Znaki wielkiej nadziei

ks. Włodzimierz Piętka

|

Gość Płocki 48/2021

publikacja 02.12.2021 00:00

Czego może wciąż nas nauczyć Prymas Tysiąclecia? Co przemawia do osób przebywających w Laskach? – nad tym m.in. zastanawiano się podczas 43. Sympozjum Koła Naukowego WSD w Płocku.

Sympozjalnym obradom towarzyszyło hasło: „Przeniknięci blaskiem świętości. Dziedzictwo bł. kard. Stefana Wyszyńskiego i bł. Róży Czackiej”. Sympozjalnym obradom towarzyszyło hasło: „Przeniknięci blaskiem świętości. Dziedzictwo bł. kard. Stefana Wyszyńskiego i bł. Róży Czackiej”.
ks. Włodzimierz Piętka /Foto Gość

Historyk dr hab. Rafał Łatka, dziennikarz i nauczyciel Paweł Zuchniewicz oraz s. Radosława Podgórska z Lasek mówili do kleryków płockiego seminarium i uczniów szkół średnich z Płocka i okolic o dziedzictwie Prymasa Tysiąclecia i matki Róży Czackiej. Rafał Łatka z Instytutu Pamięci Narodowej mówił o wrażliwości kardynała na sprawy społeczne, o jego poczuciu odpowiedzialności, odwadze i rozwadze w trudnych chwilach dla Kościoła i narodu pod rządami komunistów.

– Prymas wciąż może nas uczyć, jak dostrzegać realne problemy i je rozwiązywać. Surowo oceniał kondycję duchową Polaków. Uważał, że po II wojnie światowej i po dekadzie rządów komunistycznych naród był na wpół pogański. Dlatego przeprowadził program Wielkiej Nowenny i obchody Millenium Chrztu Polski. Wciąż jest aktualna jego teologiczna wizja narodu, wciąż powinniśmy czerpać z jego nauczania społecznego i na temat rodziny – uważa historyk. Paweł Zuchniewicz zwrócił uwagę na ojcowski rys błogosławionego.

– On „w niewoli internowania oddał się w niewolę Maryi”, w tym czasie sam nauczył się jeszcze większej cierpliwości, długomyślności i wewnętrznej wolności. Pytałby dziś każdego z nas, czy mamy plan na nasze życie i czy jesteśmy wewnętrznie wolni – mówił Zuchniewicz. – Ksiądz prymas był wymagający, przede wszystkim dla siebie, a także dla księży i sióstr zakonnych. Z kolei w Laskach, u m. Róży Czackiej, była atmosfera otwarcia na drugiego człowieka, bez patrzenia na jego biografię. Przyjeżdżała tam nawet Luna Brystygierowa, zbrodniarka z katowni UB. Nie wiemy, czy się nawróciła, ale chciała być w Laskach pochowana – mówiła w czasie dyskusji panelowej s. Radosława Podgórska ze Zgromadzenia Franciszkanek Służebnic Krzyża.

Przyjechała do Płocka z Lasek wraz z panią Jadwigą, osobą niewidomą, która dała swoje świadectwo. – Nie widząc, często gubię się, nie mogę czegoś znaleźć, ale nie to jest najważniejsze. W Laskach wszystkiego się nauczyłam. Przemawia do mnie szczególnie odlew dłoni bł. matki Czackiej: spracowana, przemodlona dłoń, która zawsze szukała zajęcia. Dziękuję Bogu, że mimo trudności w życiu, On dał mi miłość i nadzieję – mówiła pani Jadwiga.

W czasie Mszy św. inaugurującej sympozjum bp Piotr Libera przestrzegał przed postawą obojętności wobec znaków czasu, „zobojętnienia tak charakterystycznego dla ludzi niemających nadziei”. – Obyśmy potrafili być nauczycielami, prorokami wielkiej nadziei człowieczego losu. Aby ludzie nie odchodzili z tego świata w poczuciu braku odkupienia, bez łaski pojednania, w strachu lub poczuciu pustki. Abyśmy czynili życie prawdziwie ludzkim, niosąc w swoim ciele, w swoim słowie, swoich postawach znaki wielkiej nadziei – powiedział biskup Piotr. Dopełnieniem sympozjum w seminaryjnej auli była kilkugodzinna pielgrzymka kleryków do Lasek, do relikwii bł. Róży Czackiej.