• facebook
  • rss
  • Rozkaz – wysadzić!

    Ks. Radek Dąbrowski

    |

    Gość Płocki 37/2012

    dodane 13.09.2012 00:00

    To było wojskowe pismo opatrzone numerem 2899. Na jego podstawie pewnej lipcowej nocy wysadzono w powietrze kościół.

    Wbrew pozorom, to nie jest zasłyszana historia z II wojny światowej. Rzecz działa się niedawno – dokładnie 25 lat temu. Sakralna budowla stała w osadzie nad Narwią od wieków. Kościół parafialny w Zegrzu przetrwał u boku fortecznych umocnień trudne wojenne czasy. Choć został uszkodzony, miał być odbudowany i służyć wiernym wojskowego osiedla.

    Od kościoła do cerkwi

    Zapisy historyczne mówią, że już w XII wieku Zegrze posiadało drewnianą kaplicę i funkcjonowała tu parafia pw. św. Małgorzaty. Jednak całkowitą pewność o istnieniu parafii można mieć dopiero od roku 1367, kiedy to wspomniany jest Bronisław – miejscowy pleban. Murowany kościół zbudowano w 1580 roku. Kolejne, cykliczne remonty i przebudowy chroniły go od kompletnego zniszczenia, ale w XVIII wieku zrodziła się potrzeba zbudowania nowej świątyni, którą konsekrowano w 1758 roku. Wiernym nie dane było nacieszyć się nowym miejscem kultu. Rząd carskiej Rosji zdecydował o rozbudowie umocnień fortecznych w Zegrzu. Postanowił też powiększyć zaplecze dla miejscowego garnizonu. Ważnym elementem w tych planach było zapewnienie miejsca kultu dla wyznawców prawosławia. W sytuacji zwiększającej się przewagi osiedlających się Rosjan nad rdzennymi mieszkańcami, kościół w Zegrzu sprzedano. Od 1895 r. istniała tu cerkiew i w dawnym katolickim kościele śpiewano „Boże, chroń cara!”.

    Wojenne losy

    Podczas I wojny światowej kościół-cerkiew poważnie ucierpiał. Szybko jednak został wyremontowany i zaspokajał potrzeby duchowe polskich żołnierzy i ich rodzin, a także okolicznych mieszkańców. W nim urządzano przysięgi wojskowe, uroczystości patriotyczne i święta wojskowe. Czas II wojny światowej to kolejne zniszczenia dopiero co odnowionej świątyni. Największe akty wandalizmu dokonywały się w roku 1944 podczas walk nad Narwią. Kościół dostał się wtedy pod silny ostrzał artyleryjski. Mocno ucierpiał dach, ale sama konstrukcja murowana nie została zniszczona. Wnętrze i wyposażenie – choć częściowo ukryte – również zostały zdewastowane. Do dzisiaj w Zegrzu pamiętany jest epizod, gdy pijani żołnierze niemieccy zabawiali się strzelaniem do figur stacji drogi krzyżowej. Po zakończonej wojnie, gdy dokonywano bilansu zniszczeń, tliła się nadzieja, że świątynię da się szybko odbudować. Do większej naprawy kwalifikował się faktycznie tylko dach. Zaczęły się jednak problemy.

    Kurnik z kościelnej cegły

    Budynek sakralny zabezpieczono i oznaczono urzędowym napisem „Obiekt zabytkowy chroniony prawem”. Jednak starania biskupów płockich o odbudowę spotykały się z konsekwentnym NIE władz komunistycznych. Czas mijał. Czego nie zrobiły opady deszczu i śniegu, wdzierające się do wnętrza przez nieistniejący dach, zrobili ludzie. Najmłodsi trenowali celność i zasięg swoich proc na kościelnych witrażach. Dorośli, bardziej pragmatycznie podchodząc do sprawy, z ukradzionej z kościelnych murów cegły rozbudowywali kurniki, garaże i altanki. Kościół zyskał też nowe przeznaczenie. Znaleźli się bowiem i tacy, co na kościelnym chórze postanowili hodować gołębie, a piwnicę wykorzystać do przechowywania kartofli. Starania o odbudowę cały czas trafiały na silny opór. Latem 1987 r. do Zegrza przyjechał oddział saperów z Konina. Nikt nawet nie domyślał się, po co. Pierwsze założone ładunki nie dały rady zburzyć solidnych murów kościoła. Druga próba, dokonana w lipcu, obróciła budynek w stertę gruzów. Ówczesny proboszcz parafii Zegrze ks. Mieczysław Zdanowski mógł już tylko bezsilnie protestować. Wydawało się, że sprawa kościoła została zamknięta. Po 1989 r. w Polsce zaszły poważne zmiany i pojawiła się nadzieja, że może kościół uda się odbudować. W 1992 r. na gruzowisku poświątynnym postawiono krzyż poświęcony przez bp. Romana Marcinkowskiego. Tak zaczęła się szybka droga do odbudowy. Rok później erygowano tu parafię wojskową, a nowy kościół, postawiony dosłownie na gruzach starego, konsekrowano już w 2004 roku. Po burzliwych dziejach pozostała już tylko nietypowa pamiątka. Przy głównym ołtarzu ustawiono kolumnę, która cudem ocalała z detonacji kończącej istnienie kościoła. (korzystałem z opracowania A. i M. Kurtyczowie, Zegrze – Wola Kiełpińska. Dzieje parafii i okolic, Wola Kiełpińska 2001.)

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół