• facebook
  • rss
  • Pomoc z niespodzianką od Pana Boga

    Agnieszka Kocznur

    |

    Gość Płocki 47/2014

    dodane 20.11.2014 00:00

    W służbie drugiemu człowiekowi nie może być cienia wywyższania się i jałmużnictwa – mówiono na 37. Sympozjum Koła Naukowego Wyższego Seminarium Duchownego.

    Na to dwudniowe wydarzenie złożyły się: wykłady, debata, koncert, loteria fantowa i pokaz filmu. Tematów było wiele, uczestnicy mówili m.in. o: wolontariacie, więziennictwie i wielodzietnych rodzinach. To wszystko, jak zwracali uwagę organizatorzy, zamyka się w kręgu dzieł miłosierdzia. Wśród prelegentów tegorocznego sympozjum WSD była m.in. dr Wioletta Szymczak z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, która mówiła o idei i celu pomocy drugiemu człowiekowi.

    Przypomniała słowa św. Jana Pawła II, który mówił, że to „człowiek jest drogą Kościoła”. Jednocześnie zaznaczała, że kościelne organizacje pozarządowe i pomocowe stanowią istotną wartość dla społeczeństwa. – Miłość bliźniego, wrażliwość zwłaszcza na ubogich to wartości tych, którzy działają dla innych. Bardzo potrzeba nam tych konkretnych osób, bo to one są nośnikami pomocy i miłości – przekonywała. Z kolei o fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, jako przykładzie realizacji wezwania do nowej „wyobraźni miłosierdzia”, opowiadał ks. Dariusz Kowalczyk, członek zarządu fundacji. Przytaczając szczegóły jej działalności, zaznaczał, że pomaga ona młodej i utalentowanej młodzieży z ubogich rodzin. – W pomocy drugiemu człowiekowi nie może być cienia wywyższania się i jałmużnictwa. Jeżeli szczerze daję coś od siebie, to potem okazuje się, że być może więcej otrzymałem niż dałem. I to jest na koniec ta niespodzianka od Pana Boga – przekonywał.

    Szef Stowarzyszenia „Centrum Wolontariatu” Dariusz Pietrowski zwracał uwagę, że głównym kierunkiem i rozwojem wolontariatu przestaje być człowiek. – Nie ma postrzegania aktywności wolontariackiej jako dobroczynnej służebności wobec drugiego człowieka. Tak było kiedyś. Obecnie młodzi ludzie przychodzą do nas i chcą udzielać się jako wolontariusze m.in. w ekologii, kulturze. Bardziej od człowieka interesują ich zwierzęta, chcą pracować w zoo, w teatrach i muzeach – mówił Pietrowski. W drugim dniu sympozjum, poza wykładami, odbyła się dyskusja panelowa z udziałem m.in.: ks. dr. Przemysława Drąga, krajowego duszpasterza rodzin, Andrzeja Nowakowskiego, prezydenta Płocka i ks. Szczepana Bugaja, diecezjalnego dyrektora Caritas.

    W czasie dyskusji mówiono o pomocy, na jaką mogą liczyć rodziny wielodzietne, ze strony państwa i Kościoła. Wskazywano także braki w konkretnych rozwiązaniach prawnych i administracyjnych, odnoszących się do dużych rodzin. W debacie udział wzięli Anna i Paweł Czachorowscy, rodzice sześciorga dzieci. Przyznali, że ich kłopoty zaczynały się w urzędach, gdzie nawet w formularzach brakowało rubryk do wpisywania kolejnych członków ich dużej rodziny. Z kolei we wniosku o dofinansowanie posiłków dla dzieci, widniała adnotacja: dla rodzin „niezaradnych życiowo”. – Bywa ciężko, bo potrzeb i wydatków jest więcej, ale nie jesteśmy patologiczną rodziną. Radzimy sobie. Nie chcielibyśmy być postrzegani, jako rodzina nieporadna, to poniżające – wyjaśniali.

    Wśród pozytywnych rządowych rozwiązań wskazali m.in.: urlopy macierzyńskie i wychowawcze oraz Kartę Dużych Rodzin. Podsumowując sympozjum ks. dr Marek Jarosz, rektor płockiego seminarium mówił, że szczególnie kapłani, powinni pamiętać, że mają służyć i pomagać drugiemu człowiekowi. – Żadne rozwiązania i ustawy, nie zastąpią czegoś, co powinno być naszym darem pomocy i miłości – akcentował. W ramach sympozjum odbył się także koncert Dzieci z Brodą w płockiej katedrze, loteria fantowa, z której zebrany dochód trafił do Domu Samotnej Matki Sióstr Miłosierdzia oraz pokaz filmu „Bogowie”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół