romani, znaków Światowych Dni Młodzieży, peregrynujących po diecezji płockiej. Agnieszka Niszczak i Krzysztof Kowalczyk w rozmowie z Agnieszką Otłowską dzielą się świadectwem dwóch mocnych wrześniowych tygodni.

    Agnieszka Otłowska: Jak to się stało, że zostaliście wybrani na kustoszów krzyża i ikony ŚDM?

    Krzysztof Kowalczyk: Za tę peregrynację jest odpowiedzialna młodzież. Wybrał nas ks. Rafał Grzelczyk, diecezjalny duszpasterz młodzieży, zaufał nam i powierzył tę misję, może dlatego, że od dawna współpracujemy i udzielamy się w naszym duszpasterstwie diecezjalnym „Studnia”.

    Czym były dla was te dwa tygodnie?

    Krzysztof: Patrzyłem codziennie na ten krzyż i odkrywałem jego przesłanie. Zobaczyłem, że młodym ludziom potrzeba krzyża, bo przychodzili, klękali i nieśli ten znak. Agnieszka Niszczak: Lepiej zrozumiałam, że wiara nie jest niczym wstydliwym, bo młodsi i starsi podchodzili, obejmowali krzyż, modlili się przy krzyżu i ikonie. Dla wielu była to więc mocna katecheza o wierze oraz przesłanie na temat Światowych Dni Młodzieży. Taka właśnie była misja, którą podjęliśmy, wyruszając ze znakami w diecezję.

    Z pewnością spotkaliście trochę inną młodzież, niż zazwyczaj. Jak ich widzieliście od strony krzyża i ikony?

    Agnieszka: Często brakuje im wyznacznika, jakiegoś celu; nie wiedzą, do czego dążą. Są jakby w ciągłym poszukiwaniu. A wiara przez krzyż i ikonę staje się konkretna i dotykalna. Mam nadzieję, że dla wielu takie doświadczenie stało się wybawieniem; że mogli pod tymi znakami zostawić swoje pytania, lęki i słabości. Krzysztof: Wielu młodych powie, że w życiu nie jest łatwo. Widziałem, że przy krzyżu odkrywali jakąś nadzieję i zawierzenie.

    Co szczególnego było w peregrynacji tych znaków?

    Agnieszka: W obecnych czasach wiara jest spychana na margines. Ukazuje się ją jako coś niepotrzebnego. Młodzi ludzie często się jej wstydzą. A teraz okazuje się, że wcale tak nie jest. Jeśli ktoś wierzy, nie wstydzi się wiary i ją okazuje, przychodzi pod ten krzyż, pod ikonę.

    Jakie świadectwa najbardziej utkwiły wam w pamięci?

    Agnieszka: Zapamiętałam świadectwa wolontariuszy, którzy opowiadali, że wolontariat zmienił ich życie, że odkryli nowe możliwości, cele, nabrali nowego, innego spojrzenia na świat. Stwierdzili, że nie wystarczy nastawić się na to, czego oni chcą, ale na to, czego potrzebuje ktoś inny.

    Dotykaliście tych znaków codziennie. Czym były dla was?

    Krzysztof: Przez te znaki już teraz przeżywam Światowe Dni Młodzieży. To będzie moje pierwsze ŚDM, ale już teraz zacząłem to święto. Dla mnie to było wyróżnienie, że codziennie mogłem się przy nim pomodlić, oddać swój cały dzień Panu Bogu, złożyć na nim wszystkie swoje relacje, spotkania, a także zmęczenie, tych wszystkich młodych ludzi i miejsca, w których byliśmy. A Matce Bożej mogłem podziękować za obecność, za towarzyszenie i za stałą opiekę.

    Czy było coś niezwykłego w tym nawiedzeniu? Jakieś szczególne miejsce, parafia, osoba...

    Agnieszka: W jednej z płockich szkół w prosty i niewyszukany sposób przygotowano to spotkanie. Był śpiew, mądry, krótki komentarz i cisza – czas na osobistą modlitwę. Krzysztof: Nigdy nie spotkaliśmy się z tym, aby przyjęcie krzyża było identyczne. Każdy na swój sposób go przyjmował. Mnie osobiście poruszyła Droga Krzyżowa w Makowie Mazowieckim. Było wielu młodych i starszych i czuło się wielkie zaangażowanie w tę modlitwę. Kiedy ksiądz wyczytywał poszczególne grupy, które miały podejść do krzyża, to zawsze podchodziło o wiele więcej osób, niż było potrzeba do niesienia znaków. Oni jednak chcieli choćby przez chwilę ich dotknąć, przez moment ponieść. To było dla mnie urzekające.•

    Ostatnia prosta

    ks. Rafał Grzelczyk, diecezjalny duszpasterz młodzieży
    – Te znaki mają do spełnienia misję, która dotyczy całego świata. Krzyż i ikona umacniają w wierze i szukają młodych – i to właśnie wydarzyło się w każdym miejscu: w szkole, na ulicy, na placu, w kościele, wszędzie tam, gdzie te znaki się zatrzymywały. Bardzo się cieszę zwłaszcza z każdego przystanku znaków ŚDM w szkołach. Wypowiedziane zostały wtedy mocne świadectwa o nawróceniu i wierze, które – mam nadzieję – poruszyły wielu młodych. Ci, którzy byli przy krzyżu i ikonie, wiedzą, że jest w nich Boża moc, która teraz poprowadzi nas ostatnią prostą do Światowych Dni Młodzieży. Dzięki tym znakom ŚDM stało się konkretnym doświadczeniem, w które coraz więcej osób chce się włączyć. Wierzę, że owocem tej peregrynacji będzie udana akcja diecezjalna „Napełnij dzban” – już 25 października.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół