• facebook
  • rss
  • Aureola łączy

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 17/2014

    dodane 24.04.2014 00:00

    Święci. Jan XXIII i Jan Paweł II są bliscy naszej diecezji przez św. Stanisława Kostkę. Oto jak potwierdzają się słowa polskiego papieża, wypowiedziane w Starym Sączu w 1999 roku: „Święci nie przemijają. Święci żyją świętymi i pragną świętości”.

    Daleko nam do Rzymu, do Wenecji Jana XXIII, o wiele bliżej do Krakowa Jana Pawła II, ale najbliżej mamy do Rostkowa św. Stanisława Kostki. To właśnie patron naszej diecezji łączy dwóch świętych papieży. Gdy w „Dzienniku duszy” papież Roncalli pisze o swym patronie Stanisławie – to odnosi się właśnie do świętego pochodzącego naszej diecezji. Jan Paweł II, jeszcze jako arcybiskup krakowski, w 1967 roku przybył z pielgrzymką do Rostkowa z okazji 400. rocznicy śmierci św. Stanisława. Jesienią 1978 roku miał powrócić w te strony do Przasnysza, ale zastał go 16 października w Rzymie.

    Towarzysz duchowej drogi

    Już na samym początku „Dziennika duszy” Jana XXIII znajdują się pierwsze wzmianki o św. Stanisławie. Pochodzą one z roku 1895, gdy Angelo Roncalli miał 14 lat. Jako patronów swej drogi do kapłaństwa przyjął on trzech świętych młodzieńców jezuickich: Alojzego Gonzagę, Stanisława Kostkę i Jana Berchmansa. Im, „swoim szczególnym patronom” w 1897 roku zawierza sprawę trwania w świętej czystości. W 1902 roku pisze: „Już przekroczyłem dwudziesty rok życia, a co naprawdę dobrego w nim uczyniłem? W tym wieku święci: Alojzy, Stanisław i Jan Berchmans byli już świętymi”. Tuż przed przyjęciem święceń kapłańskich w 1904 roku postanawia: „Powrócę z radością do małych, ale jakże mi drogich praktyk pobożnych ku czci moich świętych protektorów, jakimi są trzej młodzieńcy: Alojzy, Stanisław i Jan Berchmans”. I później dodaje: „Czyż nie widać jasno, że święci od najmłodszych lat wstępowali na drogę wprost przeciwną niż ta, którą wskazywały ich naturalne skłonności i wspaniałe przymioty?”. Jako kleryk pielgrzymował też do relikwii św. Stanisława w kościele św. Andrzeja na Kwirynale. Wizytę tę powtórzył jako papież, w liturgiczne wspomnienie świętego z Rostkowa, 13 listopada 1962 roku. Wtedy w niewielkim kościele zgromadzili się polscy biskupi uczestniczący w sesji Soboru Watykańskiego II. Papież poinformował kard. Stefana Wyszyńskiego, że chce wziąć udział w tej modlitwie, ale dla obecnych w kościele sióstr zakonnych i świeckich przybycie papieża było wielką niespodzianką. „Gdy w początkach naszego wieku, jako młody kleryk przybyłem do Rzymu dla kontynuowania tu studiów, spieszno mi było pomodlić się w kościele św. Ignacego przy ołtarzu onych dwóch pierwszych [Alojzego Gonzagi i Jana Berchmansa – przyp. autora] oraz tu, w kościele św. Andrzeja, przy ołtarzu św. Stanisława, który był wprawdzie najmłodszy z tej trójki, ale wyprzedził o kilkadziesiąt lat owego Włocha, jak i Flamandczyka. Bohaterski ten młodzieniec, acz miał dopiero 18 lat, już powołany został do wzięcia wiekuistej nagrody, i to w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, którą otaczał tak czułą miłością. Nam zaś pozostawił prawdziwy skarbiec podziwu godnych cnót, które urzeczywistnił w czasie krótkiego swego pobytu na ziemi. Jest on więc gwiazdą o promiennym świetle w konstelacji świętych i błogosławionych Towarzystwa Jezusowego, otoczoną wielu innymi wybranymi duszami, które chociaż w tym świecie nie zostały oficjalnie uwielbione, zażywają pełni radości wiekuistej. Stanisław jest uwielbiony i czczony zwłaszcza dla jego anielskiej czystości, dla wierności Regule, dla żaru jego miłości do Najświętszego Sakramentu i dla jego niezwykle czułego przywiązania do Matki Najświętszej. Nie tylko ojczyzna jego, ale cały świat błogosławi go. Rzym zaś wyróżnia się w tym współzawodnictwie i jest szczęśliwy, że może mu składać szczególne akty hołdu za to, że nie tylko przymiotami swymi budował wszystkich, co się z nim zetknęli, ale że w tym czcigodnym mieście zakończył swoją krótką wędrówkę ziemską. Polakom zapewne miło będzie dowiedzieć się, iż tu, w tym centrum chrześcijaństwa, wszyscy, od papieża począwszy, zupełnie szczególne żywią uczucia uwielbienia dla św. Stanisława. Ze swej strony cieszę się, że ja w tym hołdzie wyprzedzam wszystkich”.

    Zwycięski młodzieniec

    Gdy 20 sierpnia 1967 roku kard. Karol Wojtyła nawiedził Rostkowo, nie głosił tam kazania w czasie Sumy odpustowej. Jednak gdy cztery lata później w Czerwińsku n. Wisłą przewodniczył uroczystościom w pierwszą rocznicę koronacji obrazu Matki Bożej Pocieszenia, nawiązał do postaci św. Stanisława: „Przybyliśmy tutaj, aby patrzeć w oblicze Matki tylu zwycięstw i wyczytywać także w nim nasze słabości i nasze zwycięstwa. Przybył tutaj Kościół płocki, który za swojego niebieskiego patrona ma św. Stanisława Kostkę. I to jest szczególnym motywem, ażebyśmy w Kościele płockim, w sanktuarium czerwińskim modlili się o zwycięstwo dla naszej młodzieży; dla każdego młodego serca, dla każdego młodego życia. Lękamy się, gdy młode życie i młode serce jest przedwcześnie skażone; lękamy się tym lękiem Stanisława z Rostkowa. I prosimy Cię, Matko Boża Czerwińska, o zwycięstwo dla naszej młodzieży, dla całej polskiej młodzieży i dla młodzieży całego świata. W jej rękach leży przyszłość tej ziemi. Muszą odnieść prawdziwe zwycięstwo, jeżeli wszystkie zwycięstwa rodu ludzkiego nie mają się zmienić w olbrzymią klęskę; większą jeszcze niż klęska ostatniej wojny” – mówił kardynał z Krakowa. Gdy później jako papież przybył do Płocka w 1991 roku, w swych najważniejszych przemówieniach: w czasie Mszy św. i w katedrze na nabożeństwie czerwcowym, mówił o św. Stanisławie: „Iluż to ludzi, synów i córek płockiego Mazowsza w ciągu stuleci uczyło się tutaj Bożej i ludzkiej prawdy od Chrystusa, obcując z wewnętrzną tajemnicą Jego Serca. W dalekich stuleciach, jak św. Stanisław Kostka z Rostkowa – i w naszych czasach, w tym wieku XX, który zapisał się szczególnym świadectwem wyznawców i męczenników. (…) Pragnę pozdrowić całe Mazowsze, ogarniając jego wielowiekową przeszłość, jego teraźniejszość i przyszłość, to miejsce, jakie ma w dziejach naszej Ojczyzny, w dziejach Kościoła, w dziejach świętości. Wystarczy wspomnieć św. Stanisława Kostkę z Rostkowa, waszego rodaka. (…) Niech wszyscy święci patronowie tej ziemi – w szczególności młodzieńczy Stanisław z Rostkowa – wypraszają dla współczesnych i przyszłych pokoleń, aby Chrystus pozostawał zawsze »drogą i prawdą, i życiem« dla wszystkich” – mówił Jan Paweł II 7 czerwca 1991 roku. Powraca więc św. Stanisław. Mówią o nim święci papieże: jak ich prowadził po tajnikach duszy, do zwycięstwa nad sobą i do wiary. Takiego świętego: pełnego życia, młodości, gotowego do duchowej pomocy i świadka wiary na Mazowszu potrzeba dziś ukazać na nowo. To konkretna wskazówka dla działań duszpasterskich z młodzieżą, dla refleksji synodalnej w diecezji. – Gdy otrzymałem nominację na biskupa płockiego, ówczesny nuncjusz apostolski w Polsce, abp Józef Kowalczyk, powiedział mi, abym w diecezji płockiej przywrócił należne miejsce św. Stanisławowi Kostce jako głównemu patronowi. Chcę to czynić! – powiedział niedawno bp Piotr Libera, spotykając się z księżmi dziekanami i wicedziekanami.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół