• facebook
  • rss
  • Szkoła dumy i honoru

    Agnieszka Kocznur


    |

    Gość Płocki 46/2014

    dodane 13.11.2014 00:00

    W mundurowej placówce chłopcy i dziewczęta kształtują swój intelekt, ducha i ciało. Młodzi uczą się, jak strzelać, walczyć oraz… tańczyć.

    W tym roku mija 10 lat, odkąd powstało Liceum Ogólnokształcące Płockiego Uniwersytetu Ludowego. Szczególnym atutem tej szkoły jest autorski, rozszerzony program przysposobienia obronnego z profilem wojskowo-sportowym i policyjno-prawnym oraz autorski program wychowania fizycznego.

    Gimnastyka akrobacyjna, tańce towarzyskie, samoobrona czy walka w bliskim kontakcie to niektóre z elementów, z jakimi zapoznają się uczniowie.
„To prawdziwa kuźnia charakterów... znam własne możliwości, znam swoją wartość, tego mnie nauczyła ta szkoła”; „cieszę się, że wybrałam akurat tę szkołę, bo nauczyła mnie, co to duma i honor. Nauczyła mnie walki i tego, że nigdy nie można się poddawać. Po tej szkole wychodzi się z charakterem, który przydaje się w dorosłym życiu” – to tylko niektóre z opinii absolwentów PUL. Większość z nich kontynuuje później naukę w szkołach wojskowych i policyjnych.
Dyrekcja, wyspecjalizowana kadra wojskowa oraz policyjna rozwijają w uczniach patriotyzm, uczą dyscypliny i wytrzymałości.
Liceum PUL od 2004 r. działa w Płocku jako niepubliczna placówka oświatowo-wychowawcza realizująca wszystkie założenia ustawy o systemie oświaty. Szkoły PUL działają także w Sierpcu, Ciechanowie, Kutnie, Lipnie, Wołominie i Gostyninie. Łącznie w gimnazjach, liceach i szkołach dla dorosłych PUL kształci się około 800 osób. Organem założycielskim i prowadzącym Licea jest Stowarzyszenie Płocki Uniwersytet Ludowy. 



    Oni wiedzą, co ich czeka


    O modzie na szkoły mundurowe i kształtowaniu młodych charakterów opowiada Paweł Kaczyński, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego Płockiego Uniwersytetu Ludowego, w rozmowie z Agnieszką Kocznur. 


    Agnieszka Kocznur: Na szkolnych korytarzach PUL widać uczniów w mundurach. Czym jeszcze ta szkoła różni się od innych?


    Paweł Kaczyński: Nasze liceum i gimnazjum to szkoła jak każda inna w wymiarze programowym nauczania, ale to, co nas wyróżnia, to edukacja obronna, wojskowość i właśnie mundury. W liceum chłopcy i dziewczęta uczą się w klasach wojskowych i policyjnych. Zwracamy uwagę na dyscyplinę i przygotowujemy do podjęcia pracy w wojsku, policji czy innych służbach mundurowych. Służba w nich jest podobna w sensie dyscypliny, psychologii czy odpowiedniego zachowania. Dobrze o tym wiedzą nasi nauczyciele, którzy przygotowują młodzież do dowodzenia małymi grupami czy np. musztry. Uczniowie muszą także stosować się do pewnych zasad ubierania. Chłopcy, gdy wkładają mundur, muszą mieć krótkie włosy, dziewczęta nie mogą mieć makijażu, pomalowanych paznokci, kolczyków w nieodpowiednich miejscach. Na to wszystko zwracamy uwagę.


    Chyba niełatwo zachować taką dyscyplinę wśród współczesnej młodzieży? 


    Chłopcy i dziewczęta, którzy decydują się na naukę u nas, zwykle wiedzą, do jakiego typu szkoły przychodzą. Docierają do informacji na stronie internetowej, ale przede wszystkim ich starsi koledzy opowiadają, jak jest w szkole, na co zwraca się uwagę. Oni już wstępnie wiedzą, co ich czeka. A jak zdarza się, że zapominają, to wtedy nauczyciele zwracają im uwagę, pilnują i rozliczają. Dewizą naszej szkoły jest jednak samodyscyplina. Nauczamy, żeby to sam uczeń się pilnował, odpowiednio zachowywał. To jest chyba najistotniejsze, bo gdy już opuści naszą szkołę, to te zasady mogą mu się przydać w całym dalszym życiu.


    Czy obecnie panuje moda na szkoły mundurowe? Nie brakuje wam chętnych?


    Na pewno taka moda jest. Chciałbym, aby za tą modą szedł odpowiedni program, aby młodzież uczyli wykwalifikowani nauczyciele, wojskowi i policjanci. Niestety często jest tak, że funkcjonuje tylko nazwa: „szkoła mundurowa”, a w ślad za tym nie idzie żaden program. Na szczęście opracowywany jest program minimum, który każda szkoła chcąca być policyjną czy wojskową będzie musiała spełniać. My ten program już teraz realizujemy w 200, a nawet 300 procentach. Cieszę się, że wreszcie dla dobra uczniów pojawią się wspólne ramy programowe, a uczniowie nie będą już nabijani w butelkę.


    Dużo się mówi o zagrożeniach militarnych, wciąż trwa konflikt na Ukrainie. Czy zdobyte w tej szkole umiejętności mogłyby być okazać się pomocne w przypadku realnego zagrożenia?


    Uważam, że nasza młodzież byłaby o wiele lepiej przygotowana i świadoma niż ich rówieśnicy, którzy uczą się przysposobienia obronnego w zwykłych szkołach. Uczymy ich także tego, aby nie byli ukierunkowani tylko na siebie, ale pomagali koleżankom i kolegom. W sytuacji konfliktu wojennego, gdy jeden drugiemu nie pomoże, będzie bez większych szans. Dlatego uczymy ich, że muszą sobie pomagać. Człowiek sam dla siebie nie żyje na tym świecie.•


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół