• facebook
  • rss
  • Mówiłem: Ona nie chce być kanonizowana!

    ks. Henryk Seweryniak, wp

    dodane 17.05.2015 08:13

    "Na co one: »A my? A te tysiące pielgrzymów z całego świata?«" - pisze ks. Henryk Seweryniak.

    Moja przygoda z Małą Arabką rozpoczęła się od "wezwania" mojej siostry do Betlejem do refundacji - odnowienia - tamtejszego karmelu w roku Wielkiego Jubileuszu 2000.

    W sierpniu tego roku grupa dziewięciu sióstr z Dysa k. Lublina, które pod przewodem Lucyny udawały się do miasta narodzin Jezusa, poprosiła mnie o przeprowadzenie rekolekcji. I tak naprawdę dopiero wtedy, przygotowując te rekolekcje, uświadomiłem sobie, że one jadą odnawiać karmel Mariam. I że Mała Arabka ten karmel w przedziwnym kształcie wieży Dawidowej zaprojektowała (widziałem oryginalny szkic!), że tam się modliła, tam zmarła i tam jest pochowana!

    Zacząłem szukać, czytać... Zachwyciła mnie... To dzięki niej wróciłem do seminaryjnej duchowości, skupionej na Duchu Świętym (bardzo zachęcał nas do niej ojciec Stanisław Bońkowski). Z Mariam modlę się co dzień przed rozpoczęciem roboty: „Duchu Święty, natchnij mnie... Miłości Boża, pochłoń mnie...”. Dzięki niej co miesiąc odprawiam Mszę Świętą o Duchu Świętym. W różnych intencjach: o pokój w Ziemi Świętej. O pomyślność Polski. O mądrość, radę, męstwo tu i tam. Za papieża i za diecezję.

    Nigdy nie zapomnę, jak pierwszy raz stanąłem w roku 2002 przy jej pięknym relikwiarzu w betlejemskim karmelu. Nie tylko mnie ogarnęło, ogarnia w tym miejscu przedziwne odczucie: świętości, pokoju, duchowego ciepła...

    A potem przyszła praca nad setkami jej listów, podczas której naprawdę czułem, że Mariam tego chce... Że chce, żebyśmy mogli ją czytać po polsku... Lata benedyktyńskiej pracy z Lucyną, z ks. Piotrem Orlińskim, znawcą i miłośnikiem Małej Arabki, z pasjonistkami - siostrą Blanką i siostrą Kolbeną, z innymi siostrami... W tych listach Mariam jest prosta do cna, jasna i zrozumiała... Mimo tego swojego dziwnego francuskiego...

    Inne piękne chwile z Małą Arabką, to pielgrzymka z księżmi i biskupem Piotrem do Ziemi Świętej w Roku Kapłaństwa, gdy właśnie w jej betlejemskim karmelu przeżywaliśmy dzień skupienia. To wspólna modlitwa z wiernymi w urokliwym kościele w Brwilnie, gdzie w portatylu pięknie odnowionego bocznego ołtarza ks. kan. Henryk Lipka umieścił relikwie Mariam. To niebywale wymowne i pięknie przygotowane uroczystości instalacji jej relikwii w naszej rodzinnej parafii w Gostyninie. 

    Kilka miesięcy temu, gdy Lucyna była w Polsce, odprawiałem Eucharystię w kaplicy seminaryjnej z ks. prof. Andrzejem Rojewskim. Dziękczynienie po Mszy Świętej... Ksiądz profesor Andrzej mówi: „Siostro, pomódlmy się razem...” I oboje, po francusku, zaczynają recytować: "Esprit Saint, inspirez-moi... Amour de Dieu consumez-moi... Duchu Święty, natchnij mnie... Miłości Boża, pochłoń mnie...".

    Nie, nie wierzyłem w kanonizację. Tłumaczyłem siostrom w Betlejem: "Ona nie chce być kanonizowana! Chce być dla Ziemi Świętej, małą błogosławioną, jak jest!". Na co one: „A my? (Jest ich 15 z 9 krajów!). A te tysiące pielgrzymów z całego świata?” Podobnie odpowiadają betlejemitom, gdy ci skarżą się na swój los, zamknięci za izraelskim murem, nie mogąc latami udać się do oddalonej o 7 km Jerozolimy: „A my? Przecież pozwoliłyśmy się zamknąć razem z wami, jesteśmy tu razem z wami...”.

    Piękne świadectwo.

    I wielka radość z tej kanonizacji.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół