• facebook
  • rss
  • Potrójnie narodzony

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 29/2015

    dodane 16.07.2015 00:00

    Wiara. Ta historia wydarzyła się bardzo dawno temu, ale jest niesamowita, skomplikowana i pouczająca. A wszystko zaczęło się w naszej Winnicy, gdzie został ochrzczony Bogdan Jański.

    W tym roku mija 175 lat od śmierci założyciela zmartwychwstańców. Dziś jest on kandydatem na ołtarze, choć, jak mówi bp Wiesław Śpiewak, były prowincjał zmartwychwstańców w Polsce i postulator procesu beatyfikacyjnego, jego biografią można obdzielić wiele osób, a sam Jański to „święty nieświęty”.

    – Jestem pod wrażeniem przeżycia przez niego prawdy o Jezusie Zmartwychwstałym. To doświadczenie było tak żywe w jego duszy i umyśle, że gdy go pochowano na rzymskim cmentarzu, zwanym dziś Campo Verano, na grobie umieszczono napis: „Tu spoczywa mający zmartwychwstać śp. Bogdan Jański”. Zmartwychwstanie – ta prawda naszej wiary tak bardzo zdominowała jego nawrócone życie, także to, które kontynuuje dziś przez swoich duchowych synów i córki – mówił przed miesiącem w Winnicy abp Celestino Migliore, nuncjusz apostolski w Polsce, modląc się ze zmartwychwstankami i zmartwychwstańcami w kościele chrztu ich założyciela.

    „Masz pięknie w głowie”

    W Płocku siedem lat temu zakończył się etap diecezjalny procesu beatyfikacyjnego. Bp Piotr Libera mówił wtedy, że jest to postać, która może zafascynować dziś młodego człowieka. Dlaczego? Jański umarł, mając zaledwie 33 lata. – Współczesne trendy kulturowe usiłują, często bardzo skutecznie, ograniczyć młodego człowieka do poziomu wiecznego chłopca czy dziewczyny, a więc osoby, która nigdy nie staje się dorosła, czyli nigdy nie bierze odpowiedzialności za swoje życie, za swoje czyny. Właśnie w tej perspektywie Bogdan Jański jawi się nam jako człowiek, który przekroczył swoją młodość; który będąc młody wiekiem, staje się duchowo niezwykle dojrzałym człowiekiem, chrześcijaninem – mówił biskup w płockiej katedrze. Sami zmartwychwstańcy lubią powtarzać, że Bogdan Jański „trzykrotnie się narodził”. Najpierw 26 marca 1807 r. w naszej Winnicy – parafii pod Pułtuskiem. Tam został ochrzczony i spędził pierwsze lata swojego życia. W Pułtusku uczęszczał do szkoły prowadzonej przez benedyktynów. Mimo swych zdolności lubił się bawić i leniuchować, dlatego też musiał powtarzać dwa lata w tej samej klasie. Jego matka, Agnieszka Jańska, pisała do niego w jednym z listów: „Proszę, pamiętaj na mnie, biedną matkę, i posłuchaj mojej rady... Szukaj tylko dobrego towarzystwa, gdzie byś znalazł dobrą reputację i miłość wszystkich. Bądź dobrym, religijnym i pobożnym, a Bóg najwyższy będzie ci błogosławił we wszystkim. Ty jesteś jeszcze młody, ale masz pięknie w głowie i dobry rozum, aby go na dobre użyć”.

    Ślub i bezdroża emigracji

    Był zdolny, podjął więc studia prawniczo-ekonomiczne na Uniwersytecie Warszawskim. Wtedy też poznał różne prądy filozoficzne, wówczas modne, rzucił się też w wir rozmaitych przyjemności, niekończących się spotkań towarzyskich, w konsekwencji odszedł od wiary katolickiej. W 1827 r. ukończył z powodzeniem studia z prawa i ekonomii. Wygrał konkurs na stanowisko profesora ekonomii w planowanym Instytucie Politechnicznym w Warszawie. Wraz ze stanowiskiem otrzymał stypendium na podróż naukową po Europie Zachodniej. Otwierał się przed nim świat, ale jakby tego było jeszcze za mało, w przeddzień wyjazdu za granicę wziął nieoczekiwanie ślub z Aleksandrą Zawadzką, znajomą jeszcze z lat dziecięcych. Związek małżeński zawarł w parafii Przewodowo. Tę zaskakującą decyzję miał podjąć dla ratowania dziewczyny, która znalazła się w beznadziejnej sytuacji: będąc w ciąży, straciła dobrą reputację i została bez środków do życia, bez kontaktów z rodziną i ojcem dziecka. Starał się w miarę możliwości wspierać żonę materialnie, ale wybuch powstania listopadowego i pobyt na emigracji sprawiły, że już nigdy się z nią nie spotkał i do końca życia miał wyrzuty sumienia z powodu niedopełnienia małżeńskich obowiązków. W Paryżu porwały go panujące tam modne prądy filozoficzne, zwłaszcza utopijne i socjalizujące ruchu saintsimonistycznego. Stał się gorącym propagatorem programu sprawiedliwości społecznej. W Londynie z kolei nawiązał kontakty z czołowymi ekonomistami angielskimi: J.S. Millem i R. Owenem. We Francji zaczęły się kłopoty finansowe Jańskiego: pieniędzy stypendialnych starczało mu zaledwie na przeżycie, a kusiło go bardzo rozrywkowe życie Paryża. Popadł więc w długi, tak że w chwilach desperacji myślał o ucieczce do Ameryki, a nawet o samobójstwie. Krok po kroku wracał do chrześcijaństwa, ale była to długa droga – i jego drugie narodzenie. „Myśl moja obróciła się ku Chrystusowi” – zanotował w tym czasie.

    Przyjaciel Mickiewcza

    W czasie jego pobytu we Francji zaczęła tam napływać fala Wielkiej Emigracji z Polski. Jański stał się m.in. stałym członkiem Towarzystwa Literackiego Polskiego, redakcji naukowych czasopism francuskich i encyklopedii, redaktorem „Pielgrzyma Polskiego”. „Za przybyciem Mickiewicza, stanąłem z nim” – zapisze Jański, który na poecie zrobił duże wrażenie. To Bogdan Jański był autorem pierwszych tłumaczeń dzieł Mickiewicza na język francuski, przygotował do druku „Pana Tadeusza” w 1832 r. Mickiewicz z kolei był dla Jańskiego wzorem człowieka żyjącego wiarą i w jakimś stopniu stał się też impulsem do przemyślenia i rewizji własnego życia. Oceniając przeszłość, powie, że były to „trzy lata wiary, bez żadnych uczynków i katechumenatu. Chrystus jest Bogiem, wszystkie dogmaty przyjmuję, ale nie poddaję się zupełnie Kościołowi i nie jednam przez sakrament pokuty”. – Nie od razu Jański zaczyna wierzyć. Nie jest to wiara prosta, bez pytań i wątpliwości, bardzo podobna do wiary współczesnego człowieka – komentuje bp Wiesław Śpiewak. Drugie jego narodziny, te duchowe, miały miejsce na przełomie 1835 i 1836 r. W tym czasie rozpoczął się w duszy Bogdana Jańskiego proces nawrócenia, odbył spowiedź i stał się jawnym pokutnikiem oraz świeckim apostołem. Z czasem wokół niego zaczęła gromadzić się grupa osób przepojonych ideami odrodzenia życia politycznego, narodowego i religijnego. „Kwestia główna – odrodzić się w Chrystusie Panu. Nie można być na pół chrześcijaninem, na pół pobożnym, na pół pokutować i niewielkim wysiłkiem zdobywać wieczność w Bogu. Powinność główna, jedyna – oddanie się całkowicie Panu Bogu” – pisał Jański.

    Zmartwychwstanie obok nas

    W Paryżu założył dom nazywany „Domkiem Jańskiego”, w którym grupa nawróconych przez niego młodych ludzi – przyszłych pierwszych zmartwychwstańców – zaczęła prowadzić wspólne życie. Jański później zapisał: „Ponieważ chcieliśmy nawróceni poświęcić się najcałkowiciej dla sprawy Bożej, Domek był dla nas środkiem i ogniskiem, w które złożyliśmy wszystek nasz zapał, wszystkie nadzieje. Założyliśmy go w myśli, żeby dla każdego z owych nawracających się stał się Domem przytułku, poprawy, musztry duchowej”. „Boże, niech święte uczucie, którym mnie natchnąłeś, żyje we mnie, żyje bezustannie! A moje życie niech będzie wyrazem Twej miłości, środkiem uwiecznienia na ziemi Twojej chwały, pracą ku wzniesieniu Ci świątyni, w której cała ludzkość będzie Cię kochać, czcić cała ziemia!” – tak modlił się Jański i polecał Bogu swoje dzieło. Trzecie narodziny Jańskiego – dla nieba – miały miejsce 2 lipca 1840 r. w Rzymie. Wieczorem poprzedniego dnia wyspowiadał się, przyjął sakrament namaszczenia i Komunię św. Ks. Jan Koźmian, jego przyjaciel, napisał o nim: „Historia Jańskiego jest podobna do historii wszystkich bohaterów Kościoła. Żył krótko, wiele cierpiał, wiele kochał. Błądził z dobrą wiarą, dopóki się nie opamiętał, a wtedy od razu oczyścił się pokornym i odważnym przyznaniem. Wiele umiał, ale tylko mądrość Bożą cenił”. – Cała jego historia jest niezwykle pouczająca. Jego dziennik może stać się fascynującą lekturą. Myślę, że Bogdan Jański każdemu z nas przypomina o prawdzie, że zmartwychwstanie jest zawsze możliwe, jest tuż obok nas. On jest apostołem duchowego zmartwychwstania – wyjaśnia bp Wiesław Śpiewak, zafascynowany postacią swego założyciela, niedawno mianowany przez ojca świętego Franciszka biskupem na Bermudach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół