• facebook
  • rss
  • Droga przyjaźni

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 27/2014

    dodane 03.07.2014 00:00

    W zeszłym roku po raz pierwszy przeszli wyznaczoną osobiście Drogę Mazowiecką. Tym razem caminowicze wyruszyli na szlak, by pokonać tyle kilometrów, ile trwał pontyfikat św. Jana Pawła II.

    Chociaż idziemy tą samą trasą, myślę, że każda droga jest inna i my też jesteśmy inni. Aby tu dzisiaj być, zrezygnowałam z czegoś dla mnie ważnego, przyjemnego. Ta pielgrzymka jest dla mnie okazją do wyciszenia, wewnętrznej refleksji, bo nie zawsze ze sobą rozmawiamy.

    Tu mogę się więcej modlić. Drogę św. Jakuba na pewno można zagospodarować dobrze w wymiarach fizycznym, duchowym i psychicznym – mówi w rozmowie z GN pani Teresa, caminowiczka z Legionowa, która uczestniczyła w niedawnym przejściu fragmentem Drogi Mazowieckiej. Niedawno pątnicy pokonali odcinek od Modlina, przez Zakroczym do Czerwińska, zwiedzając po drodze twierdzę, miasta i sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia.

    – To nasze dzisiejsze przejście wzięło się także z tego, że kilka osób chciało zwiedzić twierdzę. Zaprosiliśmy więc Macieja Kostrzewskiego, przewodnika, który nas oprowadził i opowiedział o historii tego miejsca. Teraz trochę się tam dzieje, bo trwa adaptacja starych militarnych obiektów na współczesne cele – wyjaśnia Regina Madej-Janiszek, jedna z inicjatorek wyznaczenia Drogi Mazowieckiej św. Jakuba.

    Pielgrzymowanie tym szlakiem organizują Stowarzyszenie „Przyjaciele Dróg św. Jakuba” oraz Grupa Inicjatywna Mazowieckiej Drogi św. Jakuba. W tamtym roku odbyło się pierwsze pełne przejście tą częścią Camino, od archikatedry św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście w Warszawie do Dobrzynia nad Wisłą. Tam również zawiązała się grupa pątników, zainteresowanych tradycją pielgrzymowania od progów swojego domu do Santiago de Compostela. Na razie w pielgrzymowaniu szlakiem, który w większej części przecina naszą diecezję, biorą udział osoby z Warszawy i okolic; sporadycznie dołączają się mieszkańcy tych terenów. Za to, jak mówi pani Regina, caminowicze poznają tu coraz więcej ludzi.

    – Właściwie za każdym razem jest ktoś nowy, kto się zaprzyjaźnia z nami albo my z nimi i jest nam pomocny w tej drodze – przyznaje. Wyzwaniem staje się dziś utrzymanie czytelnych oznaczeń na tym szlaku; charakterystyczna żółta muszla na niebieskim tle albo blaknie, albo znika wraz z wyciętym drzewem. Dlatego są plany, by w najbliższym czasie zorganizować akcję „Pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko” i odnowić znaki mazowieckiego Camino.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół