• facebook
  • rss
  • Jaka przyszłość w sutannie?

    dodane 03.06.2015 00:00

    – Z płockiej katedry wychodzą nowi księża. To powód do wielkiej radości i nadziei, ale nie tylko... Potrzeba nam powrotu do pozytywistycznej pracy nad powołaniami – mówi ks. prał. Marek Jarosz, rektor płockiego WSD, w rozmowie z ks. Włodzimierzem Piętką.

    Ks. Włodzimierz Piętka: Jacy księża opuszczają w tym roku płockie seminarium?

    Ks. Marek Jarosz: Są to księża młodzi. Mają 25–26 lat, są pełni zapału i utalentowani, zaangażowani w ruchy i stowarzyszenia. Mam nadzieję, że będą je rozwijać w swoich nowych parafiach.

    Co wyróżnia księży diecezji płockiej? W jaki sposób nasza kościelna tradycja, historia i formacja seminaryjna kształtują „płockiego księdza”?

    Porównując naszych księży i kleryków z księżmi z innych części Polski, zwróciłbym uwagę na szacunek wobec ludzi. Ksiądz na Mazowszu raczej nie ma poczucia wyższości wobec ludzi, nie patrzy na nich z góry. Wyróżniają nas pewne formy życia wspólnego. Mam na myśli wspólny stół i spotkania, które przy tej okazji się odbywają. Nie we wszystkich diecezjach tak jest.

    Ale podobnie jak pokolenia się zmieniają, różnią się również między sobą pokolenia księży. Jacy są absolwenci seminarium dzisiaj?

    Jest to pokolenie ludzi, którzy wiedzą, że autorytet buduje się przez swoją posługę. Dzisiaj nie wyrasta on automatycznie z określonego urzędu czy funkcji. Z drugiej strony ich największym zagrożeniem jest indywidualizm. Jest to problem szerszy, dotyka szczególnie młodego pokolenia. Niestety, wyrasta z trendów społecznych obecnych we współczesnej kulturze.

    Jakiego wsparcia mogą udzielić świeccy w parafii, do której przybędzie nowo wyświęcony ksiądz?

    Niech pozwolą mu odczuć, że jest potrzebny w tej wspólnocie. To bardzo ważne na początku pracy duszpasterskiej: być przekonanym, że ludzie mnie potrzebują. Świeccy, w codziennym życiu umieją nam pokazać, jak wiele życiowych sytuacji, trudnych i radosnych, można przeżywać z wiarą. Mają szerszą gamę problemów, doświadczeń, zadań, przed którymi stoją w świecie. I dlatego ich świadectwo przeżywania w duchu wiary różnych sytuacji, jest bardzo budujące dla każdego księdza, a zwłaszcza neoprezbitera. To również przygotowuje na chwile próby i doświadczeń w kapłańskim życiu.

    Seminarium przeżywa dni święceń diakonatu i kapłaństwa, ale również czeka na nowych kandydatów. Czy w tym czasie jest więcej nadziei czy niepokoju, jeśli chodzi o przyszłość powołań w naszej diecezji?

    Codziennie modlę się o powołania, mam specjalną modlitwę w tej intencji, bo to należy do szczególnej troski rektora seminarium. I to mi daje poczucie spokoju i nadziei. Niezależnie od tego, czy będzie więcej, czy mniej powołań, seminarium będzie zawsze intensywnie pracować i formować kandydatów do kapłaństwa. Wierzę, że również mała liczba powołań do kapłaństwa będzie ważnym doświadczeniem, którego potrzebuje Kościół w Polsce. Przed nami jest bowiem pewien przełom, który polega na ponownym odczytaniu znaczenia kapłaństwa oraz nadaniu mu nowej wartości. Myślę, że po okresie obfitych roczników w seminariach, za czasów Jana Pawła II, dziś może jest nam potrzebne przejście od euforii, uniesień i poczucia wybrania, co może przypominać drogę od mesjanistycznych postaw z okresu romantyzmu, do pozytywistycznej pracy.

    Myśląc o zgłaszających się do seminarium, odpowiedzmy na pytanie: kto może zostać księdzem?

    Może nim zostać ten, kto ma głębokie doświadczenie wiary, dzięki któremu przyjmie w swoim życiu postawę ofiary i służby. Dziś ludzie bardzo oczekują od księdza świadectwa, dlatego sama chęć służenia, społecznikostwa jest niewystarczająca. Nie tyle potrzeba księdza administratora, zarządcy parafii czy nawet życia religijnego, choć i to jest ważne. W tych sprawach równie dobrzy i kompetentni mogą być świeccy. Za powołaniem stoi najpierw doświadczenie Boga żywego, a jeśli tak będzie, to wszystkie inne zajęcia i posługi będą spełniane w Bożym duchu.

    Czego życzy Ksiądz Rektor nowym kapłanom diecezji płockiej?

    Życzę im wierności temu wszystkiemu, do czego się zobowiązują w czasie święceń, oraz otwartości na ludzi i wszystkie znaki czasu, które przyjdą. Niech się nie boją nowych sytuacji. Niech będą pełni nadziei.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół