• facebook
  • rss
  • Różaniec z Okopów

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 49/2013

    dodane 05.12.2013 00:00

    Świadectwo. Młodzież z Płocka odwiedziła w ubiegłym roku rodzinną miejscowość bł. ks. Jerzego Popiełuszki. W jego domu rozmawiali z najbliższymi, przede wszystkim z panią Marianną Popiełuszko. Niezapomniane spotkanie.

    Monika Jagielska, Klaudia Józwiak, Gabriela Kozłowska i Paweł Kolczyński, przyszłoroczni maturzyści w płockim III LO, z katechetą ks. Jackiem Gołębiowskim przygotowują reportaż o bł. ks. Jerzym.

    – Odwiedziliśmy niektóre miejsca z nim związane: Okopy, Suchowolę, Warszawę i Włocławek. Spotkaliśmy jego najbliższą rodzinę: mamę, brata, siostrę oraz znajomych. W reportażu opowiadamy o ks. Jerzym, widzianym oczami innych. Wielu z nich opowiadało, jak dziś męczennik jest obecny w ich życiu. Wypowiadaliśmy też nasze odczucia – opowiadają Monika, Klaudia i Paweł.

    Powstało już kilka godzin nagrań, ale najcenniejsza jest rozmowa z Ma- rianną Popiełuszko. Młodzi ludzie z Płocka odwiedzili ją 3 maja ubiegłego roku. Najpierw w Suchowoli byli na Mszy św., potem z bratem ks. Jerzego, Stanisławem, pojechali do Okopów. – To mała wioska, a w niej niewiele domów. Dom Popiełuszków był bardzo skromny. Naprzeciwko niego stoi kapliczka zbudowana przez rodzinę księdza. Tam pani Marianna często chodziła, aby się modlić. Tam zgromadziła wiele pamiątek i obrazów po synu – mówi Klaudia. – Mama ks. Jerzego czekała na nas w swoim pokoju. To był ten sam dom i stary pokój, który z pewnością pamiętał błogosławionego. Obok, w drugiej części domu, mieszka brat ks. Jerzego. Tamta część jest odnowiona, a u pani Marianny wszystko: ściany, podłoga, meble, obrazy przypominają dawne czasy. Zrozumieliśmy, że ten pokój i zgromadzone w nim stare pamiątki są częścią jej życia. Siedzieliśmy obok niej. Ona na swojej wersalce, obok na szafce stała jej szklanka z herbatą i kanapki. Czuliśmy, że w ten sposób wprowadziła nas w swoje osobiste życie – opowiadają Monika, Klaudia i Paweł. Na zakończenie rozmowy pani Marianna wzięła do ręki różaniec, a później podała relikwie syna do ucałowania. To była bardzo wzruszająca chwila.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół