Patron na drogę

Ilona Krawczyk-Krajczyńska

|

Gość Płocki 37/2021

publikacja 16.09.2021 00:00

Święty Jakub ma dom w Rogówku k. Rypina – tak bowiem nazywa się fundacja, którą od 4 lat prowadzą Gabrysia i Leszek Jastrzębscy.Zapraszają na „Nasze Camino” – szlak, który odmienia życie.

▲	Spotkanie 5 września było ostatnim z cyklu „wakacyjnych”. O „Dziełach miłości” mówili m.in. ks. Konrad Wójcik (po lewej), psycholog, duszpasterz służby zdrowia w Radomiu, oraz Małgorzata i Krzysztof Nyczowie (po prawej), pracujący z małżeństwami w kryzysie. ▲ Spotkanie 5 września było ostatnim z cyklu „wakacyjnych”. O „Dziełach miłości” mówili m.in. ks. Konrad Wójcik (po lewej), psycholog, duszpasterz służby zdrowia w Radomiu, oraz Małgorzata i Krzysztof Nyczowie (po prawej), pracujący z małżeństwami w kryzysie.
Ilona Karwczyk-Krajczyńska /Foto Gość

Tekst: „Idę powoli, przede mną długa droga jest...” znają wszyscy uczestnicy kilkudniowej wędrówki z osiołkami na trasie wytyczonej przez założycieli fundacji z charakterystyczną muszelką w logo. Tam, gdzie kończy się asfalt i zaczyna wyboista, szutrowa droga, gdzie jak okiem sięgnąć pola i łąki, gdzieś na końcu parafii św. Bartłomieja stoi drewniany dom – Dom św. Jakuba.

I chociaż nie jest łatwo trafić w Rogówku pod „13”, a nawigacja, która zostawia nas na rozdrożu, nie ułatwia zadania, to wielu już zna tę drogę na pamięć, bo przetarło jej szlak w nadziei na pomoc. Jeśli brzmi to jak początek bajki, to nic dziwnego, bo siedziba Fundacji „Dom św. Jakuba” mieści się w naprawdę malowniczym zakątku, ale ludzie przyjeżdżają tu, bo ich życie wcale bajki nie przypomina. – Trafiają do nas małżeństwa w kryzysie, rodziny po stracie, osoby uzależnione i współuzależnione, a także ci, którzy muszą stawić czoła niepełnosprawności swoich dzieci.

Naszą misją jest towarzyszyć im w tej drodze. I dlatego w drogę ich zabieramy – opowiada Gabriela Jastrzębska. Pięć lat temu małżeństwo założycieli fundacji rozpoczęło się na nowo. W ten nowy początek wpisuje się wytrwała modlitwa Leszka i przemiana Gabrysi na hiszpańskim Camino. Teraz to oni niosą pomoc. Od czterech lat organizują „swoje” Camino, które pomyślane jest jako terapeutyczno-duchowa wędrówka pod znakiem św. Jakuba.

– Wracając do Polski, postanowiłam, że będę pomagać małżeństwom i osobom dysfunkcyjnym. Zaczęło się od grupy wsparcia Muszla Jakuba. Tak wyrosła fundacja, bo nie każdy jest gotowy iść do terapeuty, psychologa, specjalisty od uzależnień. Musi się oswoić z tą decyzją. Wymyśliliśmy, że to nasze wędrowanie może stworzyć do tego przestrzeń. Nie można mówić o stricte terapii, ale z nami są wtedy specjaliści, terapeuci, osoby duchowne, żeby w tej drodze każdy mógł posłuchać, o coś zapytać. Idą też osoby, które działają w różnych wspólnotach, i takie, które wyszły z różnych kryzysów i dzielą się doświadczeniem. To wędrowanie, choć krótkie, jest dla wielu pierwszym krokiem na drodze przemiany życia – opowiada Gabriela. Z każdym rokiem przybywa ludzi, którzy chcą wyruszyć na szlak. Przybywa także przyjaciół fundacji, specjalistów, którzy dzielą się wiedzą i doświadczeniem.

W pierwszym Camino wzięło udział 25 osób. W tym roku było ich 130. Większość trafia tu albo z polecenia, albo „przypadkiem” – jak Kasia, która na wrześniowe spotkanie fundacji dotarła aż z Pomorza. Po raz pierwszy była tu przed rokiem, gdy ze znajomym brała udział w ultramaratonie rowerowym. Do przejechania mieli 470 km. Na jednym z odcinków w ostatniej chwili odwołano im zaplanowany na trasie nocleg. – Dzwoniliśmy wszędzie. Myślę sobie: „Panie Boże, co ja mam robić?”. I wpadłam na pomysł, żeby zadzwonić do proboszcza najbliższej parafii. Trafiło na Rogowo. Dostałam numer do pani Gabrysi. Nikt nie chciał nas przenocować, bo był to szczytowy czas pandemii, a ona powiedziała: „Przyjeżdżajcie, czekamy!” – wspomina.

W lipcu udało się zrealizować największe marzenie państwa Jastrzębskich – kupno kilkuhektarowej działki, w miejscowości Bógzapłać, gdzie powstanie OnoSiedlisko.– Czy nazwa miejscowości nie mówi sama za siebie? Miejsce, gdzie mieszkamy, obecnie jest dzierżawione. Potrzebowaliśmy tej ziemi także po to, żebyśmy mogli zbudować siedzibę, która pomieści wszystkich potrzebujących – wyjaśnia Leszek. – Ludzie cały czas dzwonią, szukają u nas pomocy. Wszyscy jesteśmy w drodze, a św. Jakub to jest najlepszy patron na tę drogę i jemu powierzamy nasze działania – dodaje.