• facebook
  • rss
  • Droga przez mękę w lokalnej pamięci

    Dawid Turowiecki

    |

    Płocki 45/2012

    dodane 08.11.2012 00:00

    Z 12 tysięcy Żydów po wojnie do Płońska wróciła ledwie garstka, kilkadziesiąt osób.

    We wtorek 30 października obchodzono 70. rocznicę likwidacji żydowskiego getta w mieście urodzin Ben Guriona, twórcy państwa Izrael. Niemieccy okupanci założyli żydowską dzielnicę we wrześniu 1940 roku. Zajmowała ona obszar około jednego kilometra kwadratowego i obejmowała ulice: Kozią, Krzywą, Warszawską, Wyszogrodzką i Pułtuską. Zwieziono tam także Żydów z powiatów płońskiego, ciechanowskiego, sierpeckiego oraz z Rypina i Lipna.

    „Kiedyś byłam świadkiem czegoś, czego do dziś nie mogę zapomnieć. To było, gdy Niemcy złapali Żyda, który uciekł z płońskiego getta. Urządzili wtedy pokazową egzekucję – zebrali wszystkich Żydów z getta na placu przy Warszawskiej, mniej więcej naprzeciwko sklepu meblowego, i kazali im walić w jakieś blaszane puszki na znak, że się »cieszą«, że ich to nie spotkało. Żeby zapamiętali, że jak im przyjdzie do głowy uciekać, to czeka ich taki sam los. A potem wyprowadzili tego Żyda i zabili. Kiedy Niemcy prowadzili go na śmierć, ja akurat biegłam do państwa Mossakowskich po mleko. Widziałam go. To był młody chłopak. Słyszałam, jak wołał: Mame lejbe!... Mame!... (głos się łamie). Długo nie mogłam potem tej jego skargi, tego krzyku zapomnieć... Wciąż je słyszałam. Bo on matkę wołał, proszę pani... Matkę (…) – wspomina płońszczanka Czesława Stawiska, więźniarka obozu w Ravensbrück.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół