Papierowe relikwie

Ilona Krawczyk- -Krajczyńska

|

Gość Płocki 46/2021

publikacja 18.11.2021 00:00

Prezentujemy kolejną część historii modlitewników, których wysłużone strony „prowadzą do nieba” kolejne pokolenia naszych czytelników.

Pamiątka Beaty Dutkowskiej  jest dla jej rodziny znakiem głębokiej  wiary przodków,  którzy zaufali Bogu. Pamiątka Beaty Dutkowskiej jest dla jej rodziny znakiem głębokiej wiary przodków, którzy zaufali Bogu.
Archiwum Beaty Dutkowskiej

Te małe książeczki, przekazywane z pokolenia na pokolenie, nie stoją na półce, ale nadal służą modlitwie i kontemplacji. Swoją opowieścią podzieliła się Beata Dutkowska, która wśród rodzinnych pamiątek przechowuje modlitewnik z 1844 roku.

„Historia rozpoczyna się od mojej praprababci Heleny, która dzięki tej książeczce w domu rodzinnym mogła pielęgnować wartości chrześcijańskie oraz język ojczysty w czasach zaborów. Na początku XX wieku modlitewnik został przekazany mojej prababci Kazimierze. To właśnie w nim odnajdywała spokój i pocieszenie. Następnie ofiarowała go swojej córce – mojej babci Janinie. Dziś ja posiadam ten wyjątkowy modlitewnik, który naszej rodzinie pomagał w trudach codziennego chrześcijańskiego życia, jak również był opoką na przestrzeni wieków w czasach różnych wojen” – napisała pani Beata. Sławomir Topolewski interesuje się losami swoich przodków. To do nich należał m.in. oprawiony w skórę modlitewnik z 1907 roku. „Pierwszym jego właścicielem był Andrzej Malic (Malec), szwagier mojej prababci Tekli Krzyszychy. Po jego śmierci w czasie II wojny światowej modlitewnik otrzymała [najpierw] moja babcia, a potem mama Danuta Topolewska. Teraz ja jestem jego posiadaczem i często do niego zaglądam. Służy więc on już czwartemu pokoleniu. Został wydany w 1907 r. i jest to prawdopodobnie kolejne jego wydanie, bo pozwolenie wydane przez władze carskie na jego druk pochodzi z 1896 roku” – opisał pan Sławomir. Prośbę bp. Piotra Libery, który na początku października zachęcał czytelników „Gościa Płockiego” do podzielenia się tymi niezwykłymi pamiątkami, usłyszała także Iwona Kamińska, która z pożółkłych kart modlitewnika o adoracji Pana Jezusa z 1907 r. „czyta” historię wiary swoich przodków. „Pewnego letniego wieczoru, gdy już robiło się szaro, weszli do domu żandarmi (...). Przeszli przez kuchnię do pokoju. Mój dziadzio, wtedy 44-letni mężczyzna, klęczał przy swoim łóżku. Zmęczony, oparł głowę o pościel. Żandarmi zawołali »O, jak się modli! Śpi i modli się!«. Dziadzio podniósł głowę, ale nawet się nie poruszył, klęczał i modlił się dalej. Żandarmi stali przez chwilę, a potem bez słowa wyszli z mieszkania i poszli. Jakże to było mocne, choć milczące świadectwo wiary mojego dziadka” – czytamy w wiadomości od pani Iwony. Wspomina „Podręcznik do wspólnej, publicznej, głośnej Adoracji Najświętszego Sakramentu dla kościołów Diecezji Płockiej” z 1907 roku. Znajdują się w nim teksty adoracji na cały rok. „Należał on do moich dziadków, Amelii i Alojzego Kamińskich, a pewnie też i pradziadków, którzy modlili się przy jego pomocy” – wyjaśnia czytelniczka, dodając, że pamięta „ich dobroć, trud, cichość, codzienność, oddanie i zawierzenie Bogu”. Do przeglądu modlitewników z historią i świadectwem wiary warto dodać jeszcze jeden przykład. Podzielił się nim bp Piotr Libera. – W czasie wizyty ad limina apostolorum w Rzymie spotkałem panią Joannę Ritter z Wiednia, aktywnie zaangażowaną w działalność polonijną w Austrii. Jak mi powiedziała, od wielu lat jest w posiadaniu modlitewnika w całości dedykowanego modlitwom zanoszonym za wstawiennictwem św. Stanisława Kostki. Został on wydany w 1921 r., a jego autorem był jeden z jezuitów. To bardzo ciekawa, wręcz unikatowa książeczka do nabożeństwa, którą ta kobieta znalazła w antykwariacie i z którą praktycznie się nie rozstaje – opowiedział.