• facebook
  • rss
  • Galeria odrzuconych świętych

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 41/2013

    dodane 10.10.2013 00:00

    Rodzina. To więcej niż hobby i pasja. Beata i Jan Szczepkowscy z ciechanowskiej parafii św. Piotra Apostoła ratują święte obrazy.

    Ta przygoda trwa już 10 lat, a niezwykła kolekcja wciąż się powiększa. Kto odwiedzi dom państwa Szczepkowskich, zobaczy ściany wypełnione obrazami przedstawiającymi Madonny, świętych, Rodzinę z Nazaretu, Serce Jezusowe. – Chcemy ocalić historię, którą może ktoś chciał wyrzucić na śmietnik – mówią zgodnie.

    Rozprute skarby

    – Od dziecka towarzyszył mi duży obraz Świętej Rodziny, który wisiał w pokoju mojej babci. Znam każdy jego szczegół. Wiem, że w naszej rodzinie jest od dziesięcioleci. Dzięki mojej kuzynce, po śmierci babci obraz trafił w nasze ręce. Podobnie było z dziadkiem: on również zostawił nam w spadku kilka swoich obrazów. Jeden z nich przedstawia czarno-białą reprodukcję Matki Bożej Łopacińskiej „Janua Coeli” spod Ciechanowa. Są to obrazy stare, stanowiące serdeczną pamiątkę po moich najbliższych. Interesuje nas również genealogia rodziny. Gdy zaczęliśmy szukać naszych przodków, przy okazji znajdowaliśmy obrazy. Potem dostawaliśmy je od znajomych. Szwagier podarował nam obrazy ze starego mazurskiego siedliska. Kolega zniósł rodzinne pamiątki ze strychu swojego domu. I tak za każdym razem powiększała się nasza kolekcja”. I tak powiększała się nasza kolekcja – opowiada pani Beata. – Gdy mieszkaliśmy na Kurpiach odwiedzaliśmy antykwariaty, giełdy, staroci północno-wschodniej Polski i Litwy. Tu często spotykaliśmy ludzi handlujących obrazami. Często były zniszczone, a ich cena – symboliczna. Pewnie gdyby handlarz nie sprzedał ich szybko, wyrzuciłby je na śmietnik – mówi pan Jan. – Wiele tych dzieł jest z tyłu rozprutych, bo ktoś szukał pewnie ukrytych w nich pieniędzy, nie wiedząc, że sam obraz w sobie jest skarbem – dodaje pani Beata. Kupione obrazy, często poplamione, popękane, z niekompletnymi ramami, państwo Szczepkowscy oczyszczają i wieszają na ścianie swego salonu. – Nasza ingerencja jest jednak minimalna, ubytki pozostają widoczne. Nie odnawiamy ich, bo naruszone przez ząb czasu jeszcze bardziej do nas przemawiają. Powieszone ponownie na ścianie ożyją – mówi pani Beata.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół