• facebook
  • rss
  • Gdy przestają być sobą…

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 38/2013

    dodane 19.09.2013 00:00

    Tę chorobę trudno zdiagnozować. Nie można powstrzymać jej rozwoju, ale można opóźnić jej skutki. W płockim domu dziennego pobytu, prowadzonym przez Caritas, niektórzy chorzy uczestniczą w terapii od kilku lat.

    Pani Zenia wycofała się do czasów, gdy była młodą dziewczyną i mieszkała na wsi. Chociaż ciałem jest tu i teraz, to rozmawia jedynie o wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat. Inna pacjentka nigdy nie przeklinała. Gdy zachorowała, zaczęła używać wulgaryzmów. W chorobie Alzheimera cierpi chory oraz jego opiekunowie, którzy muszą przeorganizować swoje życie, żeby zapewnić mu opiekę.

    Pobudka z letargu

    Niestety, to jedna z tych chorób, na którą na razie nie ma lekarstwa. Są tylko środki farmakologiczne, które łagodzą jej objawy. Na skutek stopniowej degeneracji ośrodkowego układu nerwowego, osoba nią dotknięta powoli traci mowę, pamięć, myślenie, orientację w czasie i przestrzeni. Później zaczynają się kłopoty z utrzymaniem równowagi i z chodzeniem. Często pacjent traci kontrolę nad czynnościami fizjologicznymi. Chory w takim stanie staje się całkowicie zależny od otoczenia. Różne źródła wskazują jako pierwsze objawy: częste zapominanie lub „mylenie” słów, poczucie dezorientacji w znanych sobie miejscach, zmiany nastrojów bez konkretnej przyczyny. Jednak granica, jaka biegnie między chorobą Alzheimera i innymi zaburzeniami pamięci, jak np. demencją starczą, jest bardzo cienka, a to utrudnia szybką i trafną diagnozę. Katarzyna Chojnowska, koordynator Domu Dziennego Pobytu i Terapii dla Osób z chorobą Alzheimera, prowadzonego przez Caritas w Płocku, mówi, że wczesne podjęcie leczenia farmakologicznego i pracy stymulującej znacznie spowalnia rozwój choroby. W naszej placówce mamy pod opieką pacjentów, którzy leczą się od pięciu czy sześciu lat, ale ich choroba zaczęła się znacznie wcześniej. Poprzez terapię chorzy są uspołeczniani, uaktywniani i mogą nawiązać relacje towarzyskie. Te działania wspierają leczenie farmakologiczne – mówi Chojnowska. W placówce, która przyjmuje chorych z wczesnym i średnim stadium zaawansowania, specjaliści codziennie prowadzą grupowe i indywidualne zajęcia terapeutyczne, jak treningi pamięci, zajęcia manualne, muzykoterapia i biblioterapia. Każdy podopieczny ma swoją teczkę, w której gromadzone są jego prace. – Wierzę, że ta terapia ma sens. W domach chorzy nie mają takiej motywacji, a gdy trafiają do nas, w pewien sposób wracają do życia. Budzimy ich z letargu. Gdy nasi podopieczni znajdują się w grupie, zachowują się inaczej – wyjaśnia Agnieszka Zielińska, która prowadzi terapię zajęciową.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół