• facebook
  • rss
  • Wywalamy całą duszę

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 27/2015

    dodane 02.07.2015 00:00

    Kto dziś czyta Bernanosa? Ta grupa nie tylko go czyta, ale i wystawia na scenie.

    Trwa próba w płockim Młodzieżowym Domu Kultury pod kierunkiem aktora Henryka Jóźwiaka, opiekuna sekcji teatralnej, działającej od czterech lat w ramach Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Na scenie grupa pań ćwiczy właśnie program złożony z piosenek Jeremiego Przybory, w tym „Szuję” (rzecz o niewierności mężczyzn), wyśpiewaną arcyzabawnie przed laty przez Irenę Kwiatkowską. Jak trudno zbliżyć się do mistrzowskiego pierwowzoru, doświadczają na własnej skórze, gdy reżyser nakazuje powtórki i strasznie „wkurza”. Nareszcie jest oczekiwany efekt. Przerwa. Rozmawiamy.

    – Najtrudniej było każdej z nas przełamać barierę wstydu, żeby nie czuć się śmiesznym, nawet jeśli rola wymusza takie zachowanie – mówią słuchaczki UTW działającego przy Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Płocku. Niektóre związane są z grupą od początku, inne to nowicjuszki, ale nie pozostają daleko w tyle. Repertuar grupy, metodycznie dobierany przez Henryka Jóźwiaka, rozpięty jest pomiędzy dramatem Federica Garcii Lorki, komedią Aleksandra Fredry czy współczesną „Wszystko o kobietach” Miro Gavrana. Za Fredrowskiego „Brytana Brysia”, wystawionego na VII Juwenaliach III Wieku w warszawskim Teatrze Palladium, grupa zdobyła wyróżnienie. Ze słowno-muzycznymi perełkami Przybory i Wasowskiego ruszyli do Warszawy, ale już na warsztacie mają „Dialogi karmelitanek” Georgesa Bernanosa. – Dawno się z tym nosiłem. Ale ponieważ problem dotyka najbardziej istotnych lęków człowieka, jego psychiki, zdecydowałem się na to dopiero teraz, bo myślę, że właśnie teraz panie są w stanie to psychicznie i warsztatowo udźwignąć – wyjaśnia reżyser.

    Zapomniany dramat religijny Bernanosa „Dialogi karmelitanek” (1948 r.) opowiada o zakonnicach z Compiègne ściętych podczas Rewolucji Francuskiej. Francuski pisarz i myśliciel, którego książki kiedyś należały do podstawowego kanonu chrześcijańskiego inteligenta, napisał „Dialogi” przed śmiercią, w oparciu o utwór „Ostatnia na szafocie” Gertrudy von Le Fort. To rzecz o lęku i pokonywaniu go, przeżywanym w łączności z Chrystusem. – Wymyśliłem sobie, żeby sztuka miała formę liturgii, mszy. Znalazłem niesamowitą muzyczną rzecz – dodaje Jóźwiak. Próba zamienia się we wspólne odsłuchiwanie podkładu muzycznego, którego ostatnim akordem jest lamentacja w wykonaniu libańskiej piosenkarki. Klimat piosenek Kabaretu Starszych Panów szybko ulatuje.

    Od początku istnienia tej grupy ważne było, by spektakle nie przypominały akademii szkolnej, a teksty nie były recytowane, ale interpretowane. Henryk Jóźwiak, który ma już za sobą kierowanie podobnymi grupami amatorskimi, przekonuje, że uniwersytet zobowiązuje i trzeba mieć szacunek do samego siebie, własnej pracy i jej owoców. Cała grupa chce przełamać stereotyp „babć z III wieku” i pokazać, że na każdym etapie życia można się czegoś nauczyć. – Najtrudniejsza jest interpretacja, bo nie jesteśmy przecież zawodowymi aktorkami. Nasz reżyser mówi nam, że mamy wyrażać to, co czujemy w tym tekście, a to jest strasznie trudne. Nam się może wydawać, że wywalamy całą swoją duszę, tymczasem słyszymy: „Ty z dołu mówisz, ty niczym grasz!” – przyznają panie. Z drugiej strony po miesiącach pracy widać efekty. Łatwiej stanąć na scenie bez poczucia wstydu przed koleżanką; inaczej, czyściej artykułuje się słowa, zmienia się język i oczyszcza z naleciałości. – Sukcesy są, to znaczy, że coś nam wychodzi… – mówią adeptki Melpomeny. Tymczasem one same, dla teatru, znacznie bardziej chcą wychodzić z domu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół