• facebook
  • rss
  • Przy stole z nostalgią

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 51-52/2012

    dodane 20.12.2012 00:00

    – Nasze mieszkanki muszą często przełamać w sobie opór, żeby zasiąść do wigilijnego stołu, bo nie znają spokojnych świąt – mówią siostry zakonne prowadzące dom, który jest przystanią dla kobiet z dziećmi, w trudnej sytuacji życiowej.

    Bywają tu kobiety, które spędzały Boże Narodzenie na klatce schodowej albo w pijackiej atmosferze, naładowanej agresją. Tu, w podpłockim domu Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, siadają do stołu z zakonnicami. Jest spokojnie, bezpiecznie, miło. I wtedy wśród dźwięków kolęd coś czasem pęka w ich sercach. – W tych świętach one widzą namiastkę normalności, serdeczności i ciepła – mówi s. Tobiasza Wilgosz, przełożona.

    Świąteczna lekcja

    Bialski dom ma własną tradycję: podczas wigilii siostry wnoszą do jadalni figurkę małego Jezusa. Każdy z obecnych wita się z Dzieciątkiem i całuje Je. Chociaż przy stole zasiadają dwa różne środowiska: zakonnice i kobiety z poplątanymi życiorysami, jest wspólny opłatek, są życzenia, jak w każdej rodzinie, i kolędowanie, a także prezenty dla wszystkich. Miłe jest to, że kobiety, które podawały do chrztu dziecko innej mieszkanki domu, pamiętają i o tym maluchu. Jakich emocji jest wtedy więcej? Siostra Gabriela, wychowawczyni w DSM, mówi, że radości, wzruszenia, a przede wszystkim sporo zadumy. Podopieczne domu tęsknią za bliskimi, za rodziną, nawet jeśli doświadczyły w niej głównie zła. Czasem trzeba było w ogóle nauczyć i pokazać, na czym polega obchodzenie świąt Bożego Narodzenia, bo niektóre z tych kobiet nigdy nie przeżyły tego czasu w normalny sposób. W takich wypadkach nawet wigilijny stół wywołuje szok, bo jest czymś zupełnie obcym. Ale dla odmiany bywa i tak, jak przed trzema laty, kiedy podopieczne DSM wzięły na siebie większość obowiązków związanych z przygotowaniem obchodów Bożego Narodzenia. – Tamta grupa wszystko potrafiła zrobić, a nawet te kobiety, które wyjeżdżały do kogoś na święta, chciały pozostawić tu coś od siebie – wspomina s. Tobiasza.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół