Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Nauką walczyli o Polskę

Pamiętajmy o tych, którzy odeszli, bo inaczej naprawdę umrą – to motto Marii Trębskiej, przewodniczącej płońskiego oddziału ZNP, towarzyszyło uroczystościom ku czci bohaterów tajnego nauczania.

W pobliżu ronda u zbiegu ulic Płockiej, Kopernika i Kolejowej, nazwanego imieniem Nauczycieli Tajnego Nauczania, stanął głaz z pamiątkową tablicą, odsłonięty przez dzieci i wnuki zdeterminowanych obrońców rodzimego szkolnictwa.

„Nauczyciele trwali twardzi i niezniszczalni jako ten graniczny kamień polny na miedzy. Trwali na granicy naszej narodowości, języka i mowy, na granicy życia i śmierci” – przywoływała słowa śp. ks. Romualda Jaworskiego, proboszcza parafii św. Maksymiliana Kolbego, szefowa płońskich struktur Związku Nauczycielstwa Polskiego, dodając podczas akademii: – Nasza młodzież ma do spełnienia testament historii, która nie może być zamkniętym rozdziałem. Historię należy ciągle dopisywać. Po wybuchu wojny nauczycieli wysyłano w pole, do zbierania kartofli. W powiecie płońskim przez okres niemieckiej okupacji około 80 wychowawców sprzeciwiło się bezwzględnej germanizacji i prowadziło tajne komplety z zakresu szkoły podstawowej. Szacuje się, że każdego roku brało w nich udział 1000 uczniów.

W listopadzie 1939 r. aresztowano i wywieziono do obozów jenieckich pierwszą grupę nauczycieli, w tym m.in. Stanisława Bojanowskiego, Stefana Kotarskiego, Bronisława Cioska czy Władysława Wieczorkiewicza. W kwietniu dołączyli do nich kolejni, wielu za ukrywaną naukę zapłaciło najwyższą cenę. – W sidła okupantów wpadła m.in. nauczycielska rodzina Pokrzywnickich z Sochocina, wywieziona do obozu w Pomiechówku. Niemiec powiedział tylko z ironią w głosie: Teraz tu będziecie uczyć! – przypominał w historycznym rysie dr Arkadiusz Barański. Młodzież z klas wojskowych Zespołu Szkół nr 1 w programie poetycko-muzycznym przywoływała wspomnienia świadków tamtych zdarzeń. „Zaczęłam tajne nauczanie od zaraz. Komplety liczyły kilkoro dzieci. Każda godzina groziła niebezpieczeństwem. Była męką w codziennym napięciu nerwowym. Każde stuknięcie potęgowało lęk, że już idą, zaaresztują, wywiozą” – czytano z pamiętników Marty Kruszewskiej. „1 września nie usłyszałem pierwszego dzwonka. Moje marzenia o pójściu do szkoły legły w gruzach. Liter nauczyła mnie mama, potem uczyła mnie siostra cioteczna. Uczyłem się tylko zimą, kiedy wieczory były długie” – to słowa Stefana Karabina spisane przez wnuczkę. – Jak trudno się pozbierać po tym kawałku żywej historii – przyznawała wyraźnie wzruszona Jadwiga Żuradzka, wówczas początkująca uczennica konspiracyjnej edukacji, która specjalnie na uroczystość przygotowała autorskie wiersze. „To oni walczyli, to oni uczyli, to oni tu i tam byli. Wszystkie ich czyny potomnym potrzebne, to epitafium dla nich służebne. Cześć im oddajmy, dziś pamięć w nas miota. Niech im przyświeca honor i cnota”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy