Wyrok, który boli

Agnieszka Małecka

|

Gość Płocki 3/2022

publikacja 20.01.2022 00:00

Sąd Okręgowy w Płocku podtrzymał decyzję sądu pierwszej instancji, który uniewinnił trzy aktywistki LGBT oskarżone o obrazę uczuć religijnych poprzez rozklejanie wizerunków Madonny z tęczową aureolą przy płockim kościele św. Dominika w 2019 r.

Orzeczenie jest prawomocne, a oskarżyciele mogą jeszcze zwrócić się o jego kasację do Sądu Najwyższego. Orzeczenie jest prawomocne, a oskarżyciele mogą jeszcze zwrócić się o jego kasację do Sądu Najwyższego.
Roman Koszowski/ Foto Gość

Podczas rozprawy, która odbyła się 12 stycznia, sędzia Sądu Okręgowego Jan Swaczyna po wysłuchaniu stron oddalił apelacje złożone przez oskarżyciela publicznego – prokurator rejonową Ewę Przybyłowską-Dołhun oraz pełnomocników oskarżycieli posiłkowych w tej sprawie, którymi byli ks. Tadeusz Łebkowski, emerytowany proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbego w Płocku, oraz Kaja Godek, działaczka pro-life prowadząca Fundację Życie i Rodzina. Jednocześnie sędzia podtrzymał wyrok sędzi Agnieszki Warchoł z Sądu Rejonowego, wydany 2 marca ub.r. Przypomnijmy, że m.in. odrzucono w nim, jako niepoparty dowodami, zarzut intencjonalnego działania oskarżonych − trzech aktywistek LGBT – ukierunkowanego na obrazę uczuć religijnych katolików i znieważenia czczonego przez nich wizerunku Matki Bożej poprzez umieszczenie na nim tęczowej flagi, symbolizującej środowiska LGBT.

Sędzia Swaczyna uznał apelacje prokurator oraz pełnomocników posiłkowych za bezzasadne. − Oskarżone ani nie chciały, ani nie godziły się na obrażanie uczuć religijnych. Nie wyrażały pogardy dla przedmiotu czci religijnej. Obraz z przerobionym wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej w żaden sposób nie jest wulgarny i poniżający. Oskarżyciele posiłkowi nie wskazują, by sam ten obraz wyrażał znieważenie, lecz dopatrują się w nim odwołania do osób LGBT i ich dążeń. Tych zaś działań Kościół katolicki w Polsce nie akceptuje. Przeciwko temu oskarżone protestowały i w tych działaniach Kościoła dopatrywały się dyskryminacji tego środowiska − uznał sędzia.

Po ogłoszeniu wyroku sprawę skomentował ordynariusz płocki bp Piotr Libera. − Jest to dla mnie niezrozumiałe. W moim odczuciu oznacza przyzwolenie na profanację symboli religijnych i ranienie uczuć ludzi wierzących. Na takie czyny nigdy nie może być zgody. To wymaga od nas modlitwy wynagradzającej Matce Jezusa i naszej Matce − powiedział bp P. Libera Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Na sali rozpraw w Sądzie Rejonowym i Okręgowym w Płocku był obecny ks. Andrzej Janicki, sędzia Sądu Biskupiego Płockiego. Jako prawnik uważa, że w tym procesie zabrakło oparcia argumentów w sprawie na zagadnieniach prawnych, także z zakresu prawa kościelnego (bo przecież Kościół jako podmiot prawa międzynarodowego i na mocy konkordatu cieszy się autorytetem również w sądzie świeckim), a zbyt wiele było subiektywnego podejścia do problemu obrazy uczuć religijnych.

− Sędzia powiedział że „tęcza nie obraża”. Ja też się z tym zgadzam, ale zabrakło precyzyjnego zdefiniowania, że ktoś z wizerunku Matki Bożej usunął aureolę, a więc znak Jej świętości. Zabranie świętości z wizerunku Matki Bożej obraża mnie jako człowieka wierzącego i księdza. Ten zbezczeszczony wizerunek mnie obraził, bo została odebrana też świętość wizerunkowi Czarnej Madonny – mówi kanonista z Płocka.

Jak zauważa ks. Janicki, obrońcy oskarżonych w tym procesie aktywistek LGBT dokonali wszelkich zabiegów, aby ks. Tadeusz Łebkowski, urażony znieważeniem obrazu Matki Bożej, przeprosił tych, którzy spreparowali wizerunek „tęczowej” Matki Bożej. − Sąd patrzył zbyt szeroko i tak naprawdę wydał wyrok nie w tej sprawie. Sędzia nie powinien dopuścić do tego, aby ktoś zmienił zakres sporu, a tak się niestety stało – zauważa sędzia sądu biskupiego.

− W czasie tego procesu byłem świadkiem, jak na sali sądowej można cynicznie wykorzystać Pismo Święte i w świetle prawa atakować Kościół, jak można mówić nie na temat albo zmieniać zakres sporu. Ale niestety nasza strona nie była przygotowana, aby uzasadnić, na czym polegał czyn, który został dokonany i w konsekwencji miał urazić uczucia religijne. Jest mi bardzo przykro, że tamta strona potrafiła tak skutecznie siebie bronić, a my nie potrafiliśmy bronić Matki Bożej. W orzeczeniu sądu okazało się, że obrażony stał się oskarżonym, a obrażający uczucia – ofiarą – dodaje ks. Andrzej.