• facebook
  • rss
  • Katechizm rolnika

    Oprac. red.

    |

    Gosć Płocki 37/2014

    dodane 11.09.2014 00:00

    Obok wypieczonego z tegorocznych ziaren chleba na ołtarzu umieszczono relikwie św. Jana Pawła II, a bp Piotr Libera błogosławił tegoroczne plony i mówił o etosie pracy rolnika. Poniżej zamieszczamy obszerne fragmenty kazania biskupa płockiego, wygłoszonego w niedzielę 7 września.

    O czym powinniśmy wśród Was, utrudzonych, szlachetnych ludzi wsi: gospodarzy i gospodyń, kapłanów, przedstawicieli władz i służb rolnych, szczególnie pamiętać, o co się modlić, o czym myśleć? O czym w przeddzień Matki Bożej Siewnej – Pani Skępskiej, Koziebrodskiej, Żuromińskiej – zaświadczyć? Jasno i jednoznacznie podpowiada nam to słowo Boże. (…) We wszystkich jego wskazaniach i zachętach chodzi tak naprawdę o jedno – o wynikający z wiary w Boga etos, czyli o postępowanie zgodne z Ewangelią, o trudną sztukę upominania i przebaczania, o miłość w życiu codziennym, o szacunek dla prawa Bożego.

    Ziemi nie oszukasz

    Polska wieś, pomimo wielu swoich gorszych czy słabszych stron, zawsze była postrzegana jako ostoja wartości. Dlatego właśnie była tak „niestrawna” dla komunistów i dlatego nie potrafią jej także zrozumieć współcześni postkomuniści. Dla nich wieś, czyli świat, w którym gospodaruje się „na swoim”; w którym ludzie tworzą wielopokoleniowe rodziny; świat, w którym to rodzina jest decydująca, w którym na co dzień żyje się w podziwie dla stworzonej przez Boga natury – taki świat jest dla nich niebezpieczny, gorszy, zacofany. Tak, praca na wsi niesie ze sobą ogromny trud, ale wymaga też mądrości, zapobiegliwości i praktyczności. Jak to się mówi – ziemi się nie oszuka! Ile rzeczy trzeba tu umieć: siać zboża, sadzić buraki, ziemniaki i warzywa na odpowiednich klasach ziemi; przechowywać mleko, nabiał i mięso; robić sery i masło; przygotowywać posiłki dla ludzi i karmę dla zwierząt; przyjmować przychodzące na świat zwierzęta; nawozić glebę; stosować właściwy płodozmian; wybierać właściwy czas i pogodę na żniwa, na wykopki. Zarazem to wszystko stanowi wspaniałą szkołę życia: hartowania charakterów, wzmacniania więzi rodzinnych, odkrywania rytmu ziemi, piękna i mądrości natury, ciepła, szlachetności, której nie da żadna błękitna krew czy szlacheckie pochodzenie.

    Chwile pojednania i miejsca przebaczenia

    Jeden z księży profesorów naszego seminarium, który opublikował niedawno wspomnienia swojej mamy, pisze o tym tak: „nasza szkoła życia była prosta i naturalna. Nie wolno było »brzydko mówić« i za »brzydkie słowo« można było dostać lanie. Należało kłaniać się starszym osobom. Było czymś naturalnym, że przechodząc przed kościołem, mijając krzyż czy figurę, zdejmowało się z głowy czapkę. Ludzi, którzy pracowali w polu, pozdrawiało się: »Szczęść, Boże!«, na co odpowiedź brzmiała: »Bóg zapłać!« – niech ci Bóg wynagrodzi, wędrowcze, twoje zrozumienie dla ciężkiego trudu i wiarę w to, że owoce tego trudu są darem Bożym. Nie wolno było kłamać. Nie wolno było naśmiewać się z ludzi starszych, niedołężnych czy brzydkich. Nie wolno było przerywać starszym czy być głośnym podczas ich rozmów. Gdy kromka chleba upadła ze stołu, wypadało ją podnieść i ucałować, a potem zjeść. Należało być łagodnym wobec zwierząt. Oczywiście – dodaje – bywaliśmy niegrzeczni. Ale wiedzieliśmy, że robimy źle” (…) Wołam stąd, ze starych, podpłockich Staroźreb: rolnicy Mazowsza, zachowajcie mądry, chrześcijański etos polskiej wsi! Niech on przetrwa!

    Od pracy do świętowania

    Poznając przez siedem lat historię tej ziemi, wiem, że przed wojną tu, na Mazowszu, ludzie wsi, choć może niezbyt wykształceni, czuli jednak potrzebę zaangażowania społecznego, wierzyli w sens walki w obronie swoich interesów. Dzisiaj już mało kto w to wierzy, wielu mówi: „A mnie to nie obchodzi, nie chcę się w te brudne sprawy mieszać”. (…) Wiem, że to, co mówię, jest niemodne. Ale czas już zmienić tę postawę, apeluję o to! Na mazowieckiej wsi zawsze był też szacunek dla wiedzy. Rodzice często mówili swoim dzieciom: „Ucz się, żebyś nie musiał, nie musiała męczyć się tak jak ja”. Szanujcie, Drodzy, swoje szkoły i je wspierajcie; wprawiajcie młodzież w radość ze zdobywania wiedzy; zachęcajcie do powrotu z tą wiedzą na wieś; uczcie dobrej, prostej pamięci o księżach, o nauczycielach, o paniach katechetkach. (…) Niewielu dzisiaj wie, jak po ciężkiej pracy w polu, wśród natury, cieszy świadomość spełnionego obowiązku i jaką przyjemnością jest świętowanie. Także tego bądźcie świadkami!! Niech uczestnictwo we Mszy w niedzielę i święta będzie oczywistością w waszych rodzinach! Zabierajcie, proszę, na niedzielną Eucharystię naszych kochanych seniorów – babcie i dziadków: pomagajcie im ogarnąć się”, powrócić w swoim parafialnym kościele do najpiękniejszych, najcieplejszych wspomnień życia. Słyszę nieraz w konfesjonale skargę starszej osoby: „Proszę księdza, nie byłam w kościele w niedzielę. Prosiłam dzieci, ale nie chciały mnie zawieźć”. Jakie to smutne! Dbajcie również o zmarłych, o dobrą pamięć o nich, o groby rodzinne. Jak wymownie pisała o tym Maria Konopnicka w jednym ze swoich wierszy: „Groby wy nasze, ojczyste groby, /Wy życia pełne mogiły! /Wy nie ołtarzem próżnej żałoby, /Lecz twierdzą siły!”.

    Chodzi o jedno

    Podtrzymujcie praktykę spowiedzi świętej – tej wielkiej szkoły kształtowania sumień, uzyskiwania przebaczenia i obdarzania przebaczeniem innych. Upominajcie gorszycieli, ale nade wszystko życzcie sobie dobrze nawzajem, nie zazdrośćcie sobie, odwiedzajcie się. Powtarzajcie w sercu, wobec każdego, te piękne życzenia: „Niechaj Dobry Bóg Ci sprzyja, Niech nieszczęście dom omija, Twoje prace, Twoje lata, Sama radość niech przeplata”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół