• facebook
  • rss
  • Boże słupki

    Beata Żabka

    |

    Gość Płocki 29/2015

    dodane 16.07.2015 00:00

    O modlitwach cioci Anny, błogosławionym Honoracie i byciu księgową z s. Jolantą Żbikowską ze Zgromadzenia Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej rozmawia Beata Żabka.

    Beata Żabka: Jak Siostra odkryła swoje powołanie?

    Siostra Jolanta Żbikowska: Miałam to szczęście, że w mojej najbliższej rodzinie ktoś taki był: ciocia Anna, staruszka, zakonnica. Przez prawie całe swoje życie zakonne mieszkała w Częstochowie i każdego dnia prosiła Pana o powołanie zakonne ze swojej rodziny. Lata mijały, aż Pan wysłuchał jej pragnienia: w 1991 r. wstąpiła jedna z nas – Teresa. Ciocia miała wówczas 81 lat. Ja wstąpiłam w 1995 r. Niestety, nie spotkałyśmy się, bo odkryłam swoje powołanie dopiero rok po jej śmierci. Byłam wówczas na I roku Politechniki Warszawskiej, na Wydziale Inżynierii Sanitarnej.

    Ale można pochodzić z pobożnej rodziny i nic... Czy w odkrywaniu powołania są ważne jakieś miejsca czy okoliczności?

    Dla mnie była to Jasna Góra i dwa wydarzenia z nią związane. Najpierw pielgrzymka młodzieży akademickiej. Wtedy jeden dzień, a właściwie wieczór sprawił, że wróciłam odmieniona i wbrew pozorom wcale nie spokojniejsza. Nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Otwierało się jakieś nieznane doświadczenie, możliwość, aby odnaleźć „coś więcej” niż tylko to, co dotykalne, zauważalne... Ten czas trwał aż do sierpnia, kiedy z grupą pomarańczową z Płocka poszłam do Częstochowy. Wtedy już znałam odpowiedź.

    Jak tę decyzję przyjęli rodzice?

    Nie byłam pierwszą osobą w mojej najbliższej rodzinie, która wybrała życie zakonne, więc rodzice przyjęli to ze spokojem. Ale byłam pierwszą spośród ich siedmiorga dzieci, które zdecydowało się na tę drogę.

    Dlaczego Siostra wybrała zgromadzenie zakonne ukryte, bezhabitowe, o (można by powiedzieć) niemodnej dziś nazwie „służki”?

    Najpierw, jak patrzę wstecz, myślę o dziadkach, którzy należeli do III świeckiego zakonu św. Franciszka. To może być jakiś pierwszy duchowy trop mojego wyboru. Służki Maryi Niepokalanej były także wpisane w moją historię przede wszystkim przez modlitwę cioci Anny. Do tego bardzo mnie pociągał przykład naszego założyciela, bł. Honorata Koźmińskiego. On chciał, aby życie siostry służki było proste i zwyczajne w oczach ludzi, aby po prostu było naśladowaniem Maryi – służebnicy Pańskiej. Kto wybiera życie zakonne, idzie z przekonaniem, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. Tego doświadczył o. Honorat. Gdy był studentem Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, został uwięziony w osławionym X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej i stanął oko w oko ze śmiercią. Jednak modlitwa jego matki, która prosiła Maryję o uwolnienie syna, sprawiła, że nie tylko został ocalony, ale także się nawrócił.

    Trudno rozpoznać siostrę zakonną po jej zawodzie, np. księgowej...

    Tak, przez ponad 8 lat pracowałam w Płockiej Księgarni Diecezjalnej i Płockim Instytucie Wydawniczym. Teraz mieszkam i pracuję w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej „Promień” w Mariówce. Spełniam różne posługi, ale ponieważ z wykształcenia jestem księgową, zajmuję się dokumentami, bilansami i zestawieniami. A gdy czasami te słupki i matematyczne zestawienia nie zgadzają się, to sytuacje te uczą mnie wielkiej cierpliwości. W tych wszystkich zajęciach uczę się na co dzień ufać Bogu i odczytywać Jego znaki na modlitwie. Nie jest to łatwe, ponieważ Pan Bóg ma swój czas i osoby, przez które działa. Muszę więc być bardzo uważna i wrażliwa, aby rozpoznać Boże działanie. I to mi bardzo pomaga w byciu szczęśliwą siostrą zakonną i księgową. Więcej o Zgromadzeniu Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej na: sluzki.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół