• facebook
  • rss
  • Współczesny Stanisław Kostka

    red.

    dodane 22.03.2015 22:55

    "Chcę żyć dla dusz" - pisał ojciec Bernard. - "Pragnienie to z każdym dniem potężnieje we mnie z coraz większą siłą. (...) Jakże piękne jest posłannictwo kapłana!".

    Publikujemy kazanie pasyjne biskupa płockiego wygłoszone w bazylice katedralnej w czasie nabożeństwa Gorzkich Żali w V niedzielę Wielkiego Postu.

    1. "Okrutni kaci splatają w rodzaj korony gałęzie cierniowe o długich i ostrych kolcach i wtłaczają ją na najświętszą głowę Jezusa, bijąc przy tym kijami, rękojeściami mieczów. Wynalazek zaiste piekielny. [...] Przypatrz się duszo, jak twój Zbawiciel drży z bólu dla nieznośnej męczarni. Patrz, jak z całej Jego głowy spływa obfita krew. [...] Zbawco ukochany, jak wiele kosztują Cię moje złe myśli, moje zmysłowe upodobania, moje dumne zamysły, moja próżność i moja pycha! Ach, żałuję, o Jezu, za to, żem Ciebie tak okrutnie dręczył, wijąc dla siebie wieniec z niegodziwych rozkoszy. [...] Chcę, o Jezu, być wraz z Tobą ukoronowany tu na ziemi koroną upokorzenia i boleści, aby zasłużyć na koronę chwały w niebie” – tak nad tajemnicą Cierniem Ukoronowania, rozważaną przez nas przed chwilą, rozmyślał sługa Boży o. Bernard Kryszkiewicz, pasjonista, za którym chciałbym dzisiaj pójść razem z Wami w orszaku mazowieckich mocarzy Krzyża Świętego.

    2. "Jam nie z soli, ani z roli, ale z tego, co mnie boli” – mógłby powiedzieć o sobie ojciec Bernard. W tym roku obchodzimy stulecie jego urodzin - przyszedł bowiem na świat 2 maja 1915 roku w naszej Mławie. Tym większy jest zatem powód, aby zatrzymać się nad postacią tego Mazowszanina, którego proces beatyfikacyjny trwa już od kilkunastu dobrych lat. Zygmunt (takie imię otrzymał na chrzcie) Kryszkiewicz spędził dzieciństwo w rodzinie pozbawionej ojca, który powrócił z zsyłki na Syberię dopiero w 1921 roku. Jako dziesięcioletni chłopak zaczął uczęszczać do mławskiego gimnazjum. Przedtem pobierał prywatne lekcje w domu i pewnie wiele rzeczy uchodziło mu tutaj płazem. Nie potrafił natomiast podołać szkolnemu rygorowi, czego konsekwencją było to, że jedną z klas musiał powtarzać. W tym momencie rodzice podejmują radykalną decyzję - oddają syna do pobliskiego Przasnysza, w męskie ręce ojców pasjonistów, którzy prowadzą tam solidne, zakonne gimnazjum z internatem. Pasjoniści, podobnie jak tak bliskie nam siostry pasjonistki, biorą swą nazwę od łacińskiego słowa Passio – "Męka". Są więc szczególnymi czcicielami Krzyża Chrystusowego. W Przasnyszu Zygmunt odkrywa powołanie i jesienią 1933 roku, po obłóczynach, już jako Bernard od Matki Pięknej Miłości, rozpoczyna nowicjat w jednym z wielkopolskich klasztorów. Kolejne lata, to okres studiów filozoficznych i teologicznych, najpierw w Polsce, a potem w Rzymie, gdzie młody pasjonista dokonuje głębszej refleksji nad swoim życiem, studiuje teologię, uczy się języków. Tam też w 1938 roku otrzymuje święcenia kapłańskie. Wraca - niestety, dość poważnie chory - do klasztoru ojców pasjonistów w Rawie Mazowieckiej, gdzie dopiero w maju 1939 roku odprawi prymicyjną Mszę Świętą dla swojej rodziny. Zachował się tekst przemówienia, które wtedy miał wygłosić; tekst świadczący o wielkiej już dojrzałości tego współczesnego "mazowieckiego świętego Stanisława Kostki". "Piękny dzień mej prymicji – miał mówić swoim bliskim – chyli się ku końcowi. Jak wszystkie dni ziemskie, mija i on. Dziesięć lat temu przeszło, opuszczałem progi rodzinne jako 13-letni niepromowany z racji trzech dwój trzecioklasista. [...] Dziś, po tylu kolejach przebogatych w treść, jestem kapłanem. [...] A wiemy dobrze wszyscy, że i to <dziś> niedługo potrwa - życie zrobi zeń wkrótce wspomnienie".

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół